Pinto: Nie jestem bohaterem

Rozwad

5 marca 2009, 14:28

39 komentarzy
Jose Manuel Pinto ubiegłej nocy obronił rzut karny, który na bardzo długo zapisze się w historii katalońskiego klubu. Była 52. minuta meczu i właśnie wtedy na Barcelonę spadł szereg nieszczęść. Czerwona kartka dla Martina Caceresa, rzut karny, a do tego RCD Mallorca na fali wznoszącej. Zdobyta bramka wyrównałaby rezultat dwumeczu. Jednak to co zrobił Pinto było fantastyczne. Zapewne Francuzi krzyknęliby 'chapeau bas' (czapki z głów). Ta akcja będzie długo pokazywana przez wszystkie telewizje świata.

Bramkarz Barçy 'zjadł' psychicznie morale strzelającego, Martiego. Spojrzał na niego i wskazał palcem lewy róg swojej bramki. Zawodnik Mallorki skwitował to tylko szyderczym uśmiechem, ale zupełnie zdezorientowany posłał piłkę prosto w środek bramki, a Pinto instynktownie sparował strzał nogami dodatkowo uniemożliwiając Martiemu 'dobitkę'. Tym samym uratował Barce przed bardzo skomplikowaną sytuacją.

"Nie jestem bohaterem ani nikim podobnym. Zwycięstwo jest zasługą całego zespołu, a ja jestem jego częścią. Nie można wyróżniać jednostek", oświadczył. Pinto nie chciał także komentować sytuacji mającej miejsce przy rzucie karnym: "Wygraliśmy i nic inne nie ma znaczenia. To zwycięstwo nie jest kwestią mojej sztuczki", powiedział.

We wczorajszym meczu ‘jedenastka' podyktowana przeciw Barcelonie była trzecią taką w tym sezonie. Pierwszy raz takie zdarzenie miało miejsce w meczu przeciwko Racingowi. Druga zaś w niedawnej potyczce przeciw Atletico. W obu przypadkach Victor Valdés musiał uznać wyższość strzelającego.

Warto też przypomnieć, że Pinto bronił w ostatnim meczu za kadencji Franka Rijkaarda przeciwko Realowi Murcia. Wówczas też był zmuszony bronić rzut karny. Jednak wtedy Ivan Alosno pewnie posłał piłkę do bramki. W obecnej sytuacji nie ma to znaczenia, bo rezerwowy bramkarz Barçy z pojedynku oko w oko z Martim wyszedł zwycięsko i w znacznym stopniu przyczynił się do pierwszego od jedenastu lat awansu do finału Pucharu Króla.

Po meczu Jose Manuel Pinto był obejmowany przez kolegów. To pokazuje, że pozostali zawodnicy docenili wyczyny bramkarza Barcelony. Pinto zapisał się złotymi zgłoskami w historii Barçy już po 13 miesiącach po podpisaniu kontraktu z katalońskim klubem. W zdecydowany sposób wypełnia lukę po słabo spisującym się Jorquerze.

[źródło: Sport]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (39)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze