Kolejny Superpuchar przed nami: Barcelona - Szachtar, piątek 20:45 CET
Jutro na Stade Louis II FC Barcelona zmierzy się z Szachtarem Donieck. Stawką spotkania będzie Superpuchar Europy. Tym samym Duma Katalonii może po raz trzeci wpisać się na listę zdobywców tego trofeum. Wcześniej robiła to w 1992 i w 1997 roku.
Jest to kolejne z serii "dziwnych" spotkań, którymi zawraca się drużynom 4 litery w presezonie. Jakby naprawdę nie było wiadomo kto jest najlepszy w Europie. Z pewnością Szachtar, jeśli wygra, będzie mógł być uznawany za hegemona w tej części futbolowego świata. Jest to nonsens, taki sam jak rozgrywanie powtórki z finału Pucharu Hiszpanii w Superpucharze Hiszpanii.
Podobne przypadki nie wyczerpują zresztą wszystkich idiotyzmów, jakie wymyślają sobie działacze, aby uatrakcyjnić piłkę nożną. W dniach 9-19 grudnia FC Barcelonę czeka bowiem bój o tzw. Klubowe Mistrzostwo Świata. Duma Katalonii poleci do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, aby rozgrywać pasjonujące spotkania z takimi potentatami jak np. Atlante FC czy też Al-Ahly. Meczów tych i tak nikt nie obejrzy, bo po pierwsze - są nudne i wiadomo kto wygra, po drugie - są zazwyczaj transmitowane o nieprzystępnych dla przeciętnego kibica porach. Ten głupawy puchar rokrocznie odbija się czkawką każdemu obrońcy Champions League, i to na wiosnę, właśnie wtedy, gdy potrzebna jest świeżość w grze.
Ale dość już narzekania. Jest w terminarzu - bić się musimy. Szachtar Donieck to drużyna, która niespodziewanie zdobyła ostatni, historyczny Puchar UEFA. Ukraińcy są oczywiście mikrusami przy wielkiej Barcelonie. Lecz kiedy spojrzymy jak rodzimy Lech Poznań odpada w początkowych fazach tych rozgrywek, mimowolnie nabieramy szacunku dla naszych wschodnich sąsiadów. Wbrew pozorom, nie jest prosto zdobyć Puchar UEFA.
Przed samym meczem Szachtar doszedł do porozumienia z Dumą Katalonii w sprawie sprzedaży Chyhrynskiego. Ten stoper o swojsko brzmiącym nazwisku dołączy do Barcelony już w poniedziałek. Najpierw jednak musi pożegnać się ze swoim zespołem. W wypowiedziach prasowych mówił, że chce uczynić to w meczu... z FC Barceloną o Superpuchar. Byłby to jego ostatni oficjalny mecz w barwach ukraińskiej drużyny.
Transferem tym FC Barcelona uczyniła kolejny krok w stronę zbilansowania swojego składu. Wielu kibiców nie może oprzeć się wrażeniu, że Txiki robił zakup Czyhrynskiego na zasadzie "no nie mówcie, że nie wzmacniamy ławki rezerwowych". Przy czym cena, jaka z tej okazji zostanie przelana na konto Szachtara, jest po prostu skandaliczna. Czyhrynski musiał naprawdę spodobać się sztabowi albo... nie było innego wyjścia. Wszak drużynę trzeba jakoś wzmocnić, a ceny na rynku poszły w górę. Summa summarum Ukrainiec jest z nami. Oby pokazywał swój kozacki, naddnieprzański charakter na boisku.
Przed meczem w Monako Guardiola zarządził pospolite ruszenie. Zawodnicy, których zabrał ze sobą, pozwolą mu na zagranie najsilniejszym składem. Znając naszego trenera, jutrzejsza jedenastka będzie mieszaniną młodości i doświadczenia. Pep z pewnością zostawi sobie w odwodzie któregoś z cracków, aby wprowadzić go około 60 minuty. Pełna lista powołanych dostępna jest tu
Pep Guardiola przyznał ostatnio z rozbrajającą szczerością, że najprawdopodobniej jego drużynie nie uda się obronić potrójnej korony. Jak zwykle szkoleniowiec Barçy wykazał się trzeźwym spojrzeniem na otaczającą go rzeczywistość. Pamiętajmy, że już raz Katalończycy mieli zdobyć sześć trofeów, a pierwsze lanie przyszło na nas właśnie w meczu o Superpuchar Europy z Sevillą.
Jest to kolejne z serii "dziwnych" spotkań, którymi zawraca się drużynom 4 litery w presezonie. Jakby naprawdę nie było wiadomo kto jest najlepszy w Europie. Z pewnością Szachtar, jeśli wygra, będzie mógł być uznawany za hegemona w tej części futbolowego świata. Jest to nonsens, taki sam jak rozgrywanie powtórki z finału Pucharu Hiszpanii w Superpucharze Hiszpanii.
Podobne przypadki nie wyczerpują zresztą wszystkich idiotyzmów, jakie wymyślają sobie działacze, aby uatrakcyjnić piłkę nożną. W dniach 9-19 grudnia FC Barcelonę czeka bowiem bój o tzw. Klubowe Mistrzostwo Świata. Duma Katalonii poleci do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, aby rozgrywać pasjonujące spotkania z takimi potentatami jak np. Atlante FC czy też Al-Ahly. Meczów tych i tak nikt nie obejrzy, bo po pierwsze - są nudne i wiadomo kto wygra, po drugie - są zazwyczaj transmitowane o nieprzystępnych dla przeciętnego kibica porach. Ten głupawy puchar rokrocznie odbija się czkawką każdemu obrońcy Champions League, i to na wiosnę, właśnie wtedy, gdy potrzebna jest świeżość w grze.
Ale dość już narzekania. Jest w terminarzu - bić się musimy. Szachtar Donieck to drużyna, która niespodziewanie zdobyła ostatni, historyczny Puchar UEFA. Ukraińcy są oczywiście mikrusami przy wielkiej Barcelonie. Lecz kiedy spojrzymy jak rodzimy Lech Poznań odpada w początkowych fazach tych rozgrywek, mimowolnie nabieramy szacunku dla naszych wschodnich sąsiadów. Wbrew pozorom, nie jest prosto zdobyć Puchar UEFA.
Przed samym meczem Szachtar doszedł do porozumienia z Dumą Katalonii w sprawie sprzedaży Chyhrynskiego. Ten stoper o swojsko brzmiącym nazwisku dołączy do Barcelony już w poniedziałek. Najpierw jednak musi pożegnać się ze swoim zespołem. W wypowiedziach prasowych mówił, że chce uczynić to w meczu... z FC Barceloną o Superpuchar. Byłby to jego ostatni oficjalny mecz w barwach ukraińskiej drużyny.
Transferem tym FC Barcelona uczyniła kolejny krok w stronę zbilansowania swojego składu. Wielu kibiców nie może oprzeć się wrażeniu, że Txiki robił zakup Czyhrynskiego na zasadzie "no nie mówcie, że nie wzmacniamy ławki rezerwowych". Przy czym cena, jaka z tej okazji zostanie przelana na konto Szachtara, jest po prostu skandaliczna. Czyhrynski musiał naprawdę spodobać się sztabowi albo... nie było innego wyjścia. Wszak drużynę trzeba jakoś wzmocnić, a ceny na rynku poszły w górę. Summa summarum Ukrainiec jest z nami. Oby pokazywał swój kozacki, naddnieprzański charakter na boisku.
Przed meczem w Monako Guardiola zarządził pospolite ruszenie. Zawodnicy, których zabrał ze sobą, pozwolą mu na zagranie najsilniejszym składem. Znając naszego trenera, jutrzejsza jedenastka będzie mieszaniną młodości i doświadczenia. Pep z pewnością zostawi sobie w odwodzie któregoś z cracków, aby wprowadzić go około 60 minuty. Pełna lista powołanych dostępna jest tu
Pep Guardiola przyznał ostatnio z rozbrajającą szczerością, że najprawdopodobniej jego drużynie nie uda się obronić potrójnej korony. Jak zwykle szkoleniowiec Barçy wykazał się trzeźwym spojrzeniem na otaczającą go rzeczywistość. Pamiętajmy, że już raz Katalończycy mieli zdobyć sześć trofeów, a pierwsze lanie przyszło na nas właśnie w meczu o Superpuchar Europy z Sevillą.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (68)