Kibice świętują tytuł
Ben Hayward, reporter goal.com, spędził środową noc w towarzystwie kibiców Barcelony. Poniżej możecie przeczytać jego relację, w której przytaczane są wypowiedzi kibiców spacerujących od La Rambla do Canaletas - gdzie Katalończycy świętują tytuły.
José Mourinho sprawił, że ten tytuł jest jeszcze ważniejszy. Fani Barcelony zamienili miasto w potok w kolorach blau i grana. Tysiące zwolenników wyszło na ulice stolicy Katalonii, aby świętować sukces swojej drużyny, po tym jak zagwarantowała ona sobie trzeci z rzędu tytuł.
To było coś więcej niż tylko okazja do świętowania. Tysiące fanów Barcelony przybyło do centrum stolicy Katalonii, późno w nocy, aby świętować trzeci z rzędu tytuł mistrzowski, po remisie 1:1 z Levante. Flagi i sztandary powiewały, słychać było pieśni na cześć Barçy, a race rozświetlały niebo na jaskrawo czerwony kolor. Jest to widok, który zobaczyć można tylko w Barcelonie i tylko po zdobyciu mistrzostwa, choć w erze Guardioli stał się regularny.
Dla wielu, pokonanie Realu Madryt pod wodzą José Mourinho jest czymś więcej niż tylko wygraniem ligi. "Powstrzymywanie Mourinho sprawia, że to zwycięstwo jest specjalne", powiedział Joan - 24-letni fan Barcelony. "Wygrana nad Madrytem jest zawsze satysfakcjonująca, ale przeciwko Mourinho, zwycięstwo jest słodsze" - dodał. Inny kibic Blaugrany, Gerard, również wypowiedział się na temat Mourinho, nawiązując do ostatniej konferencji prasowej, na temat rzekomo tendencyjnego sędziowania. "Dlaczego, Mourinho? Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego? Ponieważ jesteśmy Barçą i dlatego, że jesteśmy lepsi niż ty? Dlatego!"
Kolejni fani radowali się ze zdobycia trofeum. "To trzy tytuły z rzędu, a przed nami Liga Mistrzów. Madryt może wydawać pieniądze, ale to my będziemy wygrywać", powiedziała Ewa - 32-letnia fanka. Jej przyjaciółka Ana przyznała: "Mogą zatrzymać Puchar Króla, bo mamy ligę i jedziemy na Wembley. Ale powinni bardziej zadbać o ten puchar, bo wiele więcej nie zdobędą."
Niestety, nie obyło się bez przemocy, choć było jej znacznie mniej, niż po półfinałowym triumfie nad Madrytem. Osiemnaście osób zostało rannych, a siedemnaście aresztowano.
Jednak wielu kibiców obojętnych na takie zachowanie korzystało z obecności około 12 tysięcy innych osób. "To pierwszy raz kiedy przyszłam pod Canaletas i jest to niesamowite", powiedziała 20-letnia Laura. "Wrócę tu 28. po tym, jak wygramy z Manchesterem United - mamy zamiar być mistrzami Europy ponownie i nie mogę doczekać się drużyny" - dodała. A Alex, fan Barcelony z przedmieść dodał: "Zgubiłem przyjaciół i jestem odurzony piwem, ale nie obchodzi mnie to, bo jestem otoczony przez kibiców Barçy i to jest wspaniała impreza."
Zespół Guardioli zdobył trzy tytuły mistrzowskie z rzędu, co daje im drugie miejsce za legendarnym Dream Teamem Johana Cruyffa. Abraham, kibic z Meksyku, jest zdania, że zespół będzie jeszcze lepszy. "Chcemy być coraz lepsi", powiedział. "Ja nie wiem, czy ten zespół jest lepszy niż Dream Team, ale tak długo jak jesteśmy lepsi niż Madryt, to wszystko jest w porządku." Guardiola oczywiście był częścią drużyny Cruyffa i zagrał w dwóch finałach Ligi Mistrzów, wygrywając pierwszy finał, a drugi przegrywając. Zwycięstwo nad United 28. maja będzie - o ile do niego dojdzie - jego drugim triumfem, jako trenera, w ciągu trzech lat. "Jestem pewien, że to zrobimy", dodał Abraham. "A my będziemy tu znowu świętować."
Świętowanie było powtórką z pierwszego sezonu Guardioli, jako trenera, kiedy poprowadził zespół do mistrzostwa w la Liga, Pucharze Króla i Lidze Mistrzów. Drużyna straciła szansę na powtórzenie tego wyczynu, po przegranej z Madrytem w finale CdR, w zeszłym miesiącu, ale nadal może starać się o wygraną w Europie, a pokonanie po raz drugi United na pewno będzie powodem do jeszcze większej imprezy.
I to nie tylko dla Katalończyków. Tysiące cudzoziemców przyjęło Barçę jako swój zespół i wielu z nich było również w środową noc. Cecilia, z Buenos Aires, pochwaliła wkład jej rodaka, Lionela Messiego. "Był niesamowity dzisiaj i ponownie może wygrać Ligę Mistrzów dla Barcelony - Messi jest fenomenem", powiedziała. Tymczasem Karina z Niemiec mówi, że oczekuje pokonywania Madrytu na okrągło. "Zrobiliśmy to znowu", powiedziała. "Nie było żadnych wątpliwości, były? Teraz Liga Mistrzów, a następnie, w przyszłym roku będziemy bić Madryt, znowu i znowu i znowu."
[źródło: Goal]
José Mourinho sprawił, że ten tytuł jest jeszcze ważniejszy. Fani Barcelony zamienili miasto w potok w kolorach blau i grana. Tysiące zwolenników wyszło na ulice stolicy Katalonii, aby świętować sukces swojej drużyny, po tym jak zagwarantowała ona sobie trzeci z rzędu tytuł.
To było coś więcej niż tylko okazja do świętowania. Tysiące fanów Barcelony przybyło do centrum stolicy Katalonii, późno w nocy, aby świętować trzeci z rzędu tytuł mistrzowski, po remisie 1:1 z Levante. Flagi i sztandary powiewały, słychać było pieśni na cześć Barçy, a race rozświetlały niebo na jaskrawo czerwony kolor. Jest to widok, który zobaczyć można tylko w Barcelonie i tylko po zdobyciu mistrzostwa, choć w erze Guardioli stał się regularny.
Dla wielu, pokonanie Realu Madryt pod wodzą José Mourinho jest czymś więcej niż tylko wygraniem ligi. "Powstrzymywanie Mourinho sprawia, że to zwycięstwo jest specjalne", powiedział Joan - 24-letni fan Barcelony. "Wygrana nad Madrytem jest zawsze satysfakcjonująca, ale przeciwko Mourinho, zwycięstwo jest słodsze" - dodał. Inny kibic Blaugrany, Gerard, również wypowiedział się na temat Mourinho, nawiązując do ostatniej konferencji prasowej, na temat rzekomo tendencyjnego sędziowania. "Dlaczego, Mourinho? Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego? Ponieważ jesteśmy Barçą i dlatego, że jesteśmy lepsi niż ty? Dlatego!"
Kolejni fani radowali się ze zdobycia trofeum. "To trzy tytuły z rzędu, a przed nami Liga Mistrzów. Madryt może wydawać pieniądze, ale to my będziemy wygrywać", powiedziała Ewa - 32-letnia fanka. Jej przyjaciółka Ana przyznała: "Mogą zatrzymać Puchar Króla, bo mamy ligę i jedziemy na Wembley. Ale powinni bardziej zadbać o ten puchar, bo wiele więcej nie zdobędą."
Niestety, nie obyło się bez przemocy, choć było jej znacznie mniej, niż po półfinałowym triumfie nad Madrytem. Osiemnaście osób zostało rannych, a siedemnaście aresztowano.
Jednak wielu kibiców obojętnych na takie zachowanie korzystało z obecności około 12 tysięcy innych osób. "To pierwszy raz kiedy przyszłam pod Canaletas i jest to niesamowite", powiedziała 20-letnia Laura. "Wrócę tu 28. po tym, jak wygramy z Manchesterem United - mamy zamiar być mistrzami Europy ponownie i nie mogę doczekać się drużyny" - dodała. A Alex, fan Barcelony z przedmieść dodał: "Zgubiłem przyjaciół i jestem odurzony piwem, ale nie obchodzi mnie to, bo jestem otoczony przez kibiców Barçy i to jest wspaniała impreza."
Zespół Guardioli zdobył trzy tytuły mistrzowskie z rzędu, co daje im drugie miejsce za legendarnym Dream Teamem Johana Cruyffa. Abraham, kibic z Meksyku, jest zdania, że zespół będzie jeszcze lepszy. "Chcemy być coraz lepsi", powiedział. "Ja nie wiem, czy ten zespół jest lepszy niż Dream Team, ale tak długo jak jesteśmy lepsi niż Madryt, to wszystko jest w porządku." Guardiola oczywiście był częścią drużyny Cruyffa i zagrał w dwóch finałach Ligi Mistrzów, wygrywając pierwszy finał, a drugi przegrywając. Zwycięstwo nad United 28. maja będzie - o ile do niego dojdzie - jego drugim triumfem, jako trenera, w ciągu trzech lat. "Jestem pewien, że to zrobimy", dodał Abraham. "A my będziemy tu znowu świętować."
Świętowanie było powtórką z pierwszego sezonu Guardioli, jako trenera, kiedy poprowadził zespół do mistrzostwa w la Liga, Pucharze Króla i Lidze Mistrzów. Drużyna straciła szansę na powtórzenie tego wyczynu, po przegranej z Madrytem w finale CdR, w zeszłym miesiącu, ale nadal może starać się o wygraną w Europie, a pokonanie po raz drugi United na pewno będzie powodem do jeszcze większej imprezy.
I to nie tylko dla Katalończyków. Tysiące cudzoziemców przyjęło Barçę jako swój zespół i wielu z nich było również w środową noc. Cecilia, z Buenos Aires, pochwaliła wkład jej rodaka, Lionela Messiego. "Był niesamowity dzisiaj i ponownie może wygrać Ligę Mistrzów dla Barcelony - Messi jest fenomenem", powiedziała. Tymczasem Karina z Niemiec mówi, że oczekuje pokonywania Madrytu na okrągło. "Zrobiliśmy to znowu", powiedziała. "Nie było żadnych wątpliwości, były? Teraz Liga Mistrzów, a następnie, w przyszłym roku będziemy bić Madryt, znowu i znowu i znowu."
[źródło: Goal]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)