Kolejny remis Barçy B

Blazeq

19 grudnia 2010, 19:58

10 komentarzy
Rezerwy Barcelony po dość nudnym meczu zremisowały na Miniestadi z Ponferradiną 1:1. Bramki padły w przeciągu zaledwie dwóch minut. Gospodarzy na prowadzenie w 81. minucie wyprowadził Saúl, a chwilę po wznowieniu gry bramkę wyrównującą strzelił Javi López. Był to już piąty kolejny remis podopiecznych Luisa Enrique.

W dwóch poprzednich kolejkach zawodnicy Barçy B zafundowali swoim kibicom efektowne remontady. Pierwszą w Sewilli przeciwko Betisowi, a drugą w meczu z Albacete. Choć trenerzy rezerw byli zadowoleni z uzyskanych wyników w meczach z silnymi rywalami, to tym razem na pewno woleliby, aby mecz od początku był pod kontrolą ich podopiecznych.

Z bosika wieje nudą

Inicjatywa od początku spotkania należała do gospodarzy, co w dużej mierze związane było z nastawieniem gości, którzy swojej szanse widzieli raczej w kontratakach. Niestety dużo więcej dobrego można było mówić o defensywie Ponferradiny, niż o atakach rezerw Barcelony. Dopiero w 28. minucie Soriano przeprowadził ładną szarżę w polu karnym rywali, ale i ona nie przyniosła efektu w postaci chociażby okazji bramkowej.

Najbardziej emocjonującym momentem pierwszej połowy była sytuacja z 33. minuty. Właśnie wtedy rozpędzony i skupiony na akcji zawodnik gości wpadł z impetem na równie skupionego na grze... sędziego. Z tego zdarzenia bez szwanku wyszedł arbiter, jednak na powstanie z murawy piłkarza Ponferradiny musieliśmy trochę poczekać. W ostatnim kwadransie także na nadmiar emocji nie można było narzekać i sędzia dość szybko odesłał zawodników do szatni.

Bezskuteczne ataki gospodarzy

Początek drugiej części spotkania również nie zapowiadał się zbyt obiecująco. Gra było bardzo wolna, a akcji podbramkowych praktycznie nie oglądaliśmy. W 60. minucie z dystansu uderzał Edu Oriol, ale nie przestraszył tym bramkarza gości. Trzy minuty później na boisku za Roberto pojawił się Carmona. Zmiana nie wpłynęła jednak znacząco na jakość gry gospodarzy. W 70. minucie groźnie uderzał Nolito, jednak bramkarz sparował piłkę na rzut rożny.

Kiedy powoli zaczynałem się zastanawiać, kiedy ostatnio wynudziłem się tak bardzo, oglądając poczynania zawodników ubranych w stroje w bordowo-granatowe pasy, na boisku pojawił się Saúl. Sprowadzony tego lata napastnik zastąpił kapitana, Víctora Vázqueza i tym sposobem na boisku mieliśmy już czterech nominalnych napastników.

Kilka minut emocji na koniec

Właśnie rozpoczynało się ostatnie dziesięć minut spotkania, kiedy Jonathan Soriano zdecydował się na uderzenie zza pola karnego. Strzał był na tyle trudny do obrony, że golkiper gości odbił piłkę w pole, a do niej dopadł Saúl i wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. Po chwili radości przyszło jednak rozczarowanie. Goście potrzebowali bowiem zaledwie minuty, aby podaniem "na aferę" rozpocząć akcję, którą Javi López skutecznie wykończył.

Wyraźnie nie spodobało się to obserwatorom zasiadającym na ławce rezerwowych, zwłaszcza tym w części przeznaczonej dla trenerów. Obrońcy popełnili bowiem w kilka sekund tyle błędów, że trudno było bramki nie stracić. Kolejne minuty to mniej lub bardziej zręczna gra na czas gości oraz nerwowe ataki podopiecznych Luisa Enrique. Ostatnią godną odnotowania akcją było uderzenie z rzutu wolnego Soriano, które z trudem obronił bramkarz Ponferradiny.

Był to już piąty kolejny remis rezerw Barcelony. Zespół Luisa Enrique wciąż jednak utrzymuje się w czołówce, zajmując szóstą lokatę w tabeli. Następna kolejka Segunda A już w przyszłym roku, a rywalem Barçy B będzie ekipa Las Palmas.


Bramki:
1:0, Saúl (81')
1:1, Javi López (82')

Barça B: Masip, Montoya, Sergi Gómez, Fontàs, Abraham; Dos Santos, Sergi Roberto (min. 63, Carmona), Víctor Vázquez (min. 77, Saúl), Edu Oriol, Soriano oraz Nolito.


[fot.: FCBarcelona.cat]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (10)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze