Akcją z 81. minuty Argentyńczyk pokazał, że jest najlepszym piłkarzem na świecie.
Leo Messi nie zagrał na Vicente Calderón swojego najlepszego meczu w karierze. Na szczęście nie było to potrzebne. Na dość zniszczonej murawie stołecznego stadionu Leo nie mógł w pełni rozwinąć skrzydeł. Warunki do gry plus bardzo ostra i zdecydowana gra zawodników Rojiblancos sprawiły, że Messi grał wczorajszego wieczoru bardzo nieregularnie. Aż do wspomnianej 81. minuty. W tym momencie niespełna 25-letni gracz pokazał błysk geniuszu i zdobył bramkę, która może być postrzegana jako dzieło sztuki.
Całą sytuacja miała miejsce blisko narożnika pola karnego zespołu gospodarzy. Arbiter spotkania, pan Pérez Lasa, zarządził rzut wolny dla Barcelony. W czasie gdy Courtois ustawiał mur, do piłki podeszli Xavi z Messim. Hiszpan wymamrotał coś w kierunku Argentyńczyka, który błyskawicznie podbiegł do piłki i strzelił na bramkę gospodarzy. Piłka wznosiła się i opadała w takim stylu, że bramkarz Atlético mógł jedynie podziwiać geniusz strzelca. Następnie miało miejsce kilka nieśmiałych protestów związanych z czasem na ustawienie muru oraz wyznaczenie prawidłowej odległości rywali od piłki, o co jednak nie prosili zawodnicy gości.
Bramka Messiego nie była dziełem przypadku. Ekipa Atlético po raz kolejny doświadczyła na swojej skórze, że nikt, absolutnie nikt nie może ani na chwilę przysnąć na boisku, gdy w pobliżu pola karnego znajduje się argentyński crack. Zespół z Vicente Calderón nie odrobił lekcji z przeszłości i zapłacił za to wysoką cenę. Czwartego października 2008 roku Barcelona rozgromiła na Camp Nou drużynę Rojiblanos aż 6:1, a jedną z bramek Messi zdobył w bardzo podobny sposób: podczas gdy Coupet zajął się ustawianiem muru, Argentyńczyk spokojnie posłał piłkę obok bezradnego bramkarza. Dzięki takim akcjom jak ta wczorajsza, Leo Messi pokazuje, że jest jedyny w swoim rodzaju.
Komentarze (199)