O honor hiszpańskiej piłki; Barcelona - Stuttgart

makaj

17 marca 2010, 00:37

158 komentarzy
Po żenujących występach Atlético Madryt w fazie grupowej Ligi Mistrzów, sensacyjnym odpadnięciu madryckiego Realu w starciu z Olimpique Lyon oraz jeszcze większej niespodziance w postaci awansu CSKA kosztem Sevilli, jedynym klubem z Hiszpanii w najbardziej elitarnych rozgrywkach Starego Kontynentu została już tylko FC Barcelona. Już za kilkanaście godzin przekonamy się, czy podopieczni Pepa Guardioli uratują honor hiszpańskiej piłki i jako jedyny klub z Półwyspu Iberyjskiego zdołają awansować do ćwierćfinału Ligi Mistrzów.

Utrzymać dobrą formę

Po ostatnich, niezbyt udanych meczach dla Barcelony, kiedy to najpierw zremisowała 1:1 w Stuttgarcie, później wymęczyła zwycięstwo 2:1 nad Malagą i straciła punkty w spotkaniu z Almerią (2:2), przyszedł wreszcie niedzielny mecz z Valencią. Po świetnych zawodach (szczególnie w drugiej połowie) Katalończycy pewnie wygrali 3:0. Perfekcyjny mecz zaliczył Leo Messi, notując klasycznego hat-tricka. Na słowa pochwały zasługuje jednak cały zespół, którego gra była odpowiedzią na coraz głośniejsze słowa o kryzysie czy zadyszce katalońskich gwiazd.

Dobrą informacją przed meczem ze Stuttgartem jest powrót do zdrowia Seydou Keity, który otrzymał od lekarzy zielone światło i jest do dyspozycji Pepa na dzisiejszy mecz. Obawy budzi natomiast uraz Puyola, którego występ wciąż stoi pod dużym znakiem zapytania. Jednak biorąc pod uwagę wysoką dyspozycję pary stoperów Piqué-Milito o defensywę Barcelony raczej możemy być spokojni.

Wielka niewiadoma

Podobnie jak w przypadku Barcelony, również Stuttgart gra w ostatnim czasie nierówno. Po pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów ekipa Christiana Grossa rozegrała w lidze 3 spotkania, z czego jeden wygrała, jeden zremisowała i jeden przegrała. W piątek ekipa ze Stuttgartu uległa na Arena auf Schalke piłkarzom z Nadrenii Północnej-Westfalii 1:2.

Na przedmeczowej konferencji prasowej trener VfB zapowiadał pełną koncentrację i skupienie, "Nie możemy popełnić najmniejszego błędu, gdyż Barcelona z pewnością go wykorzysta" - mówił Gross. Szwajcar, poza Arthurem Boką, Svenem Ulreichem i Martínem Lanigiem, którzy zostali w Stuttgarcie, ma do dyspozycji wszystkich swoich graczy, na czele z niebezpiecznym snajperem Cacau.

Bukmacherzy nie dają gościom prawie żadnych szans. Niektórzy płacą nawet powyżej 10 zł za każdą wydaną na zwycięstwo Niemców złotówkę. Ale musimy pamiętać, że teoretycznie niskie szanse na awans miał też Olympique Lyon czy też CSKA Moskwa. Statystyki nie grają i piłkarze Stuttgartu na pewno nie przestraszą się matematycznych wyliczeń. A może jednak powinni? Jeśli Leo Messi, Dani Alves czy Gerard Piqué zagrają tak, jak w niedzielnym meczu z Valencią, to o awans każdy culé może być spokojny.

[źródło: Własne/fot.rtve.es]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (158)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze