Sylvinho: Wykonujemy dobrą pracę
Wyeliminowanie Barcelony z rozgrywek Copa del Rey oraz ligowa przegrana z Atletico Madryt, nie są dla Sylvinho powodem do wszczynania alarmu. Powiedział nam: „Dziewięć punktów, jakie dzielą nas między Valencią dają do zrozumienia, że wykonujemy dobrą pracę”.
Niedzielna porażka, powstrzymała Barçę przed wyrównaniem ligowego rekordu piętnastu zwycięstw z rzędu.
„Nie mieliśmy obsesji na punkcie kolejnych wygranych z rzędu. Nie rozmawiało się o tym w szatni. Sądzę, że pewnie to było kluczem do osiągnięcia tak dobrego wyniku. Sposób pracy Barçy to myślenie o następnym przeciwniku i trzech punktach, jakie są do wygrania”.
Uważasz, że absencja niektórych piłkarzy może wpływać na postawę zespołu?
„Nie sądzę. Każdy, w tymrównież i my, wie iż niemożliwe jest utrzymanie tak wysokiego poziomu i wygranie wszystkich naszych gier. Przeprowadziliśmy pewną samo-analizę i mimo niedzielnej przegranej oraz odpadnięcia z Pucharu, jesteśmy bardzo zadowoleni z pracy, jaka dotąd została wykonana. To były cztery miesiące, podczas których odnieśliśmy czternaście kolejnych zwycięstw i to znaczy dla nas bardzo wiele. Dziewięć punktów, jakie dzielą nas od Valencii to znaczna przewaga i wskazuje ona, że wykonujemy dobrą pracę”.
Być może, łatwiej jest powiedzieć po porażce, że straciliście niektórych piłkarzy.
„Oczywiście zabrakło takich graczy jak Xavi, Motta, Ronaldinho, Eto'o, Edmilson i Belletti. A straciliśmy nie tylko ich umiejętności i to co mogą dać zespołowi, ale są to także straty na płaszczyźnie czysto ludzkiej. Oni są częścią szatni i ważnymi ludźmi. Ale niestety, takie rzeczy się zdarzają: kontuzje, kartki. To coś, co zdarza się w naszej pracy i musisz się przyzwyczaić grając zespołem, jaki masz w danym momencie. Jeżeli jesteśmy tu, gdzie jesteśmy, czyli na szczycie to tylko dlatego, że możemy liczyć na wszystkich członków składu”.
Jak porażka z Atlético i odpadnięcie z Pucharu wpłynie na drużynę przed niezwykle istotnymi meczami?
„Moim zdaniem, najlepszą rzeczą, jaką możesz zrobić w tej sprawie to zapomnieć o tym i iść do przodu. Nie jest tajemnicą, że w takich sytuacjach ma to swój wpływ, ale w świecie futbolu nie ma zbyt wiele czasu na przejście nad tymi rzeczami do porządku dziennego. Teraz zespół jest skupiony na meczu przeciwko Valencii, powrocie straconych piłkarzy i ciężkim treningu w wolnym od zobowiązań tygodniu. Wierzę, że zagramy dobre spotkanie na Mestalla. Jeśli wygramy to tym samym bardzo utrudnimy życie naszemu bezpośredniemu rywalowi”.
Uważasz więc, że wygrana na Mestalla na dłuższą metę zadecyduje o ligowym tytule?
“Nasza sytuacja punktowa jest obecnie bardzo dogodna, ale nie sądzę by wynik w meczu z Valencią miał zadecydować o lidze. Oczywiście, jeśli wygramy, nasza przewaga wzrośnie do dwunastu punktów, czterech spotkań, ale przed nami jeszcze długa droga. Liga jest bardzo długa, kończy się w maju a do tego czasu jeszcze wiele może się wydarzyć. Uważam, że najlepszą rzeczą, jaką możemy zrobić to skoncentrowanie się na następnych trzech punktach i zapomnienie o tym co przed nami”.
Samuel Eto'o będzie już do dyspozycji na następny mecz…
„Szkoda, że Samuel został wyeliminowany z Afrykańskiego Pucharu, ponieważ jest on zawodnikiem o charakterze prawdziwego zwycięzcy. To żywiołowy piłkarz i jestem przekonany, że gdy jest z nami, jak również gdy reprezentuje swój kraj, chce być najlepszy. Jestem pewien, iż po dołączeniu do nas będzie palił się do ciężkiej pracy by osiągnąć wielkie rzeczy a my będziemy zachwyceni”.
Valencia ma prawego obrońcę Miguela, który lubi włączać się do ataku. Jak to wpłynie na Twoją grę?
„Nie sądzę, by to miało duży wpływ, ponieważ w Hiszpanii coraz więcej obrońców angażuje się w ataki. Nowoczesny boczny obrońca potrafi spełnić dwie funkcje w danym meczu: dobrze bronić i atakować, gdy znajdzie wolne miejsce. Miguel jest dobrym obrońcą, zawodnikiem obdarzonym dobrymi warunkami fizycznymi i lubi włączać się do ataku. Zawsze trzeba poświęcić więcej uwagi, graczowi tego typu”.
Po odpadnięciu z Pucharu i przerwie w Champions League, zespół będzie miał wolne w środku tygodnia. Potrzebowałeś tego?
„Potrzebujemy tego czy nie, jest to, to co mamy. Oczywiście, jeśli moglibyśmy się cofnąć, to wolelibyśmy grać w Pucharze i nie przegrać meczu ligowego, ale nie zawsze wszystko dzieje się tak jak chcemy. Kalendarz jest jaki jest i musimy podążać zgodnie z nim. Teraz musimy mieć przerwę w środku tygodnia, gdyż nie możemy grać w Pucharze. Celem jest wykorzystać w pełni to, że mamy praktycznie dwa spokojne tygodnie, i wypocząć. W sprawie Eto’o zaś, może on dołączyć do zespołu i zrehabilitować się w najbliższym meczu z Valencią”.
Niektórzy ludzie mówią, że każdy wielki zespół musi przejść zły okres. To, to co dzieje się z Barçą?
„Jeśli to zdarza się jednej drużynie, to może też zdarzyć się wszystkim innym. Bardzo trudno jest zacząć w sierpniu na 100% i zakończyć sezon na tym samym poziomie. Jest wiele spotkań i wszystko może się zdarzyć. Naszym obowiązkiem jest pracować i posuwać się naprzód bez zbytniego zamartwiania się wahaniami formy”.
Następny rywal FC Barcelony w Champions League, Chelsea, ma podobne doświadczenia. Zaczęli sezon w imponującej formie, ale ostatnio osiągnęli trzy remisy pod rząd zanim pokonali w niedziele Liverpool.
„Wszystkie zespoły przechodzą różne etapy, w tym im obniżkę formy. To przydarza się nam wszystkim. Dlatego też aspekt psychologiczny jest tak ważny, ponieważ możesz przegrać mecz, ale nie możesz stracić z pola widzenia tego, co zostało już dokonane i tego co możemy jeszcze zdziałać”.
Lewy obrońca to jedyna pozycja, na której nie ma pewności co do podstawowego zawodnika. Jak czujesz się dzieląc pozycję z Gio?
„Bardzo dobre. To kwestia, która zawsze zależy od tego, co zadecyduje szef. Oczywiście wszyscy chcemy być w podstawowym składzie, ale ostatnie słowo należy do Franka Rijkaarda. Jestem zadowolony z mojej postawy i mojego sezonu. Sądzę, że zawsze wykorzystywałem swoje okazje i nadal chcę to robić tak samo jak dotąd. Jestem w ogromnym klubie, który ma obecnie dobry okres. W ostatnim roku wygraliśmy ligę a w tym roku ponownie walczymy o ligę a także o Champions League. To są czasy, które wyznaczają twoje życie jako piłkarza i bardziej niż kiedykolwiek chcę pomóc Barçy, w każdy sposób w jaki tylko mogę”.
Nadal jest jeszcze trochę czasu, ale czy zawodnicy myślą już o meczach przeciwko zespołowi Mourinho?
„Prawda jest taka, że rozmawialiśmy o tym meczu między sobą, jak i w mediach. Ale nie mamy obsesji na tym punkcie, ponieważ wszystko przyjdzie w swoim dobrym czasie. Uważam, że jeśli zbyt wiele uwagi poświęcimy temu meczowi, to możemy marnie skończyć. Teraz mamy trudny okres w lidze, z meczami które mogą być decydujące dla tego, co nas interesuje. Zespół wie co oznacza starcie w Champions League przeciwko Chelsea, jednak obecnie skupiamy się na lidze i naszych meczach, najpierw przeciwko Valencii a potem u siebie przeciwko Betisowi”.
Pozostając przy Chelsea, wydaje się, że ich murawa nie jest w najlepszym stanie i, niestety dla Barçy, nie zamierzają jej zmienić. Sądzisz, że to może czynnik na ich korzyść?
„Nie wiem. Grałem przez dwa lata w Anglii i słyszałem wiele rzeczy z tym związanych. Słyszałem, że pogarszają stan murawy. Nie wierzę w to jednak, ponieważ w Anglii jest bardzo zimno a rozgrywki nie są przerywane na okres świąt bożonarodzeniowych. Fakt jest taki, że to czas kiedy grają najwięcej. Między 25 grudnia a 2 stycznia grają w końcu cztery czy pięć spotkań. Temperatura w tym czasie jest bardzo niska i dużo pada, więc gra na boiskach w nienajlepszych warunkach to normalność. Jestem przekonany, że nie unikają zmiany murawy, ponieważ muszą zagrać przeciwko nam, ale dlatego, że jest to część kultury angielskiego futbolu. Tutaj akceptujemy tą sytuację i kiedy będzie nasza kolei, pojedziemy i zagramy by wygrać”.
[źródło: fcbarcelona.com]
Niedzielna porażka, powstrzymała Barçę przed wyrównaniem ligowego rekordu piętnastu zwycięstw z rzędu.
„Nie mieliśmy obsesji na punkcie kolejnych wygranych z rzędu. Nie rozmawiało się o tym w szatni. Sądzę, że pewnie to było kluczem do osiągnięcia tak dobrego wyniku. Sposób pracy Barçy to myślenie o następnym przeciwniku i trzech punktach, jakie są do wygrania”.
Uważasz, że absencja niektórych piłkarzy może wpływać na postawę zespołu?
„Nie sądzę. Każdy, w tymrównież i my, wie iż niemożliwe jest utrzymanie tak wysokiego poziomu i wygranie wszystkich naszych gier. Przeprowadziliśmy pewną samo-analizę i mimo niedzielnej przegranej oraz odpadnięcia z Pucharu, jesteśmy bardzo zadowoleni z pracy, jaka dotąd została wykonana. To były cztery miesiące, podczas których odnieśliśmy czternaście kolejnych zwycięstw i to znaczy dla nas bardzo wiele. Dziewięć punktów, jakie dzielą nas od Valencii to znaczna przewaga i wskazuje ona, że wykonujemy dobrą pracę”.
Być może, łatwiej jest powiedzieć po porażce, że straciliście niektórych piłkarzy.
„Oczywiście zabrakło takich graczy jak Xavi, Motta, Ronaldinho, Eto'o, Edmilson i Belletti. A straciliśmy nie tylko ich umiejętności i to co mogą dać zespołowi, ale są to także straty na płaszczyźnie czysto ludzkiej. Oni są częścią szatni i ważnymi ludźmi. Ale niestety, takie rzeczy się zdarzają: kontuzje, kartki. To coś, co zdarza się w naszej pracy i musisz się przyzwyczaić grając zespołem, jaki masz w danym momencie. Jeżeli jesteśmy tu, gdzie jesteśmy, czyli na szczycie to tylko dlatego, że możemy liczyć na wszystkich członków składu”.
Jak porażka z Atlético i odpadnięcie z Pucharu wpłynie na drużynę przed niezwykle istotnymi meczami?
„Moim zdaniem, najlepszą rzeczą, jaką możesz zrobić w tej sprawie to zapomnieć o tym i iść do przodu. Nie jest tajemnicą, że w takich sytuacjach ma to swój wpływ, ale w świecie futbolu nie ma zbyt wiele czasu na przejście nad tymi rzeczami do porządku dziennego. Teraz zespół jest skupiony na meczu przeciwko Valencii, powrocie straconych piłkarzy i ciężkim treningu w wolnym od zobowiązań tygodniu. Wierzę, że zagramy dobre spotkanie na Mestalla. Jeśli wygramy to tym samym bardzo utrudnimy życie naszemu bezpośredniemu rywalowi”.
Uważasz więc, że wygrana na Mestalla na dłuższą metę zadecyduje o ligowym tytule?
“Nasza sytuacja punktowa jest obecnie bardzo dogodna, ale nie sądzę by wynik w meczu z Valencią miał zadecydować o lidze. Oczywiście, jeśli wygramy, nasza przewaga wzrośnie do dwunastu punktów, czterech spotkań, ale przed nami jeszcze długa droga. Liga jest bardzo długa, kończy się w maju a do tego czasu jeszcze wiele może się wydarzyć. Uważam, że najlepszą rzeczą, jaką możemy zrobić to skoncentrowanie się na następnych trzech punktach i zapomnienie o tym co przed nami”.
Samuel Eto'o będzie już do dyspozycji na następny mecz…
„Szkoda, że Samuel został wyeliminowany z Afrykańskiego Pucharu, ponieważ jest on zawodnikiem o charakterze prawdziwego zwycięzcy. To żywiołowy piłkarz i jestem przekonany, że gdy jest z nami, jak również gdy reprezentuje swój kraj, chce być najlepszy. Jestem pewien, iż po dołączeniu do nas będzie palił się do ciężkiej pracy by osiągnąć wielkie rzeczy a my będziemy zachwyceni”.
Valencia ma prawego obrońcę Miguela, który lubi włączać się do ataku. Jak to wpłynie na Twoją grę?
„Nie sądzę, by to miało duży wpływ, ponieważ w Hiszpanii coraz więcej obrońców angażuje się w ataki. Nowoczesny boczny obrońca potrafi spełnić dwie funkcje w danym meczu: dobrze bronić i atakować, gdy znajdzie wolne miejsce. Miguel jest dobrym obrońcą, zawodnikiem obdarzonym dobrymi warunkami fizycznymi i lubi włączać się do ataku. Zawsze trzeba poświęcić więcej uwagi, graczowi tego typu”.
Po odpadnięciu z Pucharu i przerwie w Champions League, zespół będzie miał wolne w środku tygodnia. Potrzebowałeś tego?
„Potrzebujemy tego czy nie, jest to, to co mamy. Oczywiście, jeśli moglibyśmy się cofnąć, to wolelibyśmy grać w Pucharze i nie przegrać meczu ligowego, ale nie zawsze wszystko dzieje się tak jak chcemy. Kalendarz jest jaki jest i musimy podążać zgodnie z nim. Teraz musimy mieć przerwę w środku tygodnia, gdyż nie możemy grać w Pucharze. Celem jest wykorzystać w pełni to, że mamy praktycznie dwa spokojne tygodnie, i wypocząć. W sprawie Eto’o zaś, może on dołączyć do zespołu i zrehabilitować się w najbliższym meczu z Valencią”.
Niektórzy ludzie mówią, że każdy wielki zespół musi przejść zły okres. To, to co dzieje się z Barçą?
„Jeśli to zdarza się jednej drużynie, to może też zdarzyć się wszystkim innym. Bardzo trudno jest zacząć w sierpniu na 100% i zakończyć sezon na tym samym poziomie. Jest wiele spotkań i wszystko może się zdarzyć. Naszym obowiązkiem jest pracować i posuwać się naprzód bez zbytniego zamartwiania się wahaniami formy”.
Następny rywal FC Barcelony w Champions League, Chelsea, ma podobne doświadczenia. Zaczęli sezon w imponującej formie, ale ostatnio osiągnęli trzy remisy pod rząd zanim pokonali w niedziele Liverpool.
„Wszystkie zespoły przechodzą różne etapy, w tym im obniżkę formy. To przydarza się nam wszystkim. Dlatego też aspekt psychologiczny jest tak ważny, ponieważ możesz przegrać mecz, ale nie możesz stracić z pola widzenia tego, co zostało już dokonane i tego co możemy jeszcze zdziałać”.
Lewy obrońca to jedyna pozycja, na której nie ma pewności co do podstawowego zawodnika. Jak czujesz się dzieląc pozycję z Gio?
„Bardzo dobre. To kwestia, która zawsze zależy od tego, co zadecyduje szef. Oczywiście wszyscy chcemy być w podstawowym składzie, ale ostatnie słowo należy do Franka Rijkaarda. Jestem zadowolony z mojej postawy i mojego sezonu. Sądzę, że zawsze wykorzystywałem swoje okazje i nadal chcę to robić tak samo jak dotąd. Jestem w ogromnym klubie, który ma obecnie dobry okres. W ostatnim roku wygraliśmy ligę a w tym roku ponownie walczymy o ligę a także o Champions League. To są czasy, które wyznaczają twoje życie jako piłkarza i bardziej niż kiedykolwiek chcę pomóc Barçy, w każdy sposób w jaki tylko mogę”.
Nadal jest jeszcze trochę czasu, ale czy zawodnicy myślą już o meczach przeciwko zespołowi Mourinho?
„Prawda jest taka, że rozmawialiśmy o tym meczu między sobą, jak i w mediach. Ale nie mamy obsesji na tym punkcie, ponieważ wszystko przyjdzie w swoim dobrym czasie. Uważam, że jeśli zbyt wiele uwagi poświęcimy temu meczowi, to możemy marnie skończyć. Teraz mamy trudny okres w lidze, z meczami które mogą być decydujące dla tego, co nas interesuje. Zespół wie co oznacza starcie w Champions League przeciwko Chelsea, jednak obecnie skupiamy się na lidze i naszych meczach, najpierw przeciwko Valencii a potem u siebie przeciwko Betisowi”.
Pozostając przy Chelsea, wydaje się, że ich murawa nie jest w najlepszym stanie i, niestety dla Barçy, nie zamierzają jej zmienić. Sądzisz, że to może czynnik na ich korzyść?
„Nie wiem. Grałem przez dwa lata w Anglii i słyszałem wiele rzeczy z tym związanych. Słyszałem, że pogarszają stan murawy. Nie wierzę w to jednak, ponieważ w Anglii jest bardzo zimno a rozgrywki nie są przerywane na okres świąt bożonarodzeniowych. Fakt jest taki, że to czas kiedy grają najwięcej. Między 25 grudnia a 2 stycznia grają w końcu cztery czy pięć spotkań. Temperatura w tym czasie jest bardzo niska i dużo pada, więc gra na boiskach w nienajlepszych warunkach to normalność. Jestem przekonany, że nie unikają zmiany murawy, ponieważ muszą zagrać przeciwko nam, ale dlatego, że jest to część kultury angielskiego futbolu. Tutaj akceptujemy tą sytuację i kiedy będzie nasza kolei, pojedziemy i zagramy by wygrać”.
[źródło: fcbarcelona.com]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)