R jak... Rivaldo
Jeszcze dwa lata temu był na ustach wszystkich. Każdy się nim zachwycał i z przyjemnością oglądał jego grę w barwach FC Barcelony. A teraz?
Nikt go prawie nie pamięta. No może we Włoszech jeszcze o nim ktoś mówi.
Ale to tylko dlatego, że jeszcze niedawno dostał on nagrodę o niezbyt miłej nazwie "Drewnianej Piłki". A to oznacza, że został on wybrany najgorszym piłkarzem Serie A, w której reprezentował Milan. Pół świata się z niego śmiało, a w szczególności dziennikarze, którzy i tak niezbyt za nim przepadali. A było to za sprawą tego, ze Rivaldo nie dbał nigdy o swój marketingowy wizerunek jak Beckham i nie prał swoich prywatnych spraw w telewizji. Miły,cichy i spokojny nie mógł stać się ulubieńcem dziennikarzy. No bo o czym mieliby pisać? Chyba tylko o tym, że Rivaldo jest bardzo szczodry i umie się podzielić swoją kasą z biednymi. Nie zapomniał on o tym jak zaczynał kopać piłkę. Nie miał on dobrego startu jak choćby Ronaldinho, któremu wszystko sponsorował brat. Posiadał on dziesięcioro rodzeństwa, które tak jak on dorastało w biedzie.
Później było już tylko lepiej. Brazylię opuszczał już jako doświadczony piłkarz, lecz w niezbyt dobrym humorze, ponieważ to na niego spadła wina za przegranie Igrzysk Olimpijskich w Atlancie (1996r.). Do Barcy trafił sezon później. Z Deportivo za 25 mln wykupił go Nunez. I grał wyśmienicie. Wszyscy zachwycali się Brazylijczykiem. Wszechstronność, spokój, technika to tylko jedne z jego zalet. Chyba nie ma takiego, który nie widziałby fenomenalnej przewrotki Rivaldo w meczu z Valencią o kwalifikacje do Ligi Mistrzów.
Rivaldo zupełnie inaczej zachowywał się w życiu prywatnym niż na boisku, ponieważ znany był z tego, że lubił nabierać sędziego na faule, których nie było. Ale co było później każdy wie. Konflik z Luisem van Gaalem nie pozwolił mu na kontynuowanie swojej przygody w Barcie. Wtedy odchodził jako gwiazda.
Wszyscy mówili, że Milan zrobił świetny krok pozyskując za darmo obecnego mistrza świata. Niestety potem tak jakby słuch o nim zaginął. Rivo nie zdobył uznania trenera, a gdy w końcu wchodził na boisko nie imponował niczym szczególnym. Zatracił to "coś", które towarzyszyło mu podczas gry w Barcelonie. Długo spekulowano nad tym dlaczego ten świetny piłkarz stracił nagle swoją dawną dyspozycję. Wymieniano głównie to, że nie pasuje mu Serie A i nie zdążył się on przystosować do takiego futbolu. Osobiście zgadzam się z tym poglądem i uważam, że brakowało mu tej swobody gry, która towarzyszy podczas gry w Primera Division. Po roku upokorzeń opuścił więc on Mediolan. Nikt po nim nie płakał, a prezydent Milanu tylko cieszył się, że nie musi już wypłacać jego ogromnej pensji.
31 letni wówczas Rivaldo wybrał ofertę z klubu Cruzeiro Belo Horizonte. Co ciekawe selekcjoner reprezentacji Brazylii nadal na niego stawiał, choć Rivo miał za sobą długą przerwę w grze, a każdy wie jak wielka konkurencja jest w ataku Brazylii. Niestety forma w nowym klubie była daleka od tego jaką chciał prezentować Rivaldo. Strzelił jedynie 2 bramki i po 55 dniach opuścił klub.
Jako przyczynę podał to, że zwolniono trenera Cruzeiro: Luxemburgo. Ten trener wiele znaczył dla naszego mistrza świata. To on stawiał na niego gdy Brazylia wygrywała Copa America w 1999r. Ten sam szkoleniowiec prowadził Palmeiras gdy Rivaldo z powodzeniem grał tam.
Po świetnym epizodzie w Barcelonie nie miał, więc szczęścia Rivo. Nikt nie wie co zrobi w takiej sytuacji, ale bardzo prawdopodobny jest jego powrót na Stary Kontynent. Mówi się głównie o Premiership i myśle, że jest to najbardziej prawdopodobne, ale kto wie. Po cichu liczę, że Rivaldo mógłby jeszcze wrócić do Barcy i tu odrodzić się z popiołów. Jest on nada Cule, a o Barcelonie na pewno nigdy nie zapomni. Ma tu tyle wspaniałych wspomnień. Wraz z Ronaldinho mogliby stworzyć znakomity duet. Niedawno zresztą odwiedził on Camp Nou podczas treningu. Niektórzy mówią, że Rivaldo stracił już motywacje do gry, ale ja w to nie wierzę. Potrzebny jest mu po prostu klub w którym czułby się tak jak wcześniej w Barcelonie. Jeżeli nie Barca to pewnie inny klub z Primera Division. W każdym razie gdzie by nie poszedł będę życzył mu jak najlepiej, bo pamiętam ile on zrobił on dla mojego ukochanego klubu.
Respect...
Nikt go prawie nie pamięta. No może we Włoszech jeszcze o nim ktoś mówi.
Ale to tylko dlatego, że jeszcze niedawno dostał on nagrodę o niezbyt miłej nazwie "Drewnianej Piłki". A to oznacza, że został on wybrany najgorszym piłkarzem Serie A, w której reprezentował Milan. Pół świata się z niego śmiało, a w szczególności dziennikarze, którzy i tak niezbyt za nim przepadali. A było to za sprawą tego, ze Rivaldo nie dbał nigdy o swój marketingowy wizerunek jak Beckham i nie prał swoich prywatnych spraw w telewizji. Miły,cichy i spokojny nie mógł stać się ulubieńcem dziennikarzy. No bo o czym mieliby pisać? Chyba tylko o tym, że Rivaldo jest bardzo szczodry i umie się podzielić swoją kasą z biednymi. Nie zapomniał on o tym jak zaczynał kopać piłkę. Nie miał on dobrego startu jak choćby Ronaldinho, któremu wszystko sponsorował brat. Posiadał on dziesięcioro rodzeństwa, które tak jak on dorastało w biedzie.
Później było już tylko lepiej. Brazylię opuszczał już jako doświadczony piłkarz, lecz w niezbyt dobrym humorze, ponieważ to na niego spadła wina za przegranie Igrzysk Olimpijskich w Atlancie (1996r.). Do Barcy trafił sezon później. Z Deportivo za 25 mln wykupił go Nunez. I grał wyśmienicie. Wszyscy zachwycali się Brazylijczykiem. Wszechstronność, spokój, technika to tylko jedne z jego zalet. Chyba nie ma takiego, który nie widziałby fenomenalnej przewrotki Rivaldo w meczu z Valencią o kwalifikacje do Ligi Mistrzów.
Rivaldo zupełnie inaczej zachowywał się w życiu prywatnym niż na boisku, ponieważ znany był z tego, że lubił nabierać sędziego na faule, których nie było. Ale co było później każdy wie. Konflik z Luisem van Gaalem nie pozwolił mu na kontynuowanie swojej przygody w Barcie. Wtedy odchodził jako gwiazda.
Wszyscy mówili, że Milan zrobił świetny krok pozyskując za darmo obecnego mistrza świata. Niestety potem tak jakby słuch o nim zaginął. Rivo nie zdobył uznania trenera, a gdy w końcu wchodził na boisko nie imponował niczym szczególnym. Zatracił to "coś", które towarzyszyło mu podczas gry w Barcelonie. Długo spekulowano nad tym dlaczego ten świetny piłkarz stracił nagle swoją dawną dyspozycję. Wymieniano głównie to, że nie pasuje mu Serie A i nie zdążył się on przystosować do takiego futbolu. Osobiście zgadzam się z tym poglądem i uważam, że brakowało mu tej swobody gry, która towarzyszy podczas gry w Primera Division. Po roku upokorzeń opuścił więc on Mediolan. Nikt po nim nie płakał, a prezydent Milanu tylko cieszył się, że nie musi już wypłacać jego ogromnej pensji.
31 letni wówczas Rivaldo wybrał ofertę z klubu Cruzeiro Belo Horizonte. Co ciekawe selekcjoner reprezentacji Brazylii nadal na niego stawiał, choć Rivo miał za sobą długą przerwę w grze, a każdy wie jak wielka konkurencja jest w ataku Brazylii. Niestety forma w nowym klubie była daleka od tego jaką chciał prezentować Rivaldo. Strzelił jedynie 2 bramki i po 55 dniach opuścił klub.
Jako przyczynę podał to, że zwolniono trenera Cruzeiro: Luxemburgo. Ten trener wiele znaczył dla naszego mistrza świata. To on stawiał na niego gdy Brazylia wygrywała Copa America w 1999r. Ten sam szkoleniowiec prowadził Palmeiras gdy Rivaldo z powodzeniem grał tam.
Po świetnym epizodzie w Barcelonie nie miał, więc szczęścia Rivo. Nikt nie wie co zrobi w takiej sytuacji, ale bardzo prawdopodobny jest jego powrót na Stary Kontynent. Mówi się głównie o Premiership i myśle, że jest to najbardziej prawdopodobne, ale kto wie. Po cichu liczę, że Rivaldo mógłby jeszcze wrócić do Barcy i tu odrodzić się z popiołów. Jest on nada Cule, a o Barcelonie na pewno nigdy nie zapomni. Ma tu tyle wspaniałych wspomnień. Wraz z Ronaldinho mogliby stworzyć znakomity duet. Niedawno zresztą odwiedził on Camp Nou podczas treningu. Niektórzy mówią, że Rivaldo stracił już motywacje do gry, ale ja w to nie wierzę. Potrzebny jest mu po prostu klub w którym czułby się tak jak wcześniej w Barcelonie. Jeżeli nie Barca to pewnie inny klub z Primera Division. W każdym razie gdzie by nie poszedł będę życzył mu jak najlepiej, bo pamiętam ile on zrobił on dla mojego ukochanego klubu.
Respect...
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)