Podsumowanie marca: pomoc

Hering, Szafarz

24 kwietnia 2011, 18:26

Brak komentarzy
Po długich zmaganiach, w ramach oderwania się choć na chwilę od gorączki maratonu Gran Derbi, zapraszamy na kolejną część podsumowania marca.

Autor: Hering

Edycja: challenger



Podsumowanie marca: pomoc

Czy linia pomocy może zagrać mecz bardziej perfekcyjny niż 8. marca AD 2011 uczyniło to trio Mascherano-Xavi-Iniesta? Tego nie wiem, ale mam nadzieję, że w razie potrzeby panowie będą w stanie co najmniej powtórzyć swoje osiągnięcie. Oczywiście, nie można nie docenić wkładu reszty zespołu, jednak bez doskonałej pracy pomocników taka dominacja byłaby po prostu niemożliwa. Ostatecznie, posiadanie piłki zatrzymało się na poziomie 76 procent, co w Lidze Mistrzów, przeciwko tak klasowemu zespołowi jak Arsenal,
po prostu musi imponować. [KLIK!]

W marcu barceloński środek pola musiał stawić czoła jeszcze dwóm bardzo wymagającym rywalom. W meczach wyjazdowych z Valencią i Sevillą gra długimi chwilami była dosłowną, fizyczną walką o przestrzeń do rozgrywania piłki. Spotkanie z Saragossą okazało się pod tym względem nieco łatwiejsze; za to pod koniec miesiąca zaskakująco dużo kłopotów sprawiło pomocnikom w meczu na Camp Nou (pod)madryckie Getafe.


Ustawienia pomocy:

02.03.11 Valencia CF (wyjazd): Mascherano (62' Pedro), Xavi, Adriano (82' Maxwell), Iniesta (86' Keita) - wygrana 0:1

05.03.11 Real Saragossa (dom) - Mascherano, Xavi, Keita; 85' Iniesta* - wygrana 1:0

08.03.11 Arsenal Londyn (dom) - Mascherano, Xavi, Iniesta; 88' Keita* - wygrana 3:1

12.03.11 Sevilla CF (wyjazd) - Busquets, Xavi, Iniesta; 84' Keita* - remis 1:1

19.03.11 Getafe CF (dom) - Mascherano, Xavi, Iniesta (80' Afellay); 67' Keita* - wygrana 2:1

* wprowadzony w miejsce zawodnika innej formacji


Destruktorzy:

Mascherano - ocena: 8.0; na boisku: 330 min.
Keita - ocena: 6.0; na boisku: 125 min., gole: 1
Busquets - ocena: 6.0; na boisku: 90 min.

Gracz miesiąca, pan i władca środka pola, jeśli myślisz, że jesteś w stanie go ominąć - pomyśl jeszcze raz. W marcu Javier Mascherano był tym spośród defensywnych pomocników, który zyskał najwięcej zaufania Mistera, oczywiście nie bez wpływu kłopotów kadrowych. Faktem pozostaje jednak, że swoimi występami w minionym miesiącu Argentyńczyk zamknął usta ostatnim niedowiarkom, choć po wcześniejszych przebłyskach formy i jego pełnych szacunku wypowiedziach o konkurencie do miejsca w składzie (Busquets), trenera, całej drużyny i zapewnieniach o chęci zestarzenia się na Camp Nou - zostało ich naprawdę niewielu.

Masche rozpoczął marzec od tego, że bardzo dobrze spisał się w meczu z Valencią, nie pozwalając utalentowanym przeciwnikom rozwinąć skrzydeł. Przeciwko Saragossie do zabójczej skuteczności w destrukcji dorzucił świetną pracę w rozgrywaniu, miał też najlepszą jak dotychczas okazję do strzelenia swojej pierwszej w barwach Blaugrany bramki; na nieszczęście gracza Barçy w bardzo dobrej dyspozycji był tego dnia Toni Doblas. Jego interwencji w ostatnich minutach starcia z Arsenalem nie trzeba chyba przypominać żadnemu z kibiców Barcelony. Tak jak grymasu bólu, który pojawił się na jego twarzy, gdy podniósł się z murawy...

Jedyne niewygrane z marcowych spotkań przesiedział na ławce rezerwowych, by powrócić w meczu z Getafe, znów w pierwszorzędnej dyspozycji. Po nieprzemyślanych, ostrych wejściach z września nie ma już śladu, stąd też kapitan reprezentacji Argentyny notuje najmniej kartkowych upomnień w karierze. Fantastycznie zainwestowane pieniądze latem i w pełni zasłużony pierwszy tytuł zawodnika miesiąca.

Na drugim biegunie znajdują się odczucia względem dyspozycji pomocnika rodem z Mali. O Seydou Keicie można w zasadzie powiedzieć tylko tyle, że zdobył ważną, dającą trzy punkty bramkę w meczu z Saragossą; zresztą był to jego najlepszy występ nie tylko w marcu, ale chyba w całym sezonie. Nie bez znaczenia był fakt, że w tym spotkaniu zagrał w przyzwoitym wymiarze czasowym, co kolejny raz pokazuje, że jakość występu mającego tendencję do uciekania z kadru Keity - jest ekstremalnie silnie skorelowana z długością jego gry.

Po wejściu z ławki w rywalizacji z Getafe nie pokazał już nic ciekawego. Poza tym zagrał jeszcze cztery, dwie i sześć minut, kolejno w meczach z Valencią, Arsenalem i Sevillą. Solidny zmiennik, który nie narzeka na swoją rolę w drużynie, ale zbyt rzadko wnosi zmianę jakościową w poczynania drużyny.

Z powodu kłopotów kadrowych zespołu w marcu Sergio Busquets tylko raz wystąpił na swojej nominalnej pozycji, rozgrywając pełne 90 minut w spotkaniu z Sevillą. Trzeba uczciwie przyznać, że nie był to powalający występ. Dosyć często przegrywał pojedynki z uciekającymi się do metod siłowych rywalami i notował sporo strat. Nie wykazał specjalnej skuteczności w zakresie aktywności ofensywnej. Mogło być lepiej, ale też nie było tragedii, co znalazło odzwierciedlenie w dyskretnie pozytywnej ocenie.


Kreatorzy:

Xavi - ocena: 6.6; na boisku: 450 min., gole: 1, żółte kartki: 2
Iniesta - ocena: 7.5; na boisku: 351 min., asysty: 1
Adriano - ocena: 7.0; na boisku: 82 min., asysty: 1
Maxwell - ocena: bez oceny; na boisku: 8 min.

Mecz z Valencią był powrotem po kontuzji i to rozegranym przez Xaviego Hernandéza od razu na jego "standardowym", znakomitym poziomie. Niektórym zagraniom brakowało jeszcze tak typowej dla Generała aptekarskiej precyzji, lecz jego wkładu w cenne zwycięstwo nie sposób nie docenić. Należy zaznaczyć, że w kolejnych spotkaniach nastąpiła wyraźna tendencja zwyżkowa - nie zawiódł jako jedyny rozgrywający w spotkaniu z Saragossą, a w starciu z Kanonierami oprócz milimetrowej dokładności podań, wspaniałej kontroli nad piłką i boiskowymi wydarzeniami oraz mnóstwa wykreowanych sytuacji, rozpoczął własną akcję bramkową w kole środkowym, by trzydzieści pięć sekund, czterdzieści metrów i trzynaście podań później umieścić ją w siatce.





Zawodnik z Terassy rodem nie spuścił z tonu także przeciwko kolejnemu trudnemu rywalowi, prezentując na Ramón Sánchez Pizjuán świetną współpracę z Iniestą oraz Messim. Po tak intensywnym miesiącu, marzec zakończył Generał swoim najsłabszym występem w rywalizacji z Getafe, minutę przed końcem zapewniając sobie odpoczynek w kolejnym meczu ligowym poprzez piątą żółtą kartkę, wykluczającą go ze składu na spotkanie z Żółtą Łodzią Podwodną. Tego wieczora Xavi wyjątkowo nie zachwycał, po trudnych wyzwaniach całego miesiąca wyraźnie brakowało mu świeżości i kiepska nota za ten mecz zaniżyła mu trochę średnią marca.

Musimy podkreślić, że postawa Xaviego okazała się decydująca dla powodzenia działań Blaugrany w trzecim miesiącu roku. Noszący pod nieobecność Puyola kapitańską opaskę piłkarz wywiązał się ze wszystkich swoich obowiązków nad wyraz kompetentnie, rozsądnie gospodarując siłami by zachować je na mecze najważniejsze.

W spotkaniu z Valencią wystąpił w roli fałszywego lewoskrzydłowego, jednak zdecydowanie częściej meldował się po piłkę i tak w środku pola. Niezależnie od tego, czy od początku był to plan taktyczny, czy po prostu Andrés Iniesta dostosował się do warunków podyktowanych na murawie przez wymagającego rywala - mimo nie najlepszej dyspozycji dnia, to właśnie bladolicy rozgrywający uruchomił podaniem bramkową akcję Adriano.

Oszczędzany w meczu z Saragossą, zagrał tylko kilka minut, natomiast w rewanżu z Arsenalem... był klasą sam dla siebie i podobnie jak Xavi, zapewniał ciągłość akcjom zespołu, utrzymując się przy piłce oraz dokładnie rozdzielając nią wśród partnerów. Był także jednym z najaktywniejszych w pressingu. Wszyscy pamiętamy, w jak swobodny sposób wyłuskał Wilshere'owi nonszalanckie zagranie Fábregasa na 25. metrze i
delikatnym podaniem do Messiego ominął blok obronny Kanonierów. [KLIK!]
Andrés jest też niewątpliwie głównym winowajcą drugiej bramki, którą wykreował dynamicznym minięciem Rosickiego i tanecznym wręcz dryblingiem wjechał jak w masło w zasieki Arsenalu. Pomimo asysty bezradnych Diaby'ego i Djourou. Don Andrés w swym najlepszym wydaniu!

Nie inaczej było w meczu w Sewilli, jako niezmiernie ruchliwe centrum barcelońskiej ofensywy, Iniesta wypracował gola zdobytego przez Bojana i niewiele brakowało, by przechylił szalę zwycięstwa na stronę Blaugrany. Przy dwóch bardzo dobrych strzałach w końcowej fazie zabrakło jednak nieco szczęścia. Najpierw na drodze Iniesty stanęła poprzeczka, później zaś Gary Medel. Podobnie jak Xavi, oszczędniej gospodarował siłami w meczu z Getafe. Jego postawa w przekroju całego marca wystarczyła jednak do uplasowania się tuż za plecami Mascherano w klasyfikacji gracza miesiąca.

Osiemdziesiąt dwie minuty meczu z Valencią rozegrał też w linii pomocy Adriano Correia i był to występ nad wyraz efektywny, Brazylijczyk zaliczył bowiem asystę przy bramce dającej na Mestalla trzy punkty, ambitnie dopadając do piłki po rykoszecie i w błyskotliwy sposób mijając Stankevičiusa, by ostatecznie precyzyjnie obsłużyć Messiego. Jego uniwersalność jeszcze nie raz może przydać się drużynie, widać bowiem nie tylko po tym meczu, że Brazylijczyk coraz lepiej rozumie się z partnerami.

Zmieniając rodaka, epizodyczne osiem minut w formacji pomocy spędził również inny obrońca, Maxwell.

Co do młodego Thiago Alcântary - Guardiola był w marcu bardzo konsekwentny. Mlody rozgrywający cały miesiąc spędził "na zesłaniu" w rezerwach.


Zobacz także:

Podsumowanie marca. Drużyna i bramka

Podsumowanie marca. Defensywa


[źródło: własne]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze