Transfery
Transfery. Temat rzeka, rozległy niczym przestrzeń kosmiczna, jednocześnie zawiły jak argentyńska telenowela. A w samym środku tejże niebanalnej sytuacji Barcelona. Drużyna, która dzięki niemal magicznym zdolnościom brazylijskiego gwiazdora Ronaldinho, talentowi do zarządzania Franka Rijkaarda, która jest kolektywem, od trzech sezonów budzi postrach na europejskich boiskach. Ostatnimi czasy jednak dominacja na Starym Kontynencie nieco osłabła. Przyczyn do końca my, kibice nie znamy, ale tylu ilu nas jest, tyle jest pomysłów na poprawę gry. Oczywiście niemal większość z Nas 'bawi się' w menadżera rodem z gry 'Football Manager' i podaje różnorakie kombinacje drużyny. Przejdę teraz do tego, czy drużynie potrzebne są wzmocnienia, a jeżeli są, to przedstawię jak, moim zdaniem, powinny wyglądać.
Bramkarze. Pół roku temu byłbym skory wymienić pierwszego 'portero' drużyny. Czemu pół roku temu? Otóż przez pierwsze pół sezonu 2006/2007 popularny Victor Valdés bronił wybornie. Odkąd kibicuje Barcelonie i odkąd jako tako 'ogarniam' świat piłki nożnej, zawsze zazdrościłem innym klubom fantastycznych bramkarzy jak Dida, Buffon, Toldo, Casillas czy Khan. Pytałem sam siebie: "dlaczego nie ma nikogo takiego w stolicy Katalonii?" Każdego roku oczekiwałem jakiegoś spektakularnego transferu. Nigdy nie wychodziło. Tego lata, kiedy afera korupcyjna spowodowała rewolucję w Serie A, liczyłem, że może bramkarz złotej reprezentacji Włoch zawita na stadionie marzeń, Camp Nou. Jakże się zawiodłem! Jednak wrzesień, październik i kolejne miesiące to popis VV. Przyznam szczerze, zawsze byłem mu przeciwny bo popełniał błędy, często bardzo głupie. Tej jesieni zamknął mi jednak usta. Chylę czoła przed nim, gdyż był jednym z filarów drużyny i to w znacznej mierze dzięki niemu, Barça prowadzi w La Liga. Jorquerra. Przyznam szczerzę, nie wiem o nim prawie nic. Nie wypowiem się na jego temat, gdyż występował tylko w meczach Pucharu Króla, a tam rywalizacja, przynajmniej moim zdaniem, jest nieco mniej zacięta. Jednak kiedy grał, nie popełniał dużo błędów. Jest jednak ważna rzecz, którą mi zaimponował. Mianowicie, w jednym z wywiadów powiedział, że wie, że jest rezerwowym i jest z tym pogodzony. Dla mnie zawodnik, który zna swoje miejsce w drużynie, nawet na ławce rezerwowych, jest prawdziwym skarbem. No i jest jeszcze Ustari. Co prawda dołączy do drużyny dopiero w przerwie wakacyjnej, ale czy był sens w sprowadzaniu go? Osobiście uważam, że nie. Rzadko kiedy zdarza się kataklizm wśród bramkarzy i zazwyczaj 'ten trzeci' jest niepotrzebny. Poza tym ów 'golkiper' jest młody. Póki co gra dobrze, jest uznawany za wielki talent, ale w Barcelonie, zwłaszcza przy tak dobrze grającym VV, nie zagości często między słupkami, czyli kariera przejdzie mu bokiem. Nie widzę, więc innego wytłumaczenia tego transferu jak tzw. 'syndrom psa ogrodnika' - sam nie skorzysta, ale drugiemu też nie da. Podsumowując, ta formacja nie potrzebuje już jakichkolwiek wzmocnień. Wszyscy są stosunkowo młodzi i jeszcze co najmniej 10 lat gry przed nimi. Przejdźmy więc dalej.
Obrońcy. Tutaj też nigdy nie było wesoło. Zazwyczaj defensorzy grali nierówno, dobre występy przeplatali słabymi i popełniali błędy. Jednak to się zmieniło. Oczywiście dalej zdarzają się wpadki, ale popularny 'Ryjek', jak nazywany jest 'coach' Barçy, zmienił to i teraz obrońcy z Barcelony grają pewnie. Może dlatego, że mają za plecami takiego fachowca jakim jest Victor Valdés? Przyjrzyjmy się tej formacji. Prawe skrzydło jest mocne - Zambrotta, Belletti (bohater z Paryża) i w obwodzie Thuram i Oleguer. Obrona to królestwo kapitana Puyola i 'Cesarza' Rafy Márqueza. No i w/w francuz i Katalończyk. Zawsze też na pozycji środkowego może zagrać Edmílson. Lewa flanka to miejsce, gdzie szaleją Sylvinho i Gio. To jednak każdy wie. Niemniej, zatrzymajmy się na chwilę przy lewej stronie defensywy. Nie ma co ukrywać wyżej wspomniani zawodnicy są już po trzydziestce i nie grzeszą młodością. W Barcelonie, to również każdy wie, obrońcy grają jako skrzydłowi i nie raz w trakcie trwania spotkania, zapędzają się pod bramkę przeciwnika. Bardzo męczące zadanie. Co za tym idzie, przydałby się ktoś kto mógłby ich zastąpić. I tu, moim zdaniem, zarząd klubu powinien się zastanowić, kim mógłby załatać tę dziurę kadrową, niewielką, ale zawsze dziurę.. Przyznam się szczerze, że chyba 'faworytem' do obsadzenia tej pozycji jest francuz, Eric Abidal. Pasuje bardzo dobrze, gdyż w Lyonie i reprezentacji swojego kraju. często można dostrzec go biegnącego z piłką pod pole karne przeciwnika. Jednak Olimpique tanio go nie odda. Jest więc ktoś tańszy? Może Fabio Grosso? Niestety nie śledzę dokładnie Serie A i ciężko mi powiedzieć jak gra. Jednak widziałem kilka meczy Interu i gdzieś stracił formę z mundialu. Poza tą dwójką, osobiście nie widzę nikogo z Europy, kto mógłby przywdziewać bordowo-granatowy trykot i jednocześnie nie plamić honoru klubu. Oczywiście mówię tu o możliwych do sprowadzenia graczach, gdyż jest wielu fantastycznych skrzydłowych, którzy kosztują krocie. Jest także pewnie wielu graczy w Ameryce Południowej i Afryce, ale zajęliby ważne miejsce w kadrze, dla zawodników spoza Unii Europejskiej. Tyle o prawdopodobnych wzmocnieniach. Przejdźmy może do 'nieco' bardziej fantastycznych możliwości rodem z Football Managera. Nie ukrywam, że z przyjemnością ujrzałbym w barwach Barcelony Daniela Alvesa. Ciężko mi zdefiniować to, co przyciąga mnie w jego osobie, ale kiedy widzę jego grę marzę o tym, aby któregoś dnia zagrał jako zawodnik z drużyny z Camp Nou. Zagłębiajmy się dalej w te mało prawdopodobne dywagacje, które zawsze radują duszę kibica. Może przesunąć Zambrottę na lewą flankę, tak jak w Juventusie? Wtedy zwalnia się miejsce dla prawego defensora i miejsce dla Alvesa czeka. Jednak muszę się pogodzić z tym, że to bajka. Środka obrony nie widzę sensu wzmacniać gdyż 'mamy' trzech, światowej klasy stoperów i do tego jeszcze kilku innych solidnych graczy. Mimo wszystko, na pewno trzeba wzmocnić lewą flankę. Może Abidal? Może Grosso? Może jakiś inny gracz, który jest obserwowany przez zarząd? Mam nadzieje, że imię i nazwisko tego szczęśliwca poznamy już w najbliższe wakacje.
Pomocnicy. Potęga obecnej Barcelony. Nie chciałbym być na miejscu Rijkaarda w momencie, kiedy musi desygnować do gry pomocników. Jest ich wielu i jeden lepszy od drugiego. Jednak czy aż tak wielu? Jak dla mnie brakuje jednego w kadrze. Pewnie wielu z Was myśli sobie: "Co? Jak to brakuje? Jest Xavi i Deco. Jest Iniesta, który gra jak natchniony. Są Motta i Edmílson, którzy może nie najlepsi ,ale poziom trzymają. Kogo temu szaleńcowi brakuje?". Już odpowiadam. Posłużę się przysłowiem: "od przybytku głowa nie boli". A zwłaszcza, jeżeli ten "przybytek" jest dobrze dobrany. Każdy pewnie wie, że pomocnicy w Barcelonie grają w ustawieniu jeden defensywny i dwóch ofensywnych rozgrywających. I moim zdaniem brakuje właśnie jednego rozgrywającego. Motta i Edmílson dobrze radzą sobie w defensywie, ale do skuteczności w rozgrywaniu i atakowaniu to im brakuje. Któż więc, mógłby być tym rezerwowym? Nie ma co patrzeć na nazwiska takie jak Lampard, Gerrard bo byłoby to marnotrawstwo. Trzeba znaleźć kogoś kto za stosunkowo niewielkie pieniądze (sytuacja finansowa Barçy najlepiej nie wygląda) gotów byłby przejść do stolicy Katalonii. Jak dla mnie najlepszym wzmocnieniem byłby pomocnik Celticu, Shunsuke Nakamura. W lidze szkockiej gra dobrze. Nienaganny technicznie, potrafiący dobrze rozegrać piłkę. Nie zmarnowałby się, a i byłby dobrym wzmocnieniem w wypadku kontuzji, których niestety w Barcelonie co sezon jest pełno. Chociaż z drugiej strony, mógłby się nie odnaleźć w klubie z Camp Nou, jak to było w wypadku Marca van Bommela. Niemniej mało prawdopodobne jest, że Japończyk przywdzieje trykot w bordowe-granatowe pasy , gdyż zarząd raczej nie planuje wzmocnień tej formacji. A szkoda, bo "strzeżonego Pan Bóg strzeże". To nie koniec. Podobnie jak w przypadku analizowania przeze mnie obrony, połaszę się o wyszukanie 'łakomych kąsków', których przejście graniczy z cudem. Tak więc jak chciałbym widzieć Alvesa w obronie, tak Diego w pomocy. Ten prawie 22 letni (urodziny ma na początku lutego) pomocnik Werderu Brema ma wszystko to, co potrzebne pomocnikowi. Potrafi efektownie, a co najważniejsze, i efektywnie rozegrać akcję. Co za tym idzie, dysponuje fantastyczną techniką. No i jest młody a Deco, którego moim zdaniem w przyszłości mógłby zastąpić, w sierpniu skończy 30 lat. Jak dla mnie idealny następca. Jest jeszcze Wesley Snejider. Chociaż niestety wróżę mu (a znam się na tym jak sztangista w wadze powyżej 100 kilo na profesjonalnym balecie), że byłoby podobnie jak z jego rodakiem, van Bommelem. Tak jak Marc był niekwestionowanym liderem PSV tak Wesley jest przywódcą Ajaxu. I gdyby trafił do drużyny, z wieloma graczami byłoby z nim kiepsko. Szkoda także Fernando Gago, który wylądował w Realu. Rzekomo skory był do przejścia na Camp Nou, ale wyszło jak wyszło i bardzo dobry młody pomocnik będzie wspomagał odwiecznego przeciwnika drużyny ze stolicy Katalonii. Mówi się trudno, aczkolwiek z wielkim żalem, gdyż młody Argentyńczyk był 'łakomym kąskiem' na rynku transferowym. Trochę mi to zajęło, ale czas wyjść ze sfery bajek i marzeń i podsumować to wszystko. Pomoc jest silna, nawet bardzo silna. Niemniej przydałoby się jedno wzmocnienie. Moim zdaniem na to miejsce nadałby się Nakamura. Niestety zarząd raczej nie bierze tego pod uwagę. A szkoda. Czasami warto "patrzeć poza to, co widać" (Król Lew 3) i dążyć do perfekcji.
Napastnicy. Jeżeli środkowa formacja jest silna to tutaj możemy mówić o potędze. Ronaldinho - niekwestionowany król footballu, Eto'o - zabójczy snajper, Messi - nowa, młoda siła w światowej piłce nożnej. Czy aby na pewno? Zgodnie z podanym wyżej cytatem patrzę dalej i co widzę? Przepaść. Nie chce ujmować zdolności Giuly'emu, Savioli, Gudjohnsenowi czy też Santiemu Ezquerro, ale porównując ich do wspomnianej wyżej trójki wypadają raczej kiepsko. O ile tylko jeden z magicznego "El Tridente", jak w Hiszpanii nazywany jest ten tercet, nie może wziąć udziału w meczu to jeszcze gra jakoś idzie, ale kiedy nie ma dwóch z nich (obecna sytuacja) to gra wypada średnio. Brakuje tu kogoś kto mógłby nieco załatać tę dziurę. Kto to może być? Ostatnio mówiono wiele o odejściu Cristiano Ronaldo z ManU. Było wiele spekulacji na temat nowych klubów dla Portugalczyka i jednym z nich była Barcelona. Osobiście uważam, że gdyby trafił do Katalonii to nic dobrego z tego by nie było. Jest on raczej w gorącej wodzie kąpany, a co za tym idzie, gdyby nie grał robiłby wokół siebie szum, psując jednocześnie atmosferę w klubie. No i 'tani w utrzymaniu' także by nie był. Mówiło się o Palacio. Płacić 18 mln za napastnika, 25 letniego przy Samuelu Eto'o? Wyrzucenie pieniędzy w błoto. Poza tym, jak dla mnie, nie był wart tych pieniędzy. Większość jego bramek to były gole po zamieszaniu w polu karnym. Z drugiej strony jest to przydatny 'talent'. Jednak nie wart 18 milionów Euro. Któż więc mógłby grać na skrzydłach? Nie mówię o środku ataku ponieważ, jak dla mnie, środkowi są lepsi od graczy grających na flankach. Na prawej gra Giuly. Jest dobry, wręcz bardzo ale, no właśnie - jest ale, młodością już nie grzeszy. Jak dla mnie, góra rok czy dwa gry i niestety nie będzie już tak szaleć na prawej stronie boiska. Kto mógłby go zastąpić? Odonkor. Młody, nie za drogi i, przede wszystkim, spokojny. Nie burzy się, kiedy nie gra. Z bardziej fantastycznych i zarazem subiektywnych rozwiązań, mógłbym wymienić Wrighta-Philipsa czy Joe Cole'a. Jednak to tylko moje marzenia. Lewe skrzydło? Santi się raczej nie nadaje do Barcelony. Dobrym graczem jest, bo za liście czy gruszki na Camp Nou nie przyszedł, ale 'nieco' odstaję od reszty kadry. Któż więc mógłby być zmiennikiem R10? Ja tu widzę Peruwiańczyka, Jeffersona Farfana. Podsumowując, 'pierwsza linia' jest miażdżąca i nie do powstrzymania. Jednak rezerwa mogłaby być lepsza. Podobnie jak w przypadku formacji pomocy, zarząd nie planuje raczej takich zakupów, jakie wymieniłem. Gdyby jednak ktoś z wyżej wspomnianych, potencjalnych graczy zawitał na Camp Nou, byłbym wielce szczęśliwy.
Koniec? Nie, jeszcze je. Niektórych zawiodę, innych zdziwię, a innych reakcji przewidzieć nie mogę. W każdym razie w powyższych akapitach nie wymieniałem czegoś, co jest bardzo ważnym aspektem w wypadku transferów. Chodzi oczywiście o młodzieżowców. Powszechnie wiadomo, że Barça dysponuje bardzo dobrą szkółką piłkarską. Wśród wielu młodych adeptów piłkarskiego rzemiosła wyróżnić można kilka perełek. Chodzi tu o Bojana czy Giovanniego Dos Santosa. Jest jeszcze kilku mniej znanych, aczkolwiek również dobrze się zapowiadających graczy, jak Jeffren czy Marc Crossas. Zatem, czy jest sens sprowadzania kogoś? Mimo wszystko uważam, że tak, chociażby biorąc pod lupę formację obrony. Nie widzę nikogo, kto mógłby zapełnić lukę po Gio czy Sylvinho. Prędzej znajdzie się ktoś, kto mógłby wspomóc pomocników czy napastników, ale i tak w pierwszym sezonie po wejściu do pierwszej drużyny młodzicy nie będą grać dobrze, w przeciwieństwie do sprawdzonych graczy, których gra została sprawdzona na kilku frontach.
A więc, czy potrzebne są jakiekolwiek wzmocnienia? Na pewno trzeba wzmocnić obronę, a zwłaszcza jej lewą część. Bez tego nie obejdzie się w przyszłym sezonie. Jako tako mamy rozeznanie kto mógłby zagrać na tej pozycji, więc raczej niespodzianki nie będzie. Tzw. pomoc i atak również przydałoby się wzmocnić. Kim? Moje zdanie już znacie, ale w sprawie transferów nie mam do powiedzenia nic.
Bramkarze. Pół roku temu byłbym skory wymienić pierwszego 'portero' drużyny. Czemu pół roku temu? Otóż przez pierwsze pół sezonu 2006/2007 popularny Victor Valdés bronił wybornie. Odkąd kibicuje Barcelonie i odkąd jako tako 'ogarniam' świat piłki nożnej, zawsze zazdrościłem innym klubom fantastycznych bramkarzy jak Dida, Buffon, Toldo, Casillas czy Khan. Pytałem sam siebie: "dlaczego nie ma nikogo takiego w stolicy Katalonii?" Każdego roku oczekiwałem jakiegoś spektakularnego transferu. Nigdy nie wychodziło. Tego lata, kiedy afera korupcyjna spowodowała rewolucję w Serie A, liczyłem, że może bramkarz złotej reprezentacji Włoch zawita na stadionie marzeń, Camp Nou. Jakże się zawiodłem! Jednak wrzesień, październik i kolejne miesiące to popis VV. Przyznam szczerze, zawsze byłem mu przeciwny bo popełniał błędy, często bardzo głupie. Tej jesieni zamknął mi jednak usta. Chylę czoła przed nim, gdyż był jednym z filarów drużyny i to w znacznej mierze dzięki niemu, Barça prowadzi w La Liga. Jorquerra. Przyznam szczerzę, nie wiem o nim prawie nic. Nie wypowiem się na jego temat, gdyż występował tylko w meczach Pucharu Króla, a tam rywalizacja, przynajmniej moim zdaniem, jest nieco mniej zacięta. Jednak kiedy grał, nie popełniał dużo błędów. Jest jednak ważna rzecz, którą mi zaimponował. Mianowicie, w jednym z wywiadów powiedział, że wie, że jest rezerwowym i jest z tym pogodzony. Dla mnie zawodnik, który zna swoje miejsce w drużynie, nawet na ławce rezerwowych, jest prawdziwym skarbem. No i jest jeszcze Ustari. Co prawda dołączy do drużyny dopiero w przerwie wakacyjnej, ale czy był sens w sprowadzaniu go? Osobiście uważam, że nie. Rzadko kiedy zdarza się kataklizm wśród bramkarzy i zazwyczaj 'ten trzeci' jest niepotrzebny. Poza tym ów 'golkiper' jest młody. Póki co gra dobrze, jest uznawany za wielki talent, ale w Barcelonie, zwłaszcza przy tak dobrze grającym VV, nie zagości często między słupkami, czyli kariera przejdzie mu bokiem. Nie widzę, więc innego wytłumaczenia tego transferu jak tzw. 'syndrom psa ogrodnika' - sam nie skorzysta, ale drugiemu też nie da. Podsumowując, ta formacja nie potrzebuje już jakichkolwiek wzmocnień. Wszyscy są stosunkowo młodzi i jeszcze co najmniej 10 lat gry przed nimi. Przejdźmy więc dalej.
Obrońcy. Tutaj też nigdy nie było wesoło. Zazwyczaj defensorzy grali nierówno, dobre występy przeplatali słabymi i popełniali błędy. Jednak to się zmieniło. Oczywiście dalej zdarzają się wpadki, ale popularny 'Ryjek', jak nazywany jest 'coach' Barçy, zmienił to i teraz obrońcy z Barcelony grają pewnie. Może dlatego, że mają za plecami takiego fachowca jakim jest Victor Valdés? Przyjrzyjmy się tej formacji. Prawe skrzydło jest mocne - Zambrotta, Belletti (bohater z Paryża) i w obwodzie Thuram i Oleguer. Obrona to królestwo kapitana Puyola i 'Cesarza' Rafy Márqueza. No i w/w francuz i Katalończyk. Zawsze też na pozycji środkowego może zagrać Edmílson. Lewa flanka to miejsce, gdzie szaleją Sylvinho i Gio. To jednak każdy wie. Niemniej, zatrzymajmy się na chwilę przy lewej stronie defensywy. Nie ma co ukrywać wyżej wspomniani zawodnicy są już po trzydziestce i nie grzeszą młodością. W Barcelonie, to również każdy wie, obrońcy grają jako skrzydłowi i nie raz w trakcie trwania spotkania, zapędzają się pod bramkę przeciwnika. Bardzo męczące zadanie. Co za tym idzie, przydałby się ktoś kto mógłby ich zastąpić. I tu, moim zdaniem, zarząd klubu powinien się zastanowić, kim mógłby załatać tę dziurę kadrową, niewielką, ale zawsze dziurę.. Przyznam się szczerze, że chyba 'faworytem' do obsadzenia tej pozycji jest francuz, Eric Abidal. Pasuje bardzo dobrze, gdyż w Lyonie i reprezentacji swojego kraju. często można dostrzec go biegnącego z piłką pod pole karne przeciwnika. Jednak Olimpique tanio go nie odda. Jest więc ktoś tańszy? Może Fabio Grosso? Niestety nie śledzę dokładnie Serie A i ciężko mi powiedzieć jak gra. Jednak widziałem kilka meczy Interu i gdzieś stracił formę z mundialu. Poza tą dwójką, osobiście nie widzę nikogo z Europy, kto mógłby przywdziewać bordowo-granatowy trykot i jednocześnie nie plamić honoru klubu. Oczywiście mówię tu o możliwych do sprowadzenia graczach, gdyż jest wielu fantastycznych skrzydłowych, którzy kosztują krocie. Jest także pewnie wielu graczy w Ameryce Południowej i Afryce, ale zajęliby ważne miejsce w kadrze, dla zawodników spoza Unii Europejskiej. Tyle o prawdopodobnych wzmocnieniach. Przejdźmy może do 'nieco' bardziej fantastycznych możliwości rodem z Football Managera. Nie ukrywam, że z przyjemnością ujrzałbym w barwach Barcelony Daniela Alvesa. Ciężko mi zdefiniować to, co przyciąga mnie w jego osobie, ale kiedy widzę jego grę marzę o tym, aby któregoś dnia zagrał jako zawodnik z drużyny z Camp Nou. Zagłębiajmy się dalej w te mało prawdopodobne dywagacje, które zawsze radują duszę kibica. Może przesunąć Zambrottę na lewą flankę, tak jak w Juventusie? Wtedy zwalnia się miejsce dla prawego defensora i miejsce dla Alvesa czeka. Jednak muszę się pogodzić z tym, że to bajka. Środka obrony nie widzę sensu wzmacniać gdyż 'mamy' trzech, światowej klasy stoperów i do tego jeszcze kilku innych solidnych graczy. Mimo wszystko, na pewno trzeba wzmocnić lewą flankę. Może Abidal? Może Grosso? Może jakiś inny gracz, który jest obserwowany przez zarząd? Mam nadzieje, że imię i nazwisko tego szczęśliwca poznamy już w najbliższe wakacje.
Pomocnicy. Potęga obecnej Barcelony. Nie chciałbym być na miejscu Rijkaarda w momencie, kiedy musi desygnować do gry pomocników. Jest ich wielu i jeden lepszy od drugiego. Jednak czy aż tak wielu? Jak dla mnie brakuje jednego w kadrze. Pewnie wielu z Was myśli sobie: "Co? Jak to brakuje? Jest Xavi i Deco. Jest Iniesta, który gra jak natchniony. Są Motta i Edmílson, którzy może nie najlepsi ,ale poziom trzymają. Kogo temu szaleńcowi brakuje?". Już odpowiadam. Posłużę się przysłowiem: "od przybytku głowa nie boli". A zwłaszcza, jeżeli ten "przybytek" jest dobrze dobrany. Każdy pewnie wie, że pomocnicy w Barcelonie grają w ustawieniu jeden defensywny i dwóch ofensywnych rozgrywających. I moim zdaniem brakuje właśnie jednego rozgrywającego. Motta i Edmílson dobrze radzą sobie w defensywie, ale do skuteczności w rozgrywaniu i atakowaniu to im brakuje. Któż więc, mógłby być tym rezerwowym? Nie ma co patrzeć na nazwiska takie jak Lampard, Gerrard bo byłoby to marnotrawstwo. Trzeba znaleźć kogoś kto za stosunkowo niewielkie pieniądze (sytuacja finansowa Barçy najlepiej nie wygląda) gotów byłby przejść do stolicy Katalonii. Jak dla mnie najlepszym wzmocnieniem byłby pomocnik Celticu, Shunsuke Nakamura. W lidze szkockiej gra dobrze. Nienaganny technicznie, potrafiący dobrze rozegrać piłkę. Nie zmarnowałby się, a i byłby dobrym wzmocnieniem w wypadku kontuzji, których niestety w Barcelonie co sezon jest pełno. Chociaż z drugiej strony, mógłby się nie odnaleźć w klubie z Camp Nou, jak to było w wypadku Marca van Bommela. Niemniej mało prawdopodobne jest, że Japończyk przywdzieje trykot w bordowe-granatowe pasy , gdyż zarząd raczej nie planuje wzmocnień tej formacji. A szkoda, bo "strzeżonego Pan Bóg strzeże". To nie koniec. Podobnie jak w przypadku analizowania przeze mnie obrony, połaszę się o wyszukanie 'łakomych kąsków', których przejście graniczy z cudem. Tak więc jak chciałbym widzieć Alvesa w obronie, tak Diego w pomocy. Ten prawie 22 letni (urodziny ma na początku lutego) pomocnik Werderu Brema ma wszystko to, co potrzebne pomocnikowi. Potrafi efektownie, a co najważniejsze, i efektywnie rozegrać akcję. Co za tym idzie, dysponuje fantastyczną techniką. No i jest młody a Deco, którego moim zdaniem w przyszłości mógłby zastąpić, w sierpniu skończy 30 lat. Jak dla mnie idealny następca. Jest jeszcze Wesley Snejider. Chociaż niestety wróżę mu (a znam się na tym jak sztangista w wadze powyżej 100 kilo na profesjonalnym balecie), że byłoby podobnie jak z jego rodakiem, van Bommelem. Tak jak Marc był niekwestionowanym liderem PSV tak Wesley jest przywódcą Ajaxu. I gdyby trafił do drużyny, z wieloma graczami byłoby z nim kiepsko. Szkoda także Fernando Gago, który wylądował w Realu. Rzekomo skory był do przejścia na Camp Nou, ale wyszło jak wyszło i bardzo dobry młody pomocnik będzie wspomagał odwiecznego przeciwnika drużyny ze stolicy Katalonii. Mówi się trudno, aczkolwiek z wielkim żalem, gdyż młody Argentyńczyk był 'łakomym kąskiem' na rynku transferowym. Trochę mi to zajęło, ale czas wyjść ze sfery bajek i marzeń i podsumować to wszystko. Pomoc jest silna, nawet bardzo silna. Niemniej przydałoby się jedno wzmocnienie. Moim zdaniem na to miejsce nadałby się Nakamura. Niestety zarząd raczej nie bierze tego pod uwagę. A szkoda. Czasami warto "patrzeć poza to, co widać" (Król Lew 3) i dążyć do perfekcji.
Napastnicy. Jeżeli środkowa formacja jest silna to tutaj możemy mówić o potędze. Ronaldinho - niekwestionowany król footballu, Eto'o - zabójczy snajper, Messi - nowa, młoda siła w światowej piłce nożnej. Czy aby na pewno? Zgodnie z podanym wyżej cytatem patrzę dalej i co widzę? Przepaść. Nie chce ujmować zdolności Giuly'emu, Savioli, Gudjohnsenowi czy też Santiemu Ezquerro, ale porównując ich do wspomnianej wyżej trójki wypadają raczej kiepsko. O ile tylko jeden z magicznego "El Tridente", jak w Hiszpanii nazywany jest ten tercet, nie może wziąć udziału w meczu to jeszcze gra jakoś idzie, ale kiedy nie ma dwóch z nich (obecna sytuacja) to gra wypada średnio. Brakuje tu kogoś kto mógłby nieco załatać tę dziurę. Kto to może być? Ostatnio mówiono wiele o odejściu Cristiano Ronaldo z ManU. Było wiele spekulacji na temat nowych klubów dla Portugalczyka i jednym z nich była Barcelona. Osobiście uważam, że gdyby trafił do Katalonii to nic dobrego z tego by nie było. Jest on raczej w gorącej wodzie kąpany, a co za tym idzie, gdyby nie grał robiłby wokół siebie szum, psując jednocześnie atmosferę w klubie. No i 'tani w utrzymaniu' także by nie był. Mówiło się o Palacio. Płacić 18 mln za napastnika, 25 letniego przy Samuelu Eto'o? Wyrzucenie pieniędzy w błoto. Poza tym, jak dla mnie, nie był wart tych pieniędzy. Większość jego bramek to były gole po zamieszaniu w polu karnym. Z drugiej strony jest to przydatny 'talent'. Jednak nie wart 18 milionów Euro. Któż więc mógłby grać na skrzydłach? Nie mówię o środku ataku ponieważ, jak dla mnie, środkowi są lepsi od graczy grających na flankach. Na prawej gra Giuly. Jest dobry, wręcz bardzo ale, no właśnie - jest ale, młodością już nie grzeszy. Jak dla mnie, góra rok czy dwa gry i niestety nie będzie już tak szaleć na prawej stronie boiska. Kto mógłby go zastąpić? Odonkor. Młody, nie za drogi i, przede wszystkim, spokojny. Nie burzy się, kiedy nie gra. Z bardziej fantastycznych i zarazem subiektywnych rozwiązań, mógłbym wymienić Wrighta-Philipsa czy Joe Cole'a. Jednak to tylko moje marzenia. Lewe skrzydło? Santi się raczej nie nadaje do Barcelony. Dobrym graczem jest, bo za liście czy gruszki na Camp Nou nie przyszedł, ale 'nieco' odstaję od reszty kadry. Któż więc mógłby być zmiennikiem R10? Ja tu widzę Peruwiańczyka, Jeffersona Farfana. Podsumowując, 'pierwsza linia' jest miażdżąca i nie do powstrzymania. Jednak rezerwa mogłaby być lepsza. Podobnie jak w przypadku formacji pomocy, zarząd nie planuje raczej takich zakupów, jakie wymieniłem. Gdyby jednak ktoś z wyżej wspomnianych, potencjalnych graczy zawitał na Camp Nou, byłbym wielce szczęśliwy.
Koniec? Nie, jeszcze je. Niektórych zawiodę, innych zdziwię, a innych reakcji przewidzieć nie mogę. W każdym razie w powyższych akapitach nie wymieniałem czegoś, co jest bardzo ważnym aspektem w wypadku transferów. Chodzi oczywiście o młodzieżowców. Powszechnie wiadomo, że Barça dysponuje bardzo dobrą szkółką piłkarską. Wśród wielu młodych adeptów piłkarskiego rzemiosła wyróżnić można kilka perełek. Chodzi tu o Bojana czy Giovanniego Dos Santosa. Jest jeszcze kilku mniej znanych, aczkolwiek również dobrze się zapowiadających graczy, jak Jeffren czy Marc Crossas. Zatem, czy jest sens sprowadzania kogoś? Mimo wszystko uważam, że tak, chociażby biorąc pod lupę formację obrony. Nie widzę nikogo, kto mógłby zapełnić lukę po Gio czy Sylvinho. Prędzej znajdzie się ktoś, kto mógłby wspomóc pomocników czy napastników, ale i tak w pierwszym sezonie po wejściu do pierwszej drużyny młodzicy nie będą grać dobrze, w przeciwieństwie do sprawdzonych graczy, których gra została sprawdzona na kilku frontach.
A więc, czy potrzebne są jakiekolwiek wzmocnienia? Na pewno trzeba wzmocnić obronę, a zwłaszcza jej lewą część. Bez tego nie obejdzie się w przyszłym sezonie. Jako tako mamy rozeznanie kto mógłby zagrać na tej pozycji, więc raczej niespodzianki nie będzie. Tzw. pomoc i atak również przydałoby się wzmocnić. Kim? Moje zdanie już znacie, ale w sprawie transferów nie mam do powiedzenia nic.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)