'Dumni po zwycięstwie, wierni po...'

Artemise

17 lipca 2005, 16:43

Brak komentarzy
Kto to?? Oczywiście kibice Barcy. Ale czy rzeczywiście tak jest? Czy zawsze kibice są na dobre i złe ze swoim ukochanym klubem? Na to pytanie zapewne większość z was odpowie twierdząco. Celowo użyłem słowa "większość" bo niestety zdążają się kibice, którzy kibicują Dumie Katalonii tylko gdy Ci wygrywają, a następnie sypią bluzgami w ich stronę gdy tym coś nie wychodzi.

I właśnie Barcelona jest najlepszym przykładem. W tamtym roku na początku sezonu gdy Barcie nie szło masę osób tylko śmiało się z nieudolności piłkarzy, którym kibicują. Niestety (albo ‘stety’) w niedługim czasie Ci sami nie mogli szczędzić pochwał dla Azulgrany, chwalą się swoją drużyną na prawo i lewo. Nie pamiętali już, że jeszcze parę miesięcy temu wstydzili się jej i wręcz do niej nie przyznawali.

Tak, takie rzeczy się zdążały. Wielu mówi, że Barca to zespół wyjątkowy, że tylko będąc jej kibicem można poczuć tą "magię".
No bo jakby nie patrzeć wszystko na to przemawia: historia, osiągnięcia, wielkość. Wszystkie te cechy przemawiają za jej niepowtarzalnością. Spróbujcie sobie przypomnieć jakie emocje, radość i dumę czuliście gdy oglądaliście chociażby mecz Real- Barca w tamtym sezonie. Czyż nie było to wspaniałe? A co czuliście po meczu Barca – Real? Na pewno nic pozytywnego. Ale jestem ciekaw ilu z was powiedziało sobie: "komu ja kibicuje, chyba znajdę sobie jakąś lepszą drużynę, po co tracić czas na taki niewypał". Kiedyś słyszałem takie stwierdzenie, ze to wiara czyni człowieka silnym i chyba sprawdza się to w tym wypadku. Bo mogę się założyć, że te same osoby w tym sezonie z powrotem kibicują Dumie Katalonii nie pamiętając już tego co było w zeszłym sezonie. I nie chodzi mi tutaj wcale o porównanie kibiców Barcy i Realu, bo żadnemu zespołowi nie życzę takich kibiców. I w żadnym wypadku nie chce się chełpić, że ze mnie taki prawdziwy kibic. Po prostu denerwujące staje się wysłuchiwanie ludzi, którzy uważają się za miłośników danego klubu a po paru porażkach z rzędu kupują już koszulki i szaliki tego zespołu, który akurat jest na topie. Dlatego wydaje mi się, że hasło "Dumni po zwycięstwie, wierni po porażce" powinien prowadzić nie tylko kibiców Barcelony, ale wszystkich, którzy się za prawdziwego kibica uważają. I od razy wyjaśnię, że przesłaniem tego tekstu, na pewno nie jest to, że powinniśmy cieszyć się nawet wtedy gdy, Azulgrana przegrywa, bo nie o to w tym wszystkim chodzi. Na koniec przytoczę przykład Chelsea, której liczba fanów "nieoczekiwanie" szybko wzrosła gdy władze w klubie przejął Roman Abramowicz, który nie musi się martwić o kasę jaką wyda na zawodników. Jestem tylko ciekaw ilu z nich zostanie gdy czasy Abramowicza się skończą. Bo przecież ten klub to po prostu taki kaprys ze strony człowieka, który nie ma na co pieniędzy wydawać. I chciałbym zaznaczyć, że nie przemawia przeze mnie zazdrość, że oni mają takie możliwości. Można tylko pogratulować londyńskim kibicom szczęścia, bo ja nigdy nie miałbym nic przeciwko gdyby nagle jakiś bogaty szejk rodem z Arabii Saudyjskiej albo jakiegoś innego kraju wpadł do Barcelony i pomógł jej finansowo.

Ale odbiegam trochę od tematu już. Mam także nadzieje (a raczej coś więcej niż nadzieje, żeby nie powiedzieć pewność), że jutro wszyscy będziecie mogli świętować zwycięstwo Dymu Katalonii. Dla mnie jako kibica będzie to na pewno szczególny dzień w kalendarzu, ponieważ mam jutro urodziny i jestem pewny, że od Barcy dostane też wspaniały prezent...
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze