Uzbecki sędzia Ravsham Ermatov, który został powołany przez FIFA do prowadzenia finału Klubowych Mistrzostw Świata pomiędzy Barçą-Santosem, tolerował faulowanie Messiego przez Greków na Mundialu 2010.
Ravshan Sayfiddinovich Ermatov pochodzi z Uzbekistanu, ma 34 lata i jest szkolnym trenerem futbolu. W tym roku, po trzech latach od kiedy sędziował w spotkaniu Manchester United - Liga de Quito (1-0), ponownie został wybrany do sędziowania finału Klubowych Mistrzostw Świata. Podczas ostatnich dwunastu miesięcy sędziował także finał Pucharu Azji pomiędzy Australią i Japonią oraz finał azjatyckiej Ligi Mistrzów pomiędzy południowokoreańską drużyną Jeonbuk Huyndai i katarską Al-Sadd.
Jednak jego największą, międzynarodową wizytówką jest sędziowanie pięciu meczów na Mundialu 2010 w RPA. Poprowadził wtedy: mecz inauguracyjny RPA - Meksyk, spotkania Anglii z Algierią (0:0), Grecji z Argentyną (0:2), rywalizację Argentyny z Niemcami w ćwierćfinale (0:4) oraz półfinał pomiędzy Urugwajem a Holandią (2:3).
Mimo zwycięstwa Argentyny nad Grecją, jego sędziowanie pozostawiło wtedy wiele do życzenia. Irmatov pozwolił bowiem, aby mecz przerodził się w "polowanie" na Messiego. Ówczesny trener Argentyny, Diego Armando Maradona szalał z wściekłości na ławce i krzyczał starając się wpłynąć na sędziego: "Pokaż żółtą kartkę, to już trzeci raz kiedy Leo jest faulowany! Pokaż kartkę to przestaną go kopać!". Jednak Ermatov pozostał niewzruszony faulami Sokratisa Papastathopulosa i jego kolegów. Jedynie cud sprawił, że Messi wyszedł z tego spotkania bez szwanku.
Będzie trzeba poczekać do niedzieli, żeby zobaczyć, czy Santos nie wykorzysta tolerancji Uzbeka, jeśli ten znowu przymknie oko na nieczyste zagrywki.
Komentarze (39)