Celtic gromi rywala
Piłkarze Celtic Glasgow nie mieli wczoraj litości dla swojego ligowego rywala. Nasz najbliższy przeciwnik w rozgrywkach Ligi Mistrzów wygrał na wyjeździe z Aberdeen 5:1. Było to siódme z rzędu zwycięstwo podopiecznych Gordona Strachana. Pięć wygranych w lidze i dwie w Pucharze Szkocji, to z pewnością zapowiedź ciężkiej batalii na Celtic Park, jaka czeka Barcelonę już 20-ego lutego.
Celtic potrzebował wczoraj zaledwie 16 minut, by otworzyć wynik spotkania. Japończyk Shunsuke Nakamura minął bramkarza gospodarzy i bez trudu wpakował piłkę do siatki. Od tamtej pory goście przejęli pełną kontrolę nad losami spotkania, nie pozwalając by zwycięstwo wymknęło im się z rąk. W 34. minucie drugą bramkę dorzucił McGeady, a dziesięć minut później z karnego na 3:0 podwyższył McDonald. Tuż po przerwie ten sam zawodnik jeszcze raz umieścił piłkę w bramce rywala. Gospodarzom udało się odpowiedzieć honorowym golem w 62. minucie, po strzale Lee Millera. Wynik meczu ustalił w 74. minucie Barry Robson, który na murawie pojawił się dokładnie 34 sekundy wcześniej.
Zdaje się, że Celtic jest obecnie w szczytowej formie, ale czy wystarczy to na odprawienie Barcelony z kwitkiem? Przekonamy się o tym za nieco ponad tydzień.
[źródło: Sport]
Celtic potrzebował wczoraj zaledwie 16 minut, by otworzyć wynik spotkania. Japończyk Shunsuke Nakamura minął bramkarza gospodarzy i bez trudu wpakował piłkę do siatki. Od tamtej pory goście przejęli pełną kontrolę nad losami spotkania, nie pozwalając by zwycięstwo wymknęło im się z rąk. W 34. minucie drugą bramkę dorzucił McGeady, a dziesięć minut później z karnego na 3:0 podwyższył McDonald. Tuż po przerwie ten sam zawodnik jeszcze raz umieścił piłkę w bramce rywala. Gospodarzom udało się odpowiedzieć honorowym golem w 62. minucie, po strzale Lee Millera. Wynik meczu ustalił w 74. minucie Barry Robson, który na murawie pojawił się dokładnie 34 sekundy wcześniej.
Zdaje się, że Celtic jest obecnie w szczytowej formie, ale czy wystarczy to na odprawienie Barcelony z kwitkiem? Przekonamy się o tym za nieco ponad tydzień.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)