Fanaberie Deco
Deco odbył wczoraj pierwszy trening po kontuzji odniesionej półtora miesiąca temu. Portugalczyk chciał zademonstrować wszystkim, że jest już w pełni sił i zielone światło na grę od sztabu medycznego jest tylko kwestią czasu. Chciał udowodnić to Rijkaardowi, Messiemu, Ronaldinho, Prunie, Brauowi - wszystkim, którzy towarzyszyli mu od 20 października, kiedy to doznał urazu.
Trening w wydaniu Deco rozpoczął się bez problemów, ale w taki sposób już się nie zakończył. Portugalczykowi nie wystarczyły zajęcia z resztą grupy - chciał bowiem, by obecni byli fizjoterapeuta Juanjo Brau i doktor Ricard Pruna. Tymczasem pierwszy z nich pracował w tym momencie z Henrym, a drugi z Bojanem. Na boisku obecny był Antoni Tramullas, ale Deco ani myślał z nim rozmawiać, w obecności Puyola i Xaviego żądał obecności Braua i Pruny.
W końcu Pruna pojawił się na murawie i wraz z zawodnikiem udał się do szatni. Swojego zdziwienia całą sytuacją nie ukrywał drugi trener - Johan Neeskens.
[źródło: Sport]
Trening w wydaniu Deco rozpoczął się bez problemów, ale w taki sposób już się nie zakończył. Portugalczykowi nie wystarczyły zajęcia z resztą grupy - chciał bowiem, by obecni byli fizjoterapeuta Juanjo Brau i doktor Ricard Pruna. Tymczasem pierwszy z nich pracował w tym momencie z Henrym, a drugi z Bojanem. Na boisku obecny był Antoni Tramullas, ale Deco ani myślał z nim rozmawiać, w obecności Puyola i Xaviego żądał obecności Braua i Pruny.
W końcu Pruna pojawił się na murawie i wraz z zawodnikiem udał się do szatni. Swojego zdziwienia całą sytuacją nie ukrywał drugi trener - Johan Neeskens.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)