Przed meczem Sevilla - Barcelona
Tydzień temu Barcelona przegrała z przetrzebioną kontuzjami Sevillą i już w środę w nocy może okazać się, że nie obroni sześciu pucharów. Na Sanchez Pizjuan zespół Guardioli musi zdobyć dwa gole, to absolutne minimum, które pozwoli przedłużyć szanse na awans do ćwierćfinału Pucharu Króla. Paradoksalnie gościom może być jednak łatwiej niż na Camp Nou, bo Sevilla od pewnego czasu gra na własnym stadionie bardzo słabo. Z pięciu ostatnich meczów na Sanchez Pizjuan, Andaluzyjczycy wygrali tylko jeden.
Do składu gospodarzy wracają Navas i Navarro, którzy wznowili treningi po kontuzjach. Manolo Jimenez nie może jednak spać spokojnie, bo urazów w meczu z Racingiem nabawili się Perotti i Konko. Ich występ z Barçą stoi pod znakiem zapytania. W Barcelonie brakuje z kolei przebywających na Pucharze Narodów Afryki Touré i Keity (tak jak Kanouté i Zokory w Sevilli), a kontuzjowany jest Jeffren. Pozostali zawodnicy są do dyspozycji Pepa Guardioli.
Ubiegłotygodniowe zwycięstwo Sevillistas z Barçą osłodziło im nieco ostatnie bardzo słabe ligowe występy. Piąta drużyna Primera Division przegrywa ostatnio w lidze mecz za meczem, w trzech ostatnich zdobyła zero punktów i straciła dystans do trzeciej w tabeli Valencii. Zaskakujący jest to zespół, który mocno osłabiony potrafi po dobrej grze pokonać Barçęna Camp Nou, by za chwilę ulec u siebie średniakowi z Santander. Właśnie nieregularność i niestabilna forma jest obecnie największym mankamentem podopiecznych Jimeneza.
"Ta drużyna pokazała już, że jest zdolna stawić czoła takim trudnościom", napisał w poniedziałek dla El Periodico Johan Cruyff, oceniając szanse Barçy na awans do ćwierćfinału. Zaapelował przy tym, aby publiczność na Camp Nou wstrzymała się z gwizdami pod adresem Dmytro Czyhrynskiego, którego transfer był przecież pomysłem i decyzją Pepa Guardioli. Trudno spodziewać się jednak, by trener Barcelony posłał w środę Ukraińca w bój od pierwszej minuty. Mimo że to mecz Copa del Rey, parę stoperów stworzą raczej Puyol i Piqué.
Od pierwszej minuty powinien wystąpić również ten, który w Copa del Rey gra regularnie - Bojan Krkic. Zwłaszcza że ma za sobą bardzo udany mecz z Tenerife. Całkiem możliwe, że na środku ataku zagra Zlatan Ibrahimović i że w ogóle Guardiola wystawi najsilniejszy możliwy skład już od pierwszej minuty. Trener z Santpedor powtarza, że nie ma meczów i rozgrywek mniej ważnych, ale trudno nie odnieść wrażenia, że Puchar Króla jest tym, z czym culés pożegnaliby się bez specjalnego żalu i lamentu.
To jedenasty dwumecz Barçy i Sevilli w ramach Copa del Rey. Andaluzyjczykom tylko trzy razy udało się wyeliminować Barçę - ostatni raz w 1973 roku. W ośmiu przypadkach górą była Duma Katalonii, która wygrała zarazem 15 z 22 pucharowych pojedynków. Historia przemawia na naszą korzyść, ale mecz z ubiegłego tygodnia w roli faworyta stawia Sevillę, która może nawet przegrać nie zdobywając bramki. Zadanie przed Barceloną jest więc trudne, ale nie niemożliwe do wykonania.
A może powtórzyć wynik z 2008 roku?
/fot. zimbio.com/
Do składu gospodarzy wracają Navas i Navarro, którzy wznowili treningi po kontuzjach. Manolo Jimenez nie może jednak spać spokojnie, bo urazów w meczu z Racingiem nabawili się Perotti i Konko. Ich występ z Barçą stoi pod znakiem zapytania. W Barcelonie brakuje z kolei przebywających na Pucharze Narodów Afryki Touré i Keity (tak jak Kanouté i Zokory w Sevilli), a kontuzjowany jest Jeffren. Pozostali zawodnicy są do dyspozycji Pepa Guardioli.
Ubiegłotygodniowe zwycięstwo Sevillistas z Barçą osłodziło im nieco ostatnie bardzo słabe ligowe występy. Piąta drużyna Primera Division przegrywa ostatnio w lidze mecz za meczem, w trzech ostatnich zdobyła zero punktów i straciła dystans do trzeciej w tabeli Valencii. Zaskakujący jest to zespół, który mocno osłabiony potrafi po dobrej grze pokonać Barçęna Camp Nou, by za chwilę ulec u siebie średniakowi z Santander. Właśnie nieregularność i niestabilna forma jest obecnie największym mankamentem podopiecznych Jimeneza.
"Ta drużyna pokazała już, że jest zdolna stawić czoła takim trudnościom", napisał w poniedziałek dla El Periodico Johan Cruyff, oceniając szanse Barçy na awans do ćwierćfinału. Zaapelował przy tym, aby publiczność na Camp Nou wstrzymała się z gwizdami pod adresem Dmytro Czyhrynskiego, którego transfer był przecież pomysłem i decyzją Pepa Guardioli. Trudno spodziewać się jednak, by trener Barcelony posłał w środę Ukraińca w bój od pierwszej minuty. Mimo że to mecz Copa del Rey, parę stoperów stworzą raczej Puyol i Piqué.
Od pierwszej minuty powinien wystąpić również ten, który w Copa del Rey gra regularnie - Bojan Krkic. Zwłaszcza że ma za sobą bardzo udany mecz z Tenerife. Całkiem możliwe, że na środku ataku zagra Zlatan Ibrahimović i że w ogóle Guardiola wystawi najsilniejszy możliwy skład już od pierwszej minuty. Trener z Santpedor powtarza, że nie ma meczów i rozgrywek mniej ważnych, ale trudno nie odnieść wrażenia, że Puchar Króla jest tym, z czym culés pożegnaliby się bez specjalnego żalu i lamentu.
To jedenasty dwumecz Barçy i Sevilli w ramach Copa del Rey. Andaluzyjczykom tylko trzy razy udało się wyeliminować Barçę - ostatni raz w 1973 roku. W ośmiu przypadkach górą była Duma Katalonii, która wygrała zarazem 15 z 22 pucharowych pojedynków. Historia przemawia na naszą korzyść, ale mecz z ubiegłego tygodnia w roli faworyta stawia Sevillę, która może nawet przegrać nie zdobywając bramki. Zadanie przed Barceloną jest więc trudne, ale nie niemożliwe do wykonania.
A może powtórzyć wynik z 2008 roku?
/fot. zimbio.com/
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (86)