R jak... Rivaldo

Artemise

17 lipca 2005, 16:34

Brak komentarzy
Jeszcze dwa lata temu był na ustach wszystkich. Każdy się nim zachwycał i z przyjemnością oglądał jego grę w barwach FC Barcelony. A teraz?
Nikt go prawie nie pamięta. No może we Włoszech jeszcze o nim ktoś mówi.

Ale to tylko dlatego, że jeszcze niedawno dostał on nagrodę o niezbyt miłej nazwie "Drewnianej Piłki". A to oznacza, że został on wybrany najgorszym piłkarzem Serie A, w której reprezentował Milan. Pół świata się z niego śmiało, a w szczególności dziennikarze, którzy i tak niezbyt za nim przepadali. A było to za sprawą tego, ze Rivaldo nie dbał nigdy o swój marketingowy wizerunek jak Beckham i nie prał swoich prywatnych spraw w telewizji. Miły,cichy i spokojny nie mógł stać się ulubieńcem dziennikarzy. No bo o czym mieliby pisać? Chyba tylko o tym, że Rivaldo jest bardzo szczodry i umie się podzielić swoją kasą z biednymi. Nie zapomniał on o tym jak zaczynał kopać piłkę. Nie miał on dobrego startu jak choćby Ronaldinho, któremu wszystko sponsorował brat. Posiadał on dziesięcioro rodzeństwa, które tak jak on dorastało w biedzie.

Później było już tylko lepiej. Brazylię opuszczał już jako doświadczony piłkarz, lecz w niezbyt dobrym humorze, ponieważ to na niego spadła wina za przegranie Igrzysk Olimpijskich w Atlancie (1996r.). Do Barcy trafił sezon później. Z Deportivo za 25 mln wykupił go Nunez. I grał wyśmienicie. Wszyscy zachwycali się Brazylijczykiem. Wszechstronność, spokój, technika to tylko jedne z jego zalet. Chyba nie ma takiego, który nie widziałby fenomenalnej przewrotki Rivaldo w meczu z Valencią o kwalifikacje do Ligi Mistrzów.

Rivaldo zupełnie inaczej zachowywał się w życiu prywatnym niż na boisku, ponieważ znany był z tego, że lubił nabierać sędziego na faule, których nie było. Ale co było później każdy wie. Konflik z Luisem van Gaalem nie pozwolił mu na kontynuowanie swojej przygody w Barcie. Wtedy odchodził jako gwiazda.

Wszyscy mówili, że Milan zrobił świetny krok pozyskując za darmo obecnego mistrza świata. Niestety potem tak jakby słuch o nim zaginął. Rivo nie zdobył uznania trenera, a gdy w końcu wchodził na boisko nie imponował niczym szczególnym. Zatracił to "coś", które towarzyszyło mu podczas gry w Barcelonie. Długo spekulowano nad tym dlaczego ten świetny piłkarz stracił nagle swoją dawną dyspozycję. Wymieniano głównie to, że nie pasuje mu Serie A i nie zdążył się on przystosować do takiego futbolu. Osobiście zgadzam się z tym poglądem i uważam, że brakowało mu tej swobody gry, która towarzyszy podczas gry w Primera Division. Po roku upokorzeń opuścił więc on Mediolan. Nikt po nim nie płakał, a prezydent Milanu tylko cieszył się, że nie musi już wypłacać jego ogromnej pensji.

31 letni wówczas Rivaldo wybrał ofertę z klubu Cruzeiro Belo Horizonte. Co ciekawe selekcjoner reprezentacji Brazylii nadal na niego stawiał, choć Rivo miał za sobą długą przerwę w grze, a każdy wie jak wielka konkurencja jest w ataku Brazylii. Niestety forma w nowym klubie była daleka od tego jaką chciał prezentować Rivaldo. Strzelił jedynie 2 bramki i po 55 dniach opuścił klub.

Jako przyczynę podał to, że zwolniono trenera Cruzeiro: Luxemburgo. Ten trener wiele znaczył dla naszego mistrza świata. To on stawiał na niego gdy Brazylia wygrywała Copa America w 1999r. Ten sam szkoleniowiec prowadził Palmeiras gdy Rivaldo z powodzeniem grał tam.

Po świetnym epizodzie w Barcelonie nie miał, więc szczęścia Rivo. Nikt nie wie co zrobi w takiej sytuacji, ale bardzo prawdopodobny jest jego powrót na Stary Kontynent. Mówi się głównie o Premiership i myśle, że jest to najbardziej prawdopodobne, ale kto wie. Po cichu liczę, że Rivaldo mógłby jeszcze wrócić do Barcy i tu odrodzić się z popiołów. Jest on nada Cule, a o Barcelonie na pewno nigdy nie zapomni. Ma tu tyle wspaniałych wspomnień. Wraz z Ronaldinho mogliby stworzyć znakomity duet. Niedawno zresztą odwiedził on Camp Nou podczas treningu. Niektórzy mówią, że Rivaldo stracił już motywacje do gry, ale ja w to nie wierzę. Potrzebny jest mu po prostu klub w którym czułby się tak jak wcześniej w Barcelonie. Jeżeli nie Barca to pewnie inny klub z Primera Division. W każdym razie gdzie by nie poszedł będę życzył mu jak najlepiej, bo pamiętam ile on zrobił on dla mojego ukochanego klubu.

Respect...
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze