Granada CF wraca do Primera Division
Granada CF zapewniła sobie awans do najwyższej klasy rozgrywkowej, wygrywając fazę play-offs Segunda Division. Klub z Andaluzji po 35 latach wrócił do Primera Division, przemierzając po drodzę piłkarskie piekło.
Podopieczni Fabriego zajęli piąte miejsce w tabeli, więc w półfinale play-offs spotkali się z szóstą Celtą Vigo. Po dramatycznym dwumeczu zakończonym rzutami karnymi awansowali do finału. W dwumeczu o awans czekało na nich Elche (4), które uporowało się z Realem Valladolid (7). Granada po remisie 0:0 na własnym boisku nie była faworytem, jednak bramkowy remis (1:1) na Estadio Martínez Valero zapewnił El Graná upragniony awans.
Krótka lekcja historii
Granada, która w przeszłości przez 17 sezonów występowała w Primera Division, w ostatnich latach przeżywała kryzys. Odkąd w 1976 roku spadła do drugiej ligi przeżywała prawdziwe katusze. Na 50-lecie klubu (sezon 1980-81), zespół z Andaluzji przeżył katastrofę - spadek do Segunda División B (trzecia liga). Między drugą i trzecią ligą Granada tułała się do 2002 roku, kiedy klub został dyscyplirarnie zdegradowany do Tercera Division.
Jednak od tego momentu nastąpiło 'zmartwychwstanie' klubu z Andaluzji. Ludzie odpowiedziali za Granadę szukali sponsorów i recepty na katastrofalną sytuację finansową klubu. Zespół powoli zaczął się odbudowywać. Prawdziwe zbawienie dla El Graná przyszło w 2009 roku, kiedy kupić klub i przejąć jego długi zdecydował się włoski milioner Gino Pozzo (właściciel Udinese i partner Quique Pina).
Wtedy w Granadzie zaczęło się tworzenie wielkiej drużyny. Najpierw w sezonie 2009/10 zespół awansował z Segunda División B do Liga Adelante. Jako beniaminek w drugiej lidze hiszpańskiej podopiecznym Fabriego udało się zająć piąte miejsce i zapewnić sobie prawo gry w play-offs. Tam kolejno pokonać faworyzowanych Celtę Vigo oraz Elche i ostatecznie po 35 latach wrócić do Primera Division. W Granadzie wybuchła prawdziwa euforia - piłkarzy witano jak bohaterów. Na ulicach miasta panowała radość i wielka zabawa (zdjęcie).
[źródło: Mundo Deportivo/Włanse]
Podopieczni Fabriego zajęli piąte miejsce w tabeli, więc w półfinale play-offs spotkali się z szóstą Celtą Vigo. Po dramatycznym dwumeczu zakończonym rzutami karnymi awansowali do finału. W dwumeczu o awans czekało na nich Elche (4), które uporowało się z Realem Valladolid (7). Granada po remisie 0:0 na własnym boisku nie była faworytem, jednak bramkowy remis (1:1) na Estadio Martínez Valero zapewnił El Graná upragniony awans.
Krótka lekcja historii
Granada, która w przeszłości przez 17 sezonów występowała w Primera Division, w ostatnich latach przeżywała kryzys. Odkąd w 1976 roku spadła do drugiej ligi przeżywała prawdziwe katusze. Na 50-lecie klubu (sezon 1980-81), zespół z Andaluzji przeżył katastrofę - spadek do Segunda División B (trzecia liga). Między drugą i trzecią ligą Granada tułała się do 2002 roku, kiedy klub został dyscyplirarnie zdegradowany do Tercera Division.
Jednak od tego momentu nastąpiło 'zmartwychwstanie' klubu z Andaluzji. Ludzie odpowiedziali za Granadę szukali sponsorów i recepty na katastrofalną sytuację finansową klubu. Zespół powoli zaczął się odbudowywać. Prawdziwe zbawienie dla El Graná przyszło w 2009 roku, kiedy kupić klub i przejąć jego długi zdecydował się włoski milioner Gino Pozzo (właściciel Udinese i partner Quique Pina).
Wtedy w Granadzie zaczęło się tworzenie wielkiej drużyny. Najpierw w sezonie 2009/10 zespół awansował z Segunda División B do Liga Adelante. Jako beniaminek w drugiej lidze hiszpańskiej podopiecznym Fabriego udało się zająć piąte miejsce i zapewnić sobie prawo gry w play-offs. Tam kolejno pokonać faworyzowanych Celtę Vigo oraz Elche i ostatecznie po 35 latach wrócić do Primera Division. W Granadzie wybuchła prawdziwa euforia - piłkarzy witano jak bohaterów. Na ulicach miasta panowała radość i wielka zabawa (zdjęcie).
[źródło: Mundo Deportivo/Włanse]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (27)