Przed meczem Barcelona - Sporting
W zeszłym tygodniu wybrzeże Zatoki Biskajskiej okazało się wyjątkowo niegościnne dla czołówki ligi hiszpańskiej. Kiedy piłkarze Guardioli przeżywali prawdziwe katusze w Santander, zaledwie 160 km dalej na zachód Sevilla przechodziła podobną gehennę w Gijon. Jimenez i spółka nie mieli jednak Messiego, toteż nie udało im się odrobić jednobramkowej straty z pierwszej połowy. W tej kolejce Barcelonie przyjdzie mierzyć się z niedawnymi pogromcami Sevilli - Sportingiem Gijon.
Przybysze
Być może, dzięki zwycięstwu nad trzecią drużyną w tabeli, piłkarze Sportingu zapomną o tęgim laniu, jakie Barça zaaplikowała im pod koniec września na El Molinón. Wygrana 6-1 była pierwszym zwiastunem nowej jakości, która pojawiła się w drużynie dzięki pracy Guardioli. Po trzydziestu minutach Sporting przegrywał już 0-2, po sześćdziesięciu 1-4. W ostatnim kwadransie dwa trafienia dołożył Messi, czym przypieczętował wspaniałe zwycięstwo FC Barcelony.
Wysokie porażki, to zresztą specjalność Sportingu. Podopieczni Manuela Preciado, oprócz tragicznego występu z Barceloną zaliczyli podobne "popisy" z Realem Madryt (1-7 na Bernabeu), z Atletico (przegrana 2-5) i Getafe (1-5). Piłkarzy Gijon nie można jednak lekceważyć, gdyż są oni również zdolni do zwycięstw z najlepszymi. Pokazali to wygrywając na Mestalla z Valencią (4-3) oraz we wspomnianym już meczu z Sevillą z poprzedniej kolejki. Jak widać zespół ten jest dość nieprzewidywalny.
FC Barcelona
Za to Barcelona jest niczym Armia Radziecka. "Zawsze do przodu - ani kroku w tył" - taka dewiza przyświeca zawodnikom Guardioli w obecnych rozgrywkach. Najmisterniej sklecone szyki obronne łamią się pod nieustannym naporem Dumy Katalonii. Wytrwałość w forsowaniu bramki przeciwnika, połączona z niebywałą "siłą ognia", jaką ta drużyna posiada w przednich formacjach, zazwyczaj skutkuje absolutną dominacją na murawie. Barça próbuje ucieleśnić marzenia ś.p. Rinusa Michelsa o futbolu totalnym. Jak inaczej określić jej grę, skoro nadzwyczaj często zdarza się, że defensywny pomocnik pokazuje umiejętności dryblingu godne wirtuoza ataku, a stoper nagle staje się środkowym napastnikiem. Tak zwany "szczyt wszystkiego" FC Barcelona osiągnęła w meczu z Deportivo. Zobaczyć Carlesa Puyola wychodzącego na czystą pozycję przeciw bramkarzowi rywali - bezcenne.
Ostatnimi czasy skład Barçy mocno przetrzebiły kontuje oraz kary. W Santander czerwone kartoniki ujrzeli Márquez i Pique, a więc na pewno nie pojawią się dziś na Camp Nou. Żółta kartka Alvesa została na szczęście anulowana, a do składu wrócił w końcu Carles Puyol. Sytuacja nie jest więc tak zła, jak jeszcze tydzień temu, kiedy wydawało się, że Guardiola na mecz ze Sportingiem zostanie praktycznie bez obrońców. Wykluczenia stoperów prawdopodobnie umożliwią występ Martínowi Cáceresowi. Nieudany występ z Atletico nie zraził do niego kibiców i wielu nadal z niecierpliwością czeka na to, co pokaże młody Urugwajczyk. Niepewny jest natomiast występ Xaviego. Pomocnik Barçy powraca do siebie po grypie żołądkowej.
Uwagi końcowe
Przed nami kolejny mecz, który wygrać trzeba. Po pierwsze dlatego, że śmieszną rzeczą byłoby zgubić punkty z takim rywalem jak Sporting. Aby do tego nie doszło trzeba włożyć w to spotkanie maksimum wysiłku. Przypomnijmy sobie choćby Osasunę, która była bardzo bliska sprawienia niespodzianki i wygrania z Barceloną. Najważniejszy będzie więc szacunek dla przeciwnika i nie lekceważenie go.
Drugi powód, dla którego trzeba wygrać to spotkanie to Real Madryt, który chyba już ochłonął po kryzysie z początku sezonu. Piłkarze Ramosa nie grają pięknie dla oka ani nie osiągają oszałamiająco wysokich zwycięstw. Mimo to, w każdej kolejce zdobywają trzy punkty i cały czas utrzymują dystans do Barcelony. Katalończycy muszą więc mieć się na baczności i trwonienie przewagi z dwunastą drużyną La Liga po prostu nie może mieć miejsca.
Przybysze
Być może, dzięki zwycięstwu nad trzecią drużyną w tabeli, piłkarze Sportingu zapomną o tęgim laniu, jakie Barça zaaplikowała im pod koniec września na El Molinón. Wygrana 6-1 była pierwszym zwiastunem nowej jakości, która pojawiła się w drużynie dzięki pracy Guardioli. Po trzydziestu minutach Sporting przegrywał już 0-2, po sześćdziesięciu 1-4. W ostatnim kwadransie dwa trafienia dołożył Messi, czym przypieczętował wspaniałe zwycięstwo FC Barcelony.
Wysokie porażki, to zresztą specjalność Sportingu. Podopieczni Manuela Preciado, oprócz tragicznego występu z Barceloną zaliczyli podobne "popisy" z Realem Madryt (1-7 na Bernabeu), z Atletico (przegrana 2-5) i Getafe (1-5). Piłkarzy Gijon nie można jednak lekceważyć, gdyż są oni również zdolni do zwycięstw z najlepszymi. Pokazali to wygrywając na Mestalla z Valencią (4-3) oraz we wspomnianym już meczu z Sevillą z poprzedniej kolejki. Jak widać zespół ten jest dość nieprzewidywalny.
FC Barcelona
Za to Barcelona jest niczym Armia Radziecka. "Zawsze do przodu - ani kroku w tył" - taka dewiza przyświeca zawodnikom Guardioli w obecnych rozgrywkach. Najmisterniej sklecone szyki obronne łamią się pod nieustannym naporem Dumy Katalonii. Wytrwałość w forsowaniu bramki przeciwnika, połączona z niebywałą "siłą ognia", jaką ta drużyna posiada w przednich formacjach, zazwyczaj skutkuje absolutną dominacją na murawie. Barça próbuje ucieleśnić marzenia ś.p. Rinusa Michelsa o futbolu totalnym. Jak inaczej określić jej grę, skoro nadzwyczaj często zdarza się, że defensywny pomocnik pokazuje umiejętności dryblingu godne wirtuoza ataku, a stoper nagle staje się środkowym napastnikiem. Tak zwany "szczyt wszystkiego" FC Barcelona osiągnęła w meczu z Deportivo. Zobaczyć Carlesa Puyola wychodzącego na czystą pozycję przeciw bramkarzowi rywali - bezcenne.
Ostatnimi czasy skład Barçy mocno przetrzebiły kontuje oraz kary. W Santander czerwone kartoniki ujrzeli Márquez i Pique, a więc na pewno nie pojawią się dziś na Camp Nou. Żółta kartka Alvesa została na szczęście anulowana, a do składu wrócił w końcu Carles Puyol. Sytuacja nie jest więc tak zła, jak jeszcze tydzień temu, kiedy wydawało się, że Guardiola na mecz ze Sportingiem zostanie praktycznie bez obrońców. Wykluczenia stoperów prawdopodobnie umożliwią występ Martínowi Cáceresowi. Nieudany występ z Atletico nie zraził do niego kibiców i wielu nadal z niecierpliwością czeka na to, co pokaże młody Urugwajczyk. Niepewny jest natomiast występ Xaviego. Pomocnik Barçy powraca do siebie po grypie żołądkowej.
Uwagi końcowe
Przed nami kolejny mecz, który wygrać trzeba. Po pierwsze dlatego, że śmieszną rzeczą byłoby zgubić punkty z takim rywalem jak Sporting. Aby do tego nie doszło trzeba włożyć w to spotkanie maksimum wysiłku. Przypomnijmy sobie choćby Osasunę, która była bardzo bliska sprawienia niespodzianki i wygrania z Barceloną. Najważniejszy będzie więc szacunek dla przeciwnika i nie lekceważenie go.
Drugi powód, dla którego trzeba wygrać to spotkanie to Real Madryt, który chyba już ochłonął po kryzysie z początku sezonu. Piłkarze Ramosa nie grają pięknie dla oka ani nie osiągają oszałamiająco wysokich zwycięstw. Mimo to, w każdej kolejce zdobywają trzy punkty i cały czas utrzymują dystans do Barcelony. Katalończycy muszą więc mieć się na baczności i trwonienie przewagi z dwunastą drużyną La Liga po prostu nie może mieć miejsca.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (36)