Messi dla Eurosportu: W Barcelonie na zawsze (część 1.)
Leo Messi gościł dzisiaj w programie Eurosportu "Eurogole: Jeden do Jednego". Argentyńczyk, z lekkim zarostem na twarzy, siedzący wraz z dziennikarką na fotelach w barwach katalońskiego klubu, odpowiadał na pytania dotyczące futbolu, swojej kariery i przyjaźni. Zapraszamy do zapoznania się z zapisem rozmowy.
Macie teraz fantastyczny sezon jeśli chodzi o Barcelonę. Myślisz, że to najlepszy sezon w Twojej karierze, do tej pory? Jesteś w najlepszej formie?
Nie wiem tego. Dzięki Bogu, jestem rzeczywiście w dobrej formie. Wierzę, że Barcelona będzie miała wielki sezon do końca roku, a więc do końca wszystkich rozgrywek. Przed nami jednak wiele spotkań i jeszcze dużo czasu we wszystkich rywalizacjach.
Myślę, że piłka jaką pokazujemy rzeczywiście jest jedną z najlepszych w tej chwili w Europie. Znakomicie gra Manchester United, ale trzeba przyznać, że nasza gra także powinna się podobać.
A jak wyjaśnisz to, że Barça jest w tym sezonie tak mocna? Co się zmieniło?
Nie wiem, co się zmieniło. Przyszedł nowy trener i teraz staramy się wprowadzić w życie jego sposób myślenia. Przekazał nam swoje idee. Przyszli nowi zawodnicy, którzy mają motywację do gry. Udało nam się przełamać, wygrywamy z wielką łatwością i cieszę się, że tak się dzieje, cieszę się, iż zmierzamy po tytuł, a przecież od dwóch lat Barcelona nie zdobyła żadnego trofeum.
Powiedz, czy to jest właśnie powód, dla którego nie zdobyłeś Złotej Piłki, a także nie zostałeś najlepszym graczem FIFA?
Nie, nie spodziewałem się tych zaszczytów. Widziałem, że Cristiano osiągnął wiele w ubiegłym sezonie i uważam, że był wielką postacią w swoim zespole. Myślę, iż jemu należały się te trofea.
Guardiola zmienił twoją rolę w zespole, teraz grasz bardziej z przodu. Pełnisz rolę lidera. Czy to ci odpowiada?
Cały zespół jest zadowolony ze sposobu w jaki pracujemy z Guardiolą. Każdy ma odpowiedzialną rolę w zespole. Ja osobiście rzeczywiście gram więcej z przodu, mogę więcej decydować. To jest też powód, dla którego strzelam więcej goli.
A co oznacza dla ciebie numer "10" na koszulce?
To jest coś specjalnego i rzeczywiście pięknego, to historia przede wszystkim. Nie tak dawno temu w tej koszulce grał mój wielki przyjaciel, Ronaldinho. W przeszłości także wielu wspaniałych piłkarzy grało w koszulce z numerem "10".
Teraz pytanie ze strony eurosport.com od badboys'a z Wielkiej Brytanii: "Który zawodnik w obecnym składzie Barcelony jest Twoim największym kumplem"?
Trudno powiedzieć. Mam dobre relacje ze wszystkimi w szatni, stanowimy naprawdę zgraną grupę, ale gdybym miał wskazać to chyba Sylvinho. Znam się z nim od mojego pierwszego treningu w barwach Barcelony jako zawodowiec. Bardzo mi pomógł. Tak, w tym momencie to on jest mi najbliższy.
Pamiętasz twój pierwszy mecz w Lidze Mistrzów?
Mój pierwszy mecz w Champions League? Hm, nie mam pojęcia. Może przeciwko Szachtarowi? Tak, miałem chyba wtedy 17 lat.
Tak, zgadza się. Jakieś wspomnienia z tamtego występu?
No, bardzo miłe wspomnienia. Pamiętam, że było bardzo zimno i wyszedł wtedy na stadion bardzo młody skład Barcelony.
Wspomniany mecz odbył się w sezonie 2004/2005. Duma Katalonii przegrała różnicą dwóch bramek.
A pamiętasz również swojego pierwszego gola w tych rozgrywkach?
Pierwszego gola? Chyba przeciwko Olympiakosowi.
Nie, to był Panathinaikos.
A, Panathinaikos. No tak, na naszym boisku i wygraliśmy 5:0.
Warto dodać, że Leo zdobył wtedy trzecią bramkę dla swojego zespołu.
Pierwsza kontuzja?
No tak, przeciwko Chelsea. Okropny moment. Byłem naprawdę w dobrej formie. To był już drugi mecz, mecz rewanżowy. Pierwszy poszedł nam bardzo dobrze, wygraliśmy na wyjeździe. Coś takiego zdarzyło mi się pierwszy raz, naprawdę nie wiem, dlaczego tak sie stało.
Jakie masz wspomnienia z finału w Paryżu?
Bardzo różne wspomnienia. Piękne, ponieważ ostatecznie wygraliśmy i zdobyliśmy trofeum po tak wielu latach. Cieszyli się wszyscy, ja również. A złe z tego powodu, że po prostu nie mogłem grać. Opuściłem wiele ważnych meczów w tym sezonie, a także finał Ligi Mistrzów.
Ludzie dużo mówią o twoich kontuzjach. Czy można to łączyć z twoimi problemami ze wzrostem, kiedy byłeś dzieckiem? Co o tym myślisz?
Nie, to się zdarzyło, ponieważ musiało się zdarzyć. Tak pierwsza, jak i druga kontuzja, nie mają nic wspólnego z leczeniem jakie przeszedłem.
Jak sobie dajesz radę w tak trudnych momentach?
Tak naprawdę, to jest dla mnie łatwe. Te kontuzje nie sprawiły, żebym musiał nie robić czegoś, co bardzo lubię. Robiłem to, co chciałem, leczyłem się systematycznie, a rehabilitacja sprawiała mi przyjemność.
[źródło: Eurogole, Eurosport]
Macie teraz fantastyczny sezon jeśli chodzi o Barcelonę. Myślisz, że to najlepszy sezon w Twojej karierze, do tej pory? Jesteś w najlepszej formie?
Nie wiem tego. Dzięki Bogu, jestem rzeczywiście w dobrej formie. Wierzę, że Barcelona będzie miała wielki sezon do końca roku, a więc do końca wszystkich rozgrywek. Przed nami jednak wiele spotkań i jeszcze dużo czasu we wszystkich rywalizacjach.
Myślę, że piłka jaką pokazujemy rzeczywiście jest jedną z najlepszych w tej chwili w Europie. Znakomicie gra Manchester United, ale trzeba przyznać, że nasza gra także powinna się podobać.
A jak wyjaśnisz to, że Barça jest w tym sezonie tak mocna? Co się zmieniło?
Nie wiem, co się zmieniło. Przyszedł nowy trener i teraz staramy się wprowadzić w życie jego sposób myślenia. Przekazał nam swoje idee. Przyszli nowi zawodnicy, którzy mają motywację do gry. Udało nam się przełamać, wygrywamy z wielką łatwością i cieszę się, że tak się dzieje, cieszę się, iż zmierzamy po tytuł, a przecież od dwóch lat Barcelona nie zdobyła żadnego trofeum.
Powiedz, czy to jest właśnie powód, dla którego nie zdobyłeś Złotej Piłki, a także nie zostałeś najlepszym graczem FIFA?
Nie, nie spodziewałem się tych zaszczytów. Widziałem, że Cristiano osiągnął wiele w ubiegłym sezonie i uważam, że był wielką postacią w swoim zespole. Myślę, iż jemu należały się te trofea.
Guardiola zmienił twoją rolę w zespole, teraz grasz bardziej z przodu. Pełnisz rolę lidera. Czy to ci odpowiada?
Cały zespół jest zadowolony ze sposobu w jaki pracujemy z Guardiolą. Każdy ma odpowiedzialną rolę w zespole. Ja osobiście rzeczywiście gram więcej z przodu, mogę więcej decydować. To jest też powód, dla którego strzelam więcej goli.
A co oznacza dla ciebie numer "10" na koszulce?
To jest coś specjalnego i rzeczywiście pięknego, to historia przede wszystkim. Nie tak dawno temu w tej koszulce grał mój wielki przyjaciel, Ronaldinho. W przeszłości także wielu wspaniałych piłkarzy grało w koszulce z numerem "10".
Teraz pytanie ze strony eurosport.com od badboys'a z Wielkiej Brytanii: "Który zawodnik w obecnym składzie Barcelony jest Twoim największym kumplem"?
Trudno powiedzieć. Mam dobre relacje ze wszystkimi w szatni, stanowimy naprawdę zgraną grupę, ale gdybym miał wskazać to chyba Sylvinho. Znam się z nim od mojego pierwszego treningu w barwach Barcelony jako zawodowiec. Bardzo mi pomógł. Tak, w tym momencie to on jest mi najbliższy.
Pamiętasz twój pierwszy mecz w Lidze Mistrzów?
Mój pierwszy mecz w Champions League? Hm, nie mam pojęcia. Może przeciwko Szachtarowi? Tak, miałem chyba wtedy 17 lat.
Tak, zgadza się. Jakieś wspomnienia z tamtego występu?
No, bardzo miłe wspomnienia. Pamiętam, że było bardzo zimno i wyszedł wtedy na stadion bardzo młody skład Barcelony.
Wspomniany mecz odbył się w sezonie 2004/2005. Duma Katalonii przegrała różnicą dwóch bramek.
A pamiętasz również swojego pierwszego gola w tych rozgrywkach?
Pierwszego gola? Chyba przeciwko Olympiakosowi.
Nie, to był Panathinaikos.
A, Panathinaikos. No tak, na naszym boisku i wygraliśmy 5:0.
Warto dodać, że Leo zdobył wtedy trzecią bramkę dla swojego zespołu.
Pierwsza kontuzja?
No tak, przeciwko Chelsea. Okropny moment. Byłem naprawdę w dobrej formie. To był już drugi mecz, mecz rewanżowy. Pierwszy poszedł nam bardzo dobrze, wygraliśmy na wyjeździe. Coś takiego zdarzyło mi się pierwszy raz, naprawdę nie wiem, dlaczego tak sie stało.
Jakie masz wspomnienia z finału w Paryżu?
Bardzo różne wspomnienia. Piękne, ponieważ ostatecznie wygraliśmy i zdobyliśmy trofeum po tak wielu latach. Cieszyli się wszyscy, ja również. A złe z tego powodu, że po prostu nie mogłem grać. Opuściłem wiele ważnych meczów w tym sezonie, a także finał Ligi Mistrzów.
Ludzie dużo mówią o twoich kontuzjach. Czy można to łączyć z twoimi problemami ze wzrostem, kiedy byłeś dzieckiem? Co o tym myślisz?
Nie, to się zdarzyło, ponieważ musiało się zdarzyć. Tak pierwsza, jak i druga kontuzja, nie mają nic wspólnego z leczeniem jakie przeszedłem.
Jak sobie dajesz radę w tak trudnych momentach?
Tak naprawdę, to jest dla mnie łatwe. Te kontuzje nie sprawiły, żebym musiał nie robić czegoś, co bardzo lubię. Robiłem to, co chciałem, leczyłem się systematycznie, a rehabilitacja sprawiała mi przyjemność.
[źródło: Eurogole, Eurosport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (4)