Okiem socio: Być czy nie być?
Choć na dzisiejszy mecz czekałem od ponad roku, to jego wynik nie będzie dla mnie istotny aż do marca. Chcę pokonać Chelsea, chcę zobaczyć ekipę Barçy w ćwierćfinale. Nie pałam chęcią zemsty za poprzedni rok, ani nie chcę zdenerwować Mourinho, którego darzę wielkim szacunkiem z racji jego profesjonalizmu, po prostu głęboko wierzę, że ciężka praca piłkarzy Barçy w tym sezonie zostanie nagrodzona tytułami.
Pragnę, by Barça przeszłą dalej, bo potwierdzi wtedy swoją grą, prawdziwość opinii, że jest najlepszą ekipą na świecie. Przede wszystkim chodzi mi jednak o to, że jest to konieczne do osiągnięcia ważniejszego celu: drugiego Pucharu Europy. Przed wyjazdem do Ameryki Guardiola powiedział: "jeśli szybko zdobędziemy jeden [Puchar Europy], w ciągu następnych trzech lat możemy zdobyć trzy kolejne". Mamy młody, prezentujący bardzo wysoki poziom zespół, który jeśli powtórzy nasz historyczny triumf będzie miał jeszcze wiele okazji na wygranie Ligi Mistrzów. Ponadto jeśli spojrzymy na międzynarodowe rozgrywki sprawy mogą się mieć w przyszłości o wiele gorzej. Minie dużo czasu nim wrócą lata świetności Manchesteru, Arsenalu czy Milanu.
Chcę wyeliminować Chelsea. Reszta schodzi na drugi plan. Mniejsza o styl w jakim to odniesiemy, czy będziemy grać z Chelsea technicznie czy też czeka nas ostra i szybka gra nie obchodzi mnie zbyt wiele. Nie obawiam się, że mogą się powtórzyć błędy popełnione w zeszłym roku. Doskonale znamy założenia taktyczne: poszczególne formacje muszą dobrze ze sobą współpracować, trzeba zyskać przewagę w środku pola, nie możemy tracić piłek podczas przejścia z obrony do ataku, a nasz bramkarz musi mieć się cały czas na baczności, tak abyśmy sami łatwo nie stwarzali rywalom okazji do strzelenia bramki. Możemy to wszystko osiągnąć niemal mechanicznie i nie stracić dzięki temu trzech goli z kontrataku - rach, ciach, ciach- tak jak w poprzednim roku. Mówiąc krótko musimy ograniczać zagrożenia pod bramką Victora Valdesa. Chelsea wyeliminowała nas górną piłką. Jakkolwiek dobrymi taktykami nie jesteśmy, nic nie da się tu poradzić, Barça nie ma żadnego piłkarza, który wygra wszystkie pojedynki główkowe. Nie jest to najmocniejsza strona ani Edmilsona, ani Puyola, czy też Oleguera… Największe predyspozycje ma do tego Marquez. Trzeba będzie jakoś powstrzymać doskonałych w tym elemencie gry Terryego, Carvalho, Ferreirę i del Horno. Miejmy nadzieję, że nie będziemy musieli płakać z powodu odpadnięcia drugi rok z rzędu, bo moim zdaniem koniecznie musimy zwyciężyć w tegorocznych europejskich rozgrywkach.
Jak do tej pory to najważniejszy mecz sezonu, poświęćmy więc trochę uwagi Rijkaardowi: wybrał ten sam skład, który zwyciężył z Realem na Bernabeu 3-0. Tak, to jest idealna jedenastka, nasza najlepsza ekipa. Brak tylko Xaviego, ale to spowodowane jest kontuzją. Logika meczu wyjazdowego podpowiada, że w jego miejsce zobaczymy raczej Mottę, a nie Iniestę, który przed meczem z Betisem miał kilka okazji do wykazania się. Dziś jest nasze "być czy nie być". Zostanie najlepszą ekipą na świecie zależy od dzisiejszego meczu. Trzeba kalkulować, nie możemy chcieć dziś wygrać za wszelką cenę, bo musimy pamiętać, że ostateczne rozstrzygnięcie nastąpi za dwa tygodnie.
[źródło: Mundo Deportivo]
Pragnę, by Barça przeszłą dalej, bo potwierdzi wtedy swoją grą, prawdziwość opinii, że jest najlepszą ekipą na świecie. Przede wszystkim chodzi mi jednak o to, że jest to konieczne do osiągnięcia ważniejszego celu: drugiego Pucharu Europy. Przed wyjazdem do Ameryki Guardiola powiedział: "jeśli szybko zdobędziemy jeden [Puchar Europy], w ciągu następnych trzech lat możemy zdobyć trzy kolejne". Mamy młody, prezentujący bardzo wysoki poziom zespół, który jeśli powtórzy nasz historyczny triumf będzie miał jeszcze wiele okazji na wygranie Ligi Mistrzów. Ponadto jeśli spojrzymy na międzynarodowe rozgrywki sprawy mogą się mieć w przyszłości o wiele gorzej. Minie dużo czasu nim wrócą lata świetności Manchesteru, Arsenalu czy Milanu.
Chcę wyeliminować Chelsea. Reszta schodzi na drugi plan. Mniejsza o styl w jakim to odniesiemy, czy będziemy grać z Chelsea technicznie czy też czeka nas ostra i szybka gra nie obchodzi mnie zbyt wiele. Nie obawiam się, że mogą się powtórzyć błędy popełnione w zeszłym roku. Doskonale znamy założenia taktyczne: poszczególne formacje muszą dobrze ze sobą współpracować, trzeba zyskać przewagę w środku pola, nie możemy tracić piłek podczas przejścia z obrony do ataku, a nasz bramkarz musi mieć się cały czas na baczności, tak abyśmy sami łatwo nie stwarzali rywalom okazji do strzelenia bramki. Możemy to wszystko osiągnąć niemal mechanicznie i nie stracić dzięki temu trzech goli z kontrataku - rach, ciach, ciach- tak jak w poprzednim roku. Mówiąc krótko musimy ograniczać zagrożenia pod bramką Victora Valdesa. Chelsea wyeliminowała nas górną piłką. Jakkolwiek dobrymi taktykami nie jesteśmy, nic nie da się tu poradzić, Barça nie ma żadnego piłkarza, który wygra wszystkie pojedynki główkowe. Nie jest to najmocniejsza strona ani Edmilsona, ani Puyola, czy też Oleguera… Największe predyspozycje ma do tego Marquez. Trzeba będzie jakoś powstrzymać doskonałych w tym elemencie gry Terryego, Carvalho, Ferreirę i del Horno. Miejmy nadzieję, że nie będziemy musieli płakać z powodu odpadnięcia drugi rok z rzędu, bo moim zdaniem koniecznie musimy zwyciężyć w tegorocznych europejskich rozgrywkach.
Jak do tej pory to najważniejszy mecz sezonu, poświęćmy więc trochę uwagi Rijkaardowi: wybrał ten sam skład, który zwyciężył z Realem na Bernabeu 3-0. Tak, to jest idealna jedenastka, nasza najlepsza ekipa. Brak tylko Xaviego, ale to spowodowane jest kontuzją. Logika meczu wyjazdowego podpowiada, że w jego miejsce zobaczymy raczej Mottę, a nie Iniestę, który przed meczem z Betisem miał kilka okazji do wykazania się. Dziś jest nasze "być czy nie być". Zostanie najlepszą ekipą na świecie zależy od dzisiejszego meczu. Trzeba kalkulować, nie możemy chcieć dziś wygrać za wszelką cenę, bo musimy pamiętać, że ostateczne rozstrzygnięcie nastąpi za dwa tygodnie.
[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)