Katalońska Samba
Samba jak wiemy to magiczny taniec brazylijski czarujący ludzi, najczęsciej wczasowiczów przybywających do 'kraju kawy' na okres karnawału. Wtedy to samba jest wszechobecna i każdy się nią zachwyca. Taniec ten jest wykonywany przeważnie przez piękne tancerki, które w bardzo miły dla oka sposób eksponują swoje zgrabne ciała doprowadzając wielu do obłędu. Jednak nie tylko przez tancerki. Sambę brazylijczycy tańczą również z piłką i robią to równie pięknie jak wyżej wymienione kobiety. Niestety nie każdy to potrafi, ale cóż byłoby w tym cudownego gdyby każdy gracz 'Canarinhos' robił z piłką takie rzeczy jak te skąpo odziane panie ze starszymi panami oglądającymi je z zachwytem. Niżej przedstawię Wam tych wybrańców, mających dar tańczenia z piłką, ale tylko tych grających niegdyś (lub aktualnie) w Barçy. Zapraszam.
ROMARIO
Romario był wybitnie uzdolnionym zawodnikiem, który z piłką potrafił zrobić bardzo wiele. Przybył do Barcelony w 1993 roku opuszczając PSV i od razu zapowiedział, że strzeli 30 bramek w sezonie, co wielu potraktowało jako żart. Zaczęto traktować to poważnie kiedy w pierwszej kolejce ligowej Romario popisał się hat-trickiem i schodzil do szatni z uśmiechem na twarzy.
Tworzył on w Barçy wyśmienity duet z Bułgarem Christo Stoichkovem, który również przyczynił się do wielu sukcesów Barcelony w przeszłości. Razem doprowadzili Barcelonę do mistrzostwa Hiszpanii, a Romario ostatecznie udowodnił sobie i innym, że nie żartował, strzelając w ostatniej kolejce ligowej trzydziestą bramkę w wygranym 5-2 meczu z Sevillą. Brazylijczyk zdobył mistrzostwo Hiszpanii, ale nie udało mu się sięgnąć po puchar Ligi Mistrzów, gdyż jak pamiętamy Barcelona przegrała bardzo boleśni pamiętny mecz z Milanem 0-4.
Znany ze swojego rozrywkowego stylu życia Romario nie mógł zabawić długo w Barcelonie prowadzonej przez Cruyffa, gdyż holenderski szkoleniowiec nie tolerował wybryków praktykowanych przez byłą gwiazdę PSV. Skończyło się na tym, że Romario po 'przedłużeniu' sobie wakacji, został wydalony z drużyny i zasilił szeregi Flamengo. Tak skończyła się jego przygoda na Camp Nou. Gdyby był bardziej zdyscyplinowany kto wie co by się działo w następnych sezonach...
Luis Nazario de Lima - RONALDO
Ronaldo niewątpliwie potrafił tańczyć sambę i robił to wyśmienicie. Swoją szybkością i zabójczą skutecznością wpisał się do historii katalońskiego klubu chyba na zawsze. Ale zacznijmy od początku...
Ronaldo przybył do Barcelony, tak samo jak Romario, z PSV, gdzie był wielką gwiazdą. Rozegrał w barwach azulgrana 51 meczy strzelając 47 goli ! To chyba mówi samo za siebie. Jest to osiągnięcie bardzo trudne do powtórzenia, bardzo łatwo można obliczyć, że strzelał bramkę praktycznie w każdym meczu. Był uważany za najlepszego zawodnika świata i często porównywany do swego słynnego rodaka Pele. Potrafił na boisku niemal wszystko. Zdarzało się, że mijał 5 przeciwników i strzelał bramkę, bywało, że wracał się 30 metrów za piłką, przejmował ją, mijał przeciwników i strzelał bramkę. Był niesamowity. Wielu uważa, że już nigdy nie będzie tak dobry jak w sezonie 96/97 kiedy to grał w Barcelonie. Na Camp Nou czarował wszystkich swoją bajeczną techniką i kosmiczną szybkością. Nie jeden pewnie pamięta jakie bramki strzelał Ronaldo, dlatego też wielkim rozczarowaniem było, gdy po zaledwie jednym sezonie gry ten magiczny zawodnik odszedł do Interu... i już nigdy nie grał tak jak w Barcelonie, choć dalej na bardzo wysokim poziomie.
Vitor Borba Ferreira - Rivaldo
Kolejny 'Canarinho' i znów na literkę R. Barça miała szczęscie do tej własnie litery, gdyż wszyscy sprowadzani na Camp Nou brazylijczycy rozpoczynający się na tę własnie literę wprowadzali do drużyny bardzo wiele i znacznie przyczyniali się do dobrej gry. Nie inaczej było z Rivaldo.
Przybył on do stolicy Katalonii w roku '97 kiedy to rozczarowani odejściem supergwiazdy - Ronaldo - kibice oczekiwali nadejścia kolejnego czarodzieja. Był nim Vitor Borba Ferreira, którego w Barcelonie będą pamiętać równie długo jak jego rodaków - poprzedników.
Początkowo Rivaldo grał na lewym skrzydle, lecz Louis van Gaal szybko zorientował się jaki drzemie w tym zawodniku potencjał i stawiając go na środku pomocy począł dawać mu 'wolną rękę'. To przyczyniło się do rozwoju jego kariery w Barçy. Niejednokrotnie pokazywał na co go stać, strzelał bramki i wypracowywał je innym. Robił bardzo wiele. Lata '97 i '98 może on zaliczyć do bardzo udanych. Po sezonie 97/98 pojechał na Mundial do Francji gdzie wywalczył z reprezentacją prowadzoną przez Mario Zagallo 'tylko' srebrny medal ulegając w finale gospodarzom 3:0 po pamiętnym meczu na St. Denis.
W następnym sezonie Barcelona obchodziła 100-lecie istnienia. Rivaldo był znaczną częścią stanowiącą o sile azulgrana. W tymże roku nasz ukochany klub zdobył szesnaste mistrzostwo kraju (był to ostatni wielki sukces Barcelony :( ), a Rivaldo grał bardzo dobrze. W roku następnym Katalończycy nie grali już tak dobrze i zajęli 2. miejsce za Deportivo. Następne sezony również nie obfitowały w sukcesy, a gracz mający '10' na plecach choć starał się jak mógł, to nie pomógł zbyt wiele swemu klubowi. W roku 2000 Barça walczyła już tylko o 4. miejsce w La Liga premiujące ją do gier w elitarnej Lidze Mistrzów. Do zdobycia tej lokaty przyczynił się Rivaldo, który w pamiętnym meczu 'o wszystko' z Valencią strzelił 3 bramki z czego ostatnią tak piękną, że pokazywana była w telewizji na całym świecie jeszcze bardzo długo. Ładnym podaniem popisał się De Boer, a Rivaldo stojąc przed polem karnym przyjął piłkę na klatkę piersiową i uderzeniem z 'przewrotki' umieścił piłkę w bramce Canizaresa, a Barça wygrała mecz 3-2. Było to w 88. minucie tego meczu. Kolejny sezony nie przyniosły już żadnych sukcesów, a w roku 2002 zawodnik kuszony ofertami z wielu klubów opuszcza Camp Nou i zasila szeregi AC Milan. Tam jego kariera nie potoczyła się najlepiej.
Warto dodać, że Rivaldo grając w Barcelonie został najlepszym piłkarzem na Świecie, a miało to miejsce w 1999 roku.
Ronaldo de Asis Moreira - Ronaldinho
Tego zawodnika chyba nie muszę przedstawiać. Obecna '10' Barcelony tańczy sambę jak nikt inny na świecie i niekiedy robi z piłką takie rzeczy, o których nikomu się nawet nie śniło ( vide podania plecami ).
Ronaldinho to zawodnik wszechstronny, waleczny, mający bajeczną technikę i nieprzeciętną szybkość, zawsze pogodny i uśmiechnięty. Emanuje od niego dobro, wszędzie gdzie się znajdzie wzbudza wielkie zainteresowanie. Jest osobą bardzo medialną bez wątpienia znaną na całym globie.
Przybywając na Camp Nou z PSG sprawił wielką radość kibicom, którzy bardzo licznie przybyli na jego prezentację... można powiedzieć że była ich cała masa, a przecież było to pierwsze wystąpienie tego zawodnika na stadionie w Katalonii. Jego magia przyciąga wielu kibiców na mecze, ludzie przychodzą czasem tylko by obejrzeć Ronaldinho, bo każdy wie, że jest co oglądać. Takie bramki jak w meczu z Sevillą, wspaniałe rajdy i sztuczki techniczne zrobiły z niego prawdziwego idola fanów Barçy. Zrobił na Camp Nou dużo, a to dopiero jego pierwszy sezon. Miejmy nadzieje, że nie będzie z nim tak jak z Ronaldo i będzie występował w barwach azulgrana przynajmniej do wygaśnięcia kontraktu, co nie nastąpi szybko.
To tyle jeśli chodzi o tańczących sambę Brazylijczyków w barwach FCB. Pamiętamy również o ich rodakach takich jak Giovanni, Rochemback, Motta czy Sonny Anderson - szacunek dla nich.
ROMARIO
Romario był wybitnie uzdolnionym zawodnikiem, który z piłką potrafił zrobić bardzo wiele. Przybył do Barcelony w 1993 roku opuszczając PSV i od razu zapowiedział, że strzeli 30 bramek w sezonie, co wielu potraktowało jako żart. Zaczęto traktować to poważnie kiedy w pierwszej kolejce ligowej Romario popisał się hat-trickiem i schodzil do szatni z uśmiechem na twarzy.
Tworzył on w Barçy wyśmienity duet z Bułgarem Christo Stoichkovem, który również przyczynił się do wielu sukcesów Barcelony w przeszłości. Razem doprowadzili Barcelonę do mistrzostwa Hiszpanii, a Romario ostatecznie udowodnił sobie i innym, że nie żartował, strzelając w ostatniej kolejce ligowej trzydziestą bramkę w wygranym 5-2 meczu z Sevillą. Brazylijczyk zdobył mistrzostwo Hiszpanii, ale nie udało mu się sięgnąć po puchar Ligi Mistrzów, gdyż jak pamiętamy Barcelona przegrała bardzo boleśni pamiętny mecz z Milanem 0-4.
Znany ze swojego rozrywkowego stylu życia Romario nie mógł zabawić długo w Barcelonie prowadzonej przez Cruyffa, gdyż holenderski szkoleniowiec nie tolerował wybryków praktykowanych przez byłą gwiazdę PSV. Skończyło się na tym, że Romario po 'przedłużeniu' sobie wakacji, został wydalony z drużyny i zasilił szeregi Flamengo. Tak skończyła się jego przygoda na Camp Nou. Gdyby był bardziej zdyscyplinowany kto wie co by się działo w następnych sezonach...
Luis Nazario de Lima - RONALDO
Ronaldo niewątpliwie potrafił tańczyć sambę i robił to wyśmienicie. Swoją szybkością i zabójczą skutecznością wpisał się do historii katalońskiego klubu chyba na zawsze. Ale zacznijmy od początku...
Ronaldo przybył do Barcelony, tak samo jak Romario, z PSV, gdzie był wielką gwiazdą. Rozegrał w barwach azulgrana 51 meczy strzelając 47 goli ! To chyba mówi samo za siebie. Jest to osiągnięcie bardzo trudne do powtórzenia, bardzo łatwo można obliczyć, że strzelał bramkę praktycznie w każdym meczu. Był uważany za najlepszego zawodnika świata i często porównywany do swego słynnego rodaka Pele. Potrafił na boisku niemal wszystko. Zdarzało się, że mijał 5 przeciwników i strzelał bramkę, bywało, że wracał się 30 metrów za piłką, przejmował ją, mijał przeciwników i strzelał bramkę. Był niesamowity. Wielu uważa, że już nigdy nie będzie tak dobry jak w sezonie 96/97 kiedy to grał w Barcelonie. Na Camp Nou czarował wszystkich swoją bajeczną techniką i kosmiczną szybkością. Nie jeden pewnie pamięta jakie bramki strzelał Ronaldo, dlatego też wielkim rozczarowaniem było, gdy po zaledwie jednym sezonie gry ten magiczny zawodnik odszedł do Interu... i już nigdy nie grał tak jak w Barcelonie, choć dalej na bardzo wysokim poziomie.
Vitor Borba Ferreira - Rivaldo
Kolejny 'Canarinho' i znów na literkę R. Barça miała szczęscie do tej własnie litery, gdyż wszyscy sprowadzani na Camp Nou brazylijczycy rozpoczynający się na tę własnie literę wprowadzali do drużyny bardzo wiele i znacznie przyczyniali się do dobrej gry. Nie inaczej było z Rivaldo.
Przybył on do stolicy Katalonii w roku '97 kiedy to rozczarowani odejściem supergwiazdy - Ronaldo - kibice oczekiwali nadejścia kolejnego czarodzieja. Był nim Vitor Borba Ferreira, którego w Barcelonie będą pamiętać równie długo jak jego rodaków - poprzedników.
Początkowo Rivaldo grał na lewym skrzydle, lecz Louis van Gaal szybko zorientował się jaki drzemie w tym zawodniku potencjał i stawiając go na środku pomocy począł dawać mu 'wolną rękę'. To przyczyniło się do rozwoju jego kariery w Barçy. Niejednokrotnie pokazywał na co go stać, strzelał bramki i wypracowywał je innym. Robił bardzo wiele. Lata '97 i '98 może on zaliczyć do bardzo udanych. Po sezonie 97/98 pojechał na Mundial do Francji gdzie wywalczył z reprezentacją prowadzoną przez Mario Zagallo 'tylko' srebrny medal ulegając w finale gospodarzom 3:0 po pamiętnym meczu na St. Denis.
W następnym sezonie Barcelona obchodziła 100-lecie istnienia. Rivaldo był znaczną częścią stanowiącą o sile azulgrana. W tymże roku nasz ukochany klub zdobył szesnaste mistrzostwo kraju (był to ostatni wielki sukces Barcelony :( ), a Rivaldo grał bardzo dobrze. W roku następnym Katalończycy nie grali już tak dobrze i zajęli 2. miejsce za Deportivo. Następne sezony również nie obfitowały w sukcesy, a gracz mający '10' na plecach choć starał się jak mógł, to nie pomógł zbyt wiele swemu klubowi. W roku 2000 Barça walczyła już tylko o 4. miejsce w La Liga premiujące ją do gier w elitarnej Lidze Mistrzów. Do zdobycia tej lokaty przyczynił się Rivaldo, który w pamiętnym meczu 'o wszystko' z Valencią strzelił 3 bramki z czego ostatnią tak piękną, że pokazywana była w telewizji na całym świecie jeszcze bardzo długo. Ładnym podaniem popisał się De Boer, a Rivaldo stojąc przed polem karnym przyjął piłkę na klatkę piersiową i uderzeniem z 'przewrotki' umieścił piłkę w bramce Canizaresa, a Barça wygrała mecz 3-2. Było to w 88. minucie tego meczu. Kolejny sezony nie przyniosły już żadnych sukcesów, a w roku 2002 zawodnik kuszony ofertami z wielu klubów opuszcza Camp Nou i zasila szeregi AC Milan. Tam jego kariera nie potoczyła się najlepiej.
Warto dodać, że Rivaldo grając w Barcelonie został najlepszym piłkarzem na Świecie, a miało to miejsce w 1999 roku.
Ronaldo de Asis Moreira - Ronaldinho
Tego zawodnika chyba nie muszę przedstawiać. Obecna '10' Barcelony tańczy sambę jak nikt inny na świecie i niekiedy robi z piłką takie rzeczy, o których nikomu się nawet nie śniło ( vide podania plecami ).
Ronaldinho to zawodnik wszechstronny, waleczny, mający bajeczną technikę i nieprzeciętną szybkość, zawsze pogodny i uśmiechnięty. Emanuje od niego dobro, wszędzie gdzie się znajdzie wzbudza wielkie zainteresowanie. Jest osobą bardzo medialną bez wątpienia znaną na całym globie.
Przybywając na Camp Nou z PSG sprawił wielką radość kibicom, którzy bardzo licznie przybyli na jego prezentację... można powiedzieć że była ich cała masa, a przecież było to pierwsze wystąpienie tego zawodnika na stadionie w Katalonii. Jego magia przyciąga wielu kibiców na mecze, ludzie przychodzą czasem tylko by obejrzeć Ronaldinho, bo każdy wie, że jest co oglądać. Takie bramki jak w meczu z Sevillą, wspaniałe rajdy i sztuczki techniczne zrobiły z niego prawdziwego idola fanów Barçy. Zrobił na Camp Nou dużo, a to dopiero jego pierwszy sezon. Miejmy nadzieje, że nie będzie z nim tak jak z Ronaldo i będzie występował w barwach azulgrana przynajmniej do wygaśnięcia kontraktu, co nie nastąpi szybko.
To tyle jeśli chodzi o tańczących sambę Brazylijczyków w barwach FCB. Pamiętamy również o ich rodakach takich jak Giovanni, Rochemback, Motta czy Sonny Anderson - szacunek dla nich.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)