Czas na rewanż!

Makaj

18 stycznia 2012, 01:13

Własne/fot.sueddeutsche.de

272 komentarze

Dwie największe potęgi hiszpańskiego futbolu staną dziś naprzeciw siebie w drugim już klasyku w tym sezonie. Los chciał, że Real i Barcelona spotkają się już w ćwierćfinale Pucharu Króla. Dwumecz pomiędzy obiema ekipami zapowiada się (jak zawsze zresztą) pasjonująco, a pierwsze starcie już za kilkanaście godzin na Santiago Bernabéu.

Przyjęło się już, że w światowym futbolu rozgrywki rodzimego pucharu zawsze traktowane są nieco po macoszemu. Owszem, triumf w nich smakuje świetnie, jednak nie aż tak jak zwycięstwo w lidze czy rozgrywkach międzynarodowych. Nie ma sensu zresztą owijać w bawełnę – wyższość chociażby rozgrywek ligowych nad pucharem uznał zarówno trener Realu, jak i Barcelony. W tym przypadku nie jest inaczej, chociaż awans do kolejnej rundy kosztem odwiecznego rywala znacznie przybliży zdobycie Pucharu Króla, a także da psychologiczną przewagę nad rywalem przed ligowym klasykiem, który odbędzie się w kwietniu.

Chodzi o coś jeszcze – rewanż… To słowo na pewno chodzi po głowach piłkarzy Barcelony. Od pamiętnego 20 kwietnia 2011 roku, kiedy po golu Cristiano Ronaldo w dogrywce pierwsze trofeum z Realem zdobył Mourinho, drużyna z Camp Nou grała na stadionie Królewskich już dwukrotnie i dwa razy wracała z Madrytu z tarczą. Czy nie musi zatem niczego i nikomu udowadniać? Oczywiście, że nie. Ale rok temu gracze portugalskiego trenera zepsuli, jak się później okazało, szansę na powtórzenie historycznego sekstetu. Barcelona wygrała ligę, triumfowała w Lidze Mistrzów, zdobyła już początku sezonu Superpuchar Hiszpanii, sięgnęła po Superpuchar Europy oraz w grudniu była najlepsza w Klubowych Mistrzostwach Świata. Zabrakło tego szóstego tytułu, który zgarnął sprzed nosa podopiecznym Guardioli właśnie madrycki Real.

Pamiętać należy o tym, że dwumecz, którego będziemy świadkami, znacznie będzie się różnić od kwietniowego finału. Przede wszystkim dlatego, że rozegrane zostaną dwa spotkania, co zasadniczo zmienia postać rzeczy. Ranga meczów – ćwierćfinał – z pewnością nie będzie miała znaczenia, bo dla piłkarzy obu ekip nie potrzeba lepszej motywacji niż rywalizacja z odwiecznym rywalem. W przypadku dwumeczu ma znaczenie wiele innych kwestii, które nie liczą się aż tak bardzo w przypadku tylko 90 minut. Atut własnego stadionu, zaliczka przed rewanżem, nastawienie psychiczne, taktyka. Na to wszystko trenerzy muszą zwrócić baczną uwagę, bo nawet dyspozycja czy niedyspozycja dnia może nie zdecydować o awansie do kolejnej rundy. Powtarzane do znudzenia „wszystko rozstrzygnie się w rewanżu” jest jak najbardziej aktualne.

Klasyki mają to do siebie, że elektryzują cały piłkarski świat nie tylko z powodu rangi meczu czy dwóch wielkich drużyn, ale osobistości, które w nich występują. To kolejny pojedynek Cristiano Ronaldo z Messim. Czy Portugalczyk wytrzyma presję? Czy Messi zdobędzie swojego czternastego gola w meczach przeciwko Realowi? To również wielka walka w środku pola. Xavi z Iniestą znów opanują środek pola czy może popsuje im szyki Xabi Alonso do spółki z Lassem? Te i inne pytania frapują kibiców czasami bardziej niż wynik, który jest przecież odzwierciedleniem gry całego zespołu. Takie mecze ogląda się zdecydowanie najlepiej, gdy na boisku widzimy wszystkich najlepszych piłkarzy obu drużyn. Jak prezentuje się sytuacja kadrowa Barcelony i Realu?

Zespół z Camp Nou nękany jest w tym sezonie kontuzjami. Nie ma Afellaya, który ciężki uraz leczy od września. Niestety więzadła zerwał również Fontás, dla którego sezon już się zakończył. Ze składu Barçy wypadł także Maxwell, sprzedany kilka dni temu do PSG. Na murawie nie zobaczymy również Pedro i Keity. Hiszpan naciągnął mięsień, natomiast Malijczyk przebywa ze swoją reprezentacją w Afryce, gdzie niebawem rozpocznie się turniej o mistrzostwo tego kontynentu. Najpoważniejszą stratą dla drużyny Pepa Guardioli jest jednak brak Davida Villi. El Guaje podczas pierwszego meczu Klubowych Mistrzostw Świata złamał nogę i raczej nie pojawi się już na murawie w tym sezonie. Co prawda Mister ma alternatywę, jednak Villa, dzięki swojemu doświadczeniu i dużym umiejętnościom, z pewnością przydałby się na mecze z Realem. Warto dodać jeszcze, że decyzją trenera nie zobaczymy dziś na murawie podstawowego bramkarza Barcelony, którego zastąpi Pinto. Gest Guardioli pokazuje jego charakter, bowiem raz podjęta decyzja nie zostaje zmieniona nawet w najważniejszych momentach.

W ekipie gospodarzy problem jest nieco większy. Z powodu kartek nie wystąpi Álvaro Arbeloa. Do ostatnich dni ważyła się również sprawa Pepe, który ma stłuczony mięsień i nie trenował ostatnio z drużyną. Jak zapewnia jednak madrycki klub, Portugalczyk będzie w stanie wystąpić dzisiaj na Santiago Bernabéu. Sporym problemem może okazać się dla gospodarzy brak Ángela Di Maríi. Argentyńczyk ponownie nabawił się urazu mięśnia uda i jego występ stoi pod ogromnym znakiem zapytania. Co prawda Mourinho może powołać 23-letniego zawodnika do składu, jednak jak sam przyznał, gracz nie jest gotowy do gry na 100 procent. W takich sytuacjach zawsze pojawia się pytanie: czy zaryzykować poważniejszym urazem i wpuścić piłkarza na murawę (o ile to w ogóle możliwe) czy też dać mu odpocząć i zachować go na rewanż. Odpowiedź poznamy już za kilkanaście godzin.

Na koniec chciałbym się odnieść do pracy arbitrów. Nie, na pewno nie napiszę, że obawiam się faworyzowania Realu na ich stadionie. Jestem daleki od jakichkolwiek oskarżeń czy insynuacji. Być może to trochę naiwne, ale chcę wierzyć, że pomyłki sędziowskie to wynik nie sprzyjania danej drużynie, ale splot przypadków, które ujawniają się w takim a nie innym meczu. Życzę sobie jak również wszystkim innym kibicom (oraz piłkarzom!) sędziowania na najwyższym poziomie, bez błędów wypaczających wynik spotkania bądź całego dwumeczu. Nie od dziś wiadomo, że poziom gwizdania w Hiszpanii pozostawia wiele do życzenia, a katastrofalne pomyłki to stały element każdej ligowej kolejki. Mam nadzieję, że Muñiz Fernández stanie dziś na wysokości zadania, nie da się sprowokować żadnej ze stron, nie ulegnie presji i dobrze poprowadzi zawody.

Faworyt spotkania? W klasykach próżno go szukać. Owszem, niektórzy kibice mówią o aktualnej formie (która nota bene nie jest chyba najwyższa u obu ekip), o ostatnich bezpośrednich meczach i tak dalej. Liczby nie grają i o tym trzeba pamiętać. Kolejny utarty frazes – Gran Derbi rządzą się swoimi prawami – sprawia, że nie sposób postawić żadnej z drużyn w roli faworyta meczu. Również dla bukmacherów będzie to bardzo wyrównany mecz. W przypadku zwycięstwa gospodarzy otrzymać można 2,55 zł. Za dobrze wytypowany remis otrzymamy 3,20 zł, a szanse Barcelony ocenianie są minimalnie wyżej niż Real - w przypadku wygranej Barçy za każdą postawioną na nią złotówkę wygrać możne 2,50 zł.

Jako wierny kibic Barçy wierzę w moich ulubieńców i wiem, że stać ich na kolejną wygraną na Santiago Bernabéu i przybliżenie się tym samym do półfinału rozgrywek. Visca el Barça!

Ostatnie 10 meczów pomiędzy obiema drużynami:

10.12.2011, la Liga, Real Madryt 1:3 FC Barcelona

17.08.2011, Superpuchar Hiszpanii, FC Barcelona 3:2 Real Madryt

14.08.2011, Superpuchar Hiszpanii, Real Madryt 2:2 FC Barcelona

03.05.2011, Liga Mistrzów, FC Barcelona 1:1 Real Madryt

27.04.2011, Liga Mistrzów, Real Madryt 0:2 FC Barcelona

20.04.2011, Puchar Króla, FC Barcelona 0:1 Real Madryt

16.04.2011, la Liga, Real Madryt 1:1 FC Barcelona

29.11.2010, la Liga, FC Barcelona 5:0 Real Madryt

10.04.2010, la Liga, Real Madryt 0:2 FC Barcelona

29.11.2009, la Liga, FC Barcelona 1:0 Real Madryt

 

Bilans: 6 zwycięstw FC Barcelony, 3 remisy, 1 porażka.

Bramki: 20:8


Ćwierćfinał Pucharu Króla, pierwszy mecz, 18 stycznia 2012

Real Madryt – FC Barcelona

Stadion: Santiago Bernabéu

Sędzia: Muñiz Fernández (Asturia)

Typ FCBarca.com: 1:2

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (272)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze