Nowy rozdział w historii

Artemise

17 lipca 2005, 16:38

Brak komentarzy

No i stało sie. Sezon się skończył. Pierwszy rok rządów Laporty na pewno nie można spisać na straty. Większość transferów "wypaliła" i nie można się do nich przyczepić. Na Camp Nou wreszcie pojawił się nowy lider zespołu w postaci oczywiści Ronaldinho. Na pewno godnie zastępuje on swojego rodaka Rivaldo. Szkoda tylko, że nie spotkali się oni w jednym klubie. Ale trudno, czas leci dalej. Minął rok i wszyscy oczekiwali transferów co najmniej tak trafnych jak i w zeszłym sezonie.



Wydaje się, że polityka transferowa Laporty nie zmieniła się. Najważniejsze to być cierpliwym i korzystać ze swoich "złotych" negocjatorów. Rok temu system ten okazał sie trafny i dzięki temu możemy oglądać w koszulce Barçy naszego brazylijskiego gwiazdora.
Pytanie czy coś sie zmieniło w ciągu jednego roku w tej dość dobrze działającej maszynce Joana Laporty. Na gołe oko wydaje się, że nie jednak gdyby się tak bliżej przyjrzeć to...

Na pewno nasz prezydent nie działa już pod taką presją jak kiedyś. Podczas wyborów działa niestety takie prawo, że gdy nie ma się zbyt wielkiego zaufania wśród socios aby zyskać głosy trzeba po prostu zaoferować lepszych zawodników niż konkurencja. Są to przysłowiowe "złote góry", które tak często nie są spełniane przez tych, którzy tyle obiecywali. Z Panem Laportą także nie było inaczej. A kto tak rozgrzał socios, że Ci biedni mało sobie nóg nie połamali biegnąc do urn wyborcych? Oczywiście David Beckham. Jeden z największych przegranych w Euro 2004. Na szczęście opatrzność czuwała nad naszym kochanym klubem i zamiast Davida zesłała nam inną gwiazdę. Tą gwiazdą był i jest oczywiście Ronaldinho. Ale to było rok temu. Teraz Laporta wszystkie transfery może przeprowadzać w większym spokoju i nie musi martwić się tym że gdyby nie sprowadził kogoś wielkiego to kibice pożarliby go żywcem.

W tym roku największym transferem (jak dotychczas) na pewno jest Deco. Zawodnik także o brazylijskich korzeniach choć z portugalskim obywatelstwem. Nie jest on z pewnością gwiazdą takiego formatu jak Dinho, ale nie można zarzucić mu także tego,że jest zbyt przereklamowany. Jego transfer na pewno spowoduje wzrost popularności Barcelony na rynku portugalskim. Niestety w drugą stronę do Porto skąd przybył Deco musiał się udać nasz kapitalny technik (i niestety tylko technik) Ricardo Quaresma. Wydawałoby się, że to dla Barçy duża strata na przyszłość jednak i tu Laporta nie zawiódł. Przy ustalaniu transferu zaklepał on sobie prawa pierwokupu zawodnika. I moim zdaniem nic lepszego nie mógł on wymyślić. Młody Portugalczyk potrzebuje możliwości ogrania się w jakimś wielkim klubie, jednak w Barcelonie na pewno nie znajdzie miejsca w przyszłym sezonie gdyż na jego pozycji gra dobrze spisujący się w zeszłym sezonie Luis García. A niedawno został sprowadzony także kapitan zespołu AS Monaco Ludovic Guly. Kolejny świetny transfer naszego prezydenta. Co ciekawe jego przyjście było ściśle ukryte przed prasą i dowiedzieliśmy się o nim gdy jego zakontraktowanie było prawie pewne. Podobnie było z Bellettim, który zastąpi w przyszłym sezonie grającego dotychczas na prawej obronie Reizigera. Nie będę się zbytnio wypowiadał na temat tego transferu, bo po prostu nie widziałem go zbyt często w akcji. Ale skoro zarząd zdecydował, że będzie on godnym zastępcą holendra to ja nie będę kwestionował trafności tej decyzji.

Jedno po ostatnim sezonie było pewne. Do Barçy musi przybyć nowy Goaleader. W kręgu zainteresowań Barçy było wielu napastników. Jeszcze nie tak dawno wydawało się, że niedługo obejrzymy prezentacje Trezegola ale tak się nie stało. Po długich spekulacjach (i Euro 2004) do Barçy przybył (za darmo) zbliżający się do końca swojej kariery Henrik Larsson. Zawodnik doświadczony dla którego strzelanie bramek dla Celticu to pestka. Zobaczymy jak to strzelanie pójdzie mu w Barcie. Oby jak najlepiej. Powinien dobrze zapełnić on luke po tym jak Patrick Kluivert odejdzie z Barçy. Jednak poszukiwania nowej "9" nie zostają wstrzymane i klub w najliższym czasie zamierza zatrudnić kolejnego napastnika. Moim faworytem jest Eto'o, ale pożyjemy zobaczymy.W sumie wydaje się to dość dziwne, bo wątpie aby Ryjek zrezygnował z systemu gry jednym napastnikiem. A Saviola zaliczając hat-trick (w meczu swojej reprezentacji z Ekwadorem) chce chyba pokazać holenderskiemu szkoleniowcowi, że nie można go skreślać i należy się liczyć z tym, że powalczy z innymi piłkarzami grającymi na tej samej pozycji o miejsce w podstawowej jedenastce.

Zanim przyszedł Laporta wydawało się, że gdy ktoś mówi o Barcelonie to ma na myśli klub, który wpada w coraz większe długi i gra coraz gorszą piłke. Pierwsza część sezonu doskonale to potwiedziła. Okropne wyniki i co tu dużo mówić żałosna gra całego zespołu. Gorycz porażki dopełnił mecz na Camp Nou z Realem Madryt. W gazetach i internecie można było czytać tylko to, że będą ogromne czystki zespołu.

Wszyscy mówili, że Rijjkard został jeszcze na kolejne pół roku ze względu na to, że w razie zerwania jego kontraktu Barça musiałaby mu wypłacić sporą kasę. I tu nagle co?? Barça jak w amerykańskim filmie znajdując się w beznadziejnej sytuacji zaczyna wygrywać mecz za meczem. Taktyka i skład zaczyna się ustabilizowywać, a każdy mówi o powrocie Barcelony do czołówki światowej. Nasz klub zaczął być utożsamiany z zawodnikami pełnymi energii i żądnych sukcesów. Sam Laporta stwierdził, że gdy Barça okazuje zainteresowanie jakimś zawodnikiem to ten natychmiast stwierdza, że chciałby grać w klubie rodem z Katalonii. To bardzo ułatwia negocjacje i powoduje, że do
Barcelony nie przybywają ludzie, którzy myślą tylko o kasie, ale piłkarze którzy widzą w Barcie klub z przeszłością i przyszłością, a po przybyciu do Kataloni nie chcą za żadne skarby odchodzić( wyjątkiem jest Edgar Davids, ale pomińmy go, bo nie lubie pisać felietonów
pełnych niecenzuralnych słów).

Wydaje się więc, że w naszym kochanym klubie zaczynają sie lepsze czasy, a swoboda, którą ma Laporta w wykonywaniu transferów tylko mu służy. Jedynie biedny Franek zamartwia się pewnie co on zrobi z taką małą ilością defensywnych pomocników. No cóż możemy jedynie życzyć mu szczęścia.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze