Być cicho i wygrywać
W katalońskim Sporcie ukazał się artykuł Josépa Marii Casanovasa, który traktuje o strategii Barcelony. Zapraszamy do lektury.
Po kontrowersyjnym meczu na Camp Nou podczas finału Superpucharu Hiszpanii i późniejszych reakcjach mediów na całe zajście, sytuacja została dokładnie i szczegółowo przeanalizowana. Zarząd Barçy podjął swoje działania, a madrycki swoje. Wszystko zmieniło się w partię szachów, a każda z drużyn posiada własną strategię i pomysł na kolejne ruchy. Strategia Madrytu jest dobrze znana i oparta na czynieniu kontrowersji oraz wymówkach, ale co na ten temat ma do powiedzenia Barcelona?
Mourinho - jedyny kierujący Madrytem
Strategia Barçy jest spokojna jak cichy strumień rzeki, nie podnosić larum i wygrywać. Zwycięstwa na boisku i spokój, podczas gdy Madryt rzuca co chwilę kontrowersjami poza boiskiem, starając się wciągnąć do gry zarządzających klubem z Katalonii. Nie ma potrzeby poddawania się mentalnym gierkom i niedorzecznościom stosowanym przez Mourinho, ani potrzeby odpowiadania na oficjalne - pełne kłamstw - zarzuty madryckich oficjeli. Będzie to miało takie same konsekwencje; czyli żadne. Przeciwnicy powiedzą, że incydent z końcówki meczu rzuca się cieniem na etyce, ale nigdy nie miałem wątpliwości, że pełen nienawiści gest Mourinho wobec Vilanovy, spowoduje szkody i u niego. To jest jak bumerang, który powraca ze zdwojoną siłą. Mimo, że teraz może się wdawać, że Mou wygrał, ponieważ zainteresowanie karmi jego ego, ale w rzeczywistości przegrał i nikt temu nie może zaprzeczyć, nawet sam "Wielki Arogant Mourinho". Przypomina to słaby odcinek dobrego serialu - z wielu powodów, na przykład takiego, że jego działanie usprawiedliwiane jest prowokacjami. Fałszywe i nudne. Wszyscy, którzy widzieli powtórki i powtórki w zwolnionym tempie, nie mogą powiedzieć, aby widzieli jakiekolwiek bluzgi wyrzucane z ust Barcelonistów, w kierunku białego okopu. Mourinho narzeka na prowokacje, ofensywne zachowanie, które zaistniały tylko w jego umyśle - diaboliczne i perwersyjne. Prezydent Florentino Pérez, dołączył do Mou, zamiast pozostawać w opozycji do niego. Uczeń przerósł mistrza.
Nie ma potrzeby zrywania stosunków
Sprawa znalazła się w rękach sportowej jurysdykcji, niezbędne jest pozostawienie sprawy otwartej i przyglądanie się jej. Wierzymy, że ignorowanie prowokacji ze strony Madrytu jest najlepszym sposobem na obecną sytuację. Zrywanie relacji, w tym momencie byłby błędem, ponieważ Madryt będzie mógł powiedzieć, że Blaugrana dolewa oliwy do ognia i ich prowokuje. Problem leży po ich stronie i pozwólmy im samym się z nim zmagać. Nie powinniśmy się angażować. Nie ma potrzeby wkraczania na pole bitwy. Dla wielu, którzy przyklaskiwali Mourinho, oraz dla tych którzy będą domagali się jego głowy - jeśli sezon zakończy się bez tytułów - jasne jest, że Florentino ma olbrzymi problem w zarządzaniu i kontrolowaniu swojego autorytetu.
Po następne tytuły
Guardiola, ze swej strony rozkazał, aby jego zawodnicy nawet słowem nie komentowali więcej zaistniałej sytuacji, aby nie mogły zostać one wykorzystane przez madridistas. A sama Barcelona odstąpiła od składania skargi. Dzisiaj nie ma to już znaczenia, znaczenie ma wygrana z Porto i skoncentrowanie się na zadowoleniu 5 tysięcy Culés, którzy zasiądą na stadionie w Monako. Wygrana z Porto, będzie potwierdzeniem absolutnej dominacji, którą dostrzegają wszyscy na świecie - poza Mou. Barça chce być synonimem sukcesu, podczas gdy Madryt stał się synonimem kontrowersji. W Monako wszystko przygotowane jest pod Messiego, który został najlepszym zawodnikiem grającym w Europie. "Zamknąć się i wygrywać", to najlepsza rada. Guardiola świetnie to wie i znakomicie wprowadza tę strategię, a Rosell świetnie wie, że teraz trzeba być cicho, i że jest to konieczne.
[źródło: TotalBarca]
Po kontrowersyjnym meczu na Camp Nou podczas finału Superpucharu Hiszpanii i późniejszych reakcjach mediów na całe zajście, sytuacja została dokładnie i szczegółowo przeanalizowana. Zarząd Barçy podjął swoje działania, a madrycki swoje. Wszystko zmieniło się w partię szachów, a każda z drużyn posiada własną strategię i pomysł na kolejne ruchy. Strategia Madrytu jest dobrze znana i oparta na czynieniu kontrowersji oraz wymówkach, ale co na ten temat ma do powiedzenia Barcelona?
Mourinho - jedyny kierujący Madrytem
Strategia Barçy jest spokojna jak cichy strumień rzeki, nie podnosić larum i wygrywać. Zwycięstwa na boisku i spokój, podczas gdy Madryt rzuca co chwilę kontrowersjami poza boiskiem, starając się wciągnąć do gry zarządzających klubem z Katalonii. Nie ma potrzeby poddawania się mentalnym gierkom i niedorzecznościom stosowanym przez Mourinho, ani potrzeby odpowiadania na oficjalne - pełne kłamstw - zarzuty madryckich oficjeli. Będzie to miało takie same konsekwencje; czyli żadne. Przeciwnicy powiedzą, że incydent z końcówki meczu rzuca się cieniem na etyce, ale nigdy nie miałem wątpliwości, że pełen nienawiści gest Mourinho wobec Vilanovy, spowoduje szkody i u niego. To jest jak bumerang, który powraca ze zdwojoną siłą. Mimo, że teraz może się wdawać, że Mou wygrał, ponieważ zainteresowanie karmi jego ego, ale w rzeczywistości przegrał i nikt temu nie może zaprzeczyć, nawet sam "Wielki Arogant Mourinho". Przypomina to słaby odcinek dobrego serialu - z wielu powodów, na przykład takiego, że jego działanie usprawiedliwiane jest prowokacjami. Fałszywe i nudne. Wszyscy, którzy widzieli powtórki i powtórki w zwolnionym tempie, nie mogą powiedzieć, aby widzieli jakiekolwiek bluzgi wyrzucane z ust Barcelonistów, w kierunku białego okopu. Mourinho narzeka na prowokacje, ofensywne zachowanie, które zaistniały tylko w jego umyśle - diaboliczne i perwersyjne. Prezydent Florentino Pérez, dołączył do Mou, zamiast pozostawać w opozycji do niego. Uczeń przerósł mistrza.
Nie ma potrzeby zrywania stosunków
Sprawa znalazła się w rękach sportowej jurysdykcji, niezbędne jest pozostawienie sprawy otwartej i przyglądanie się jej. Wierzymy, że ignorowanie prowokacji ze strony Madrytu jest najlepszym sposobem na obecną sytuację. Zrywanie relacji, w tym momencie byłby błędem, ponieważ Madryt będzie mógł powiedzieć, że Blaugrana dolewa oliwy do ognia i ich prowokuje. Problem leży po ich stronie i pozwólmy im samym się z nim zmagać. Nie powinniśmy się angażować. Nie ma potrzeby wkraczania na pole bitwy. Dla wielu, którzy przyklaskiwali Mourinho, oraz dla tych którzy będą domagali się jego głowy - jeśli sezon zakończy się bez tytułów - jasne jest, że Florentino ma olbrzymi problem w zarządzaniu i kontrolowaniu swojego autorytetu.
Po następne tytuły
Guardiola, ze swej strony rozkazał, aby jego zawodnicy nawet słowem nie komentowali więcej zaistniałej sytuacji, aby nie mogły zostać one wykorzystane przez madridistas. A sama Barcelona odstąpiła od składania skargi. Dzisiaj nie ma to już znaczenia, znaczenie ma wygrana z Porto i skoncentrowanie się na zadowoleniu 5 tysięcy Culés, którzy zasiądą na stadionie w Monako. Wygrana z Porto, będzie potwierdzeniem absolutnej dominacji, którą dostrzegają wszyscy na świecie - poza Mou. Barça chce być synonimem sukcesu, podczas gdy Madryt stał się synonimem kontrowersji. W Monako wszystko przygotowane jest pod Messiego, który został najlepszym zawodnikiem grającym w Europie. "Zamknąć się i wygrywać", to najlepsza rada. Guardiola świetnie to wie i znakomicie wprowadza tę strategię, a Rosell świetnie wie, że teraz trzeba być cicho, i że jest to konieczne.
[źródło: TotalBarca]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (33)