W niedzielę

pershing

20 grudnia 2007, 17:52

Brak komentarzy
Trudno wymyślić lepszy świąteczny prezent dla piłkarskich kibiców. Na ten mecz czeka nie tylko cała Hiszpania. W niedzielę na stadionie Camp Nou odbędzie się futbolowy klasyk, zwany też czasami "derbami Europy", który elektryzuje niemal cały świat - Barcelona zagra z Realem Madryt.

"Królewscy" z dorobkiem 34 punktów prowadzą w tabeli hiszpańskiej Primera Division. Liderem pozostaną niezależnie od wyniku najbliższego meczu, gdyż nad zajmującą drugą pozycję Barceloną mają cztery punkty przewagi.

Amerykański magazyn "The Time" zapowiadając niedzielne wydarzenie napisał, że spotkanie Barcelony z Realem "to coś więcej niż mecz".

- Dla Katalończyka nie ma większej radości, większego powodu do dumy niż zwycięstwo Barcelony nad Realem - - ocenił hiszpański antropolog Jordi Josep Salvador, który prowadzi badania nad politycznym znaczeniem futbolu w Hiszpanii.

Część biletów na niedzielny mecz prezydent Barcelony Joan Laporta przekazał organizacji kulturalnej Llull, która od 1990 roku prowadzi badania nad wyodrębnieniem języka katalońskiego. - Identyfikacja z regionem, z klubem poprzez język jest dla nas bardzo istotna - wyjaśnił Laporta, uchodzący za katalońskiego nacjonalistę.

- Piłkarze muszą się zatroszczyć o dobry nastrój kibiców podczas świąt - przyznał prezydent katalońskiego klubu Joan Laporta.

Obie jedenastki zmierzą się w oficjalnym meczu po raz 234. Ze 154 meczów ligowych "Królewscy" wygrali 66, 58-krotnie lepsza była Barcelona, a 30 pojedynków zakończyło się remisem.

77 spotkań na Camp Nou przyniosło 43 sukcesy gospodarzy. Real po raz ostatni wygrał tam w sezonie 2003/2004 (2:1). W poprzednim był remis 3:3, a bohaterem spotkania był Argentyńczyk Lionel Messi, który zdobył trzy gole dla gospodarzy, ratując jeden punkt w doliczonym przez sędziego czasie gry.

W niedzielę Messi będzie ... wielkim nieobecnym. W ostatnim meczu ligowym z Valencią (3:0) nabawił się kontuzji uda i wróci na boisko w połowie stycznia. - To najgorsza rzecz, jaka mogła się nam przydarzyć - skomentował dyrektor sportowy Barcelony Txiki Begiristain. Jego miejsce w ataku zajmie Kameruńczyk Samuel Eto'o, który po długiej przerwie w grze wraca do wysokiej formy.

- Barcelona może pokonać Real i beze mnie. W naszym klubie nie brakuje piłkarzy, którzy mogą mnie godnie zastąpić - powiedział Messi, który w tym sezonie zdobył w lidze osiem goli.

Dobrą wiadomość dla trenerów i kibiców Barcelony stanowi natomiast fakt, że od wtorku na pełnych obrotach ćwiczy już Francuz Thierry Henry, który opuścił ostatnie pięć meczów.

- Ostatnia wygrana z Valencią dała nam wiele spokoju i poczucia siły, ale konfrontacja z Realem to zupełnie coś innego. Stawka jest większa niż trzy ligowe punkty - podkreślił islandzki napastnik "Barçy" Eidur Gudjohnsen, który "nie wyobraża sobie takiego meczu bez Ronaldinho". Brazylijczyk ostatnio jednak często jest rezerwowym.

Środowy remis występującego w rezerwowym składzie Realu, m.in. z Jerzym Dudkiem w bramce, w Pucharze Hiszpanii z trzecioligowym Alicante (1:1) przerwał serię pięciu kolejnych zwycięstw. Ostatni raz "Królewscy" przegrali 28 listopada w Lidze Mistrzów z Werderem Brema (2:3). Jeszcze dłużej niepokonana pozostaje "Barca" - 10 listopada przegrała spotkanie ligowe z Getafe (0:2).

W zwycięstwo na Camp Nou wierzy pomocnik Realu Fernando Gago. - Prowadzimy w tabeli i gramy coraz lepiej, a takie mecze jak z Barceloną powodują, że piłkarze pokazują nieraz więcej niż potrafią. Real to wielki zespół i stać go na triumf w Barcelonie - powiedział Argentyńczyk, który żałuje, że z powodu kontuzji po przeciwnej stronie boiska nie wystąpi jego partner z reprezentacji - Messi.

- Leo jest moim przyjacielem i bardzo mu współczuję, że ma kłopoty ze zdrowiem. Poza tym z nim na boisku mecz byłby jeszcze bardziej elektryzujący - dodał Gago.

W środowym spotkaniu pucharowym 90 minut zagrał argentyński obrońca Gabriel Heinze, który ostatnio leczył kontuzję. - Cieszę się, że jestem w stu procentach zdrowy i gotowy do meczu z Barceloną. Co nie znaczy, że zagram, bo trener ma wiele opcji do wyboru. To jest urok wielkich klubów - przyznał Heinze.

Były zawodnik "Królewskich" Zinedine Zidane uważa, że mecze Barcelony z Realem nie mają faworyta, ale jego zdaniem w niedzielę górą będzie zespół ze stolicy. Według Francuza największym atutem Realu w tym sezonie jest ... nieumiejętność przegrywania. - Pokazali już, że nawet będąc w słabszej formie potrafią zwyciężać. Umieją wyjść z każdej opresji. Nigdy nie tracą wiary. W tym tkwi ich największa siła - ocenił Zidane.

Prezydent Realu Ramon Calderon nie ma wątpliwości: "Wygramy 3:1". Z kolei premier Hiszpanii Jose Luis Rodriguez Zapatero, cytowany przez "El Mundo Deportivo" typuje 3:1 dla Barcelony.

Wyniki ostatnich 10 meczów piłkarzy Barcelona-Real na Camp Nou:

2006/07 Barcelona - Real Madryt 3:3

2005/06 Barcelona - Real Madryt 1:1

2004/05 Barcelona - Real Madryt 3:0

2003/04 Barcelona - Real Madryt 1:2

2002/03 Barcelona - Real Madryt 0:0

2001/02 Barcelona - Real Madryt 1:1

2000/01 Barcelona - Real Madryt 2:0

1999/00 Barcelona - Real Madryt 2:2

1998/99 Barcelona - Real Madryt 3:0

1997/98 Barcelona - Real Madryt 3:0

[źródło: PAP]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze