Wyjazd do Walencji

Makaj

14 kwietnia 2012, 00:32

Własne/stat.boisko.info/fot.Sport

637 komentarzy

Przed nami kolejne piłkarskie emocje w lidze hiszpańskiej. Już dzisiejszego wieczoru wystartuje 34. kolejka Ligi BBVA. Rozpocznie ją mecz Realu Madryt ze Sportingiem Gijón, natomiast dwie godziny później na murawę Estadio Ciudad de Valencia wybiegną gracze Levante i Barcelony.

Do końca rozgrywek pozostało już tylko sześć spotkań. Jak łatwo obliczyć, do zdobycia jest osiemnaście punktów. Aż osiemnaście i tylko osiemnaście. Zażarta walka pomiędzy Barceloną i Realem trwać będzie zapewne do samego końca, chociaż trzeba jasno powiedzieć, że liga jest w rękach Królewskich. To oni mają na tę chwilę cztery punkty przewagi i nawet wygrana Barçy w bezpośrednim spotkaniu nie sprawi, że piłkarze Pepa Guardioli będą mogli cieszyć się z objęcia fotelu lidera (chyba że Barcelona dziś wygra, a Real straci punkty ze Sportingiem, w co trudno uwierzyć). Ostatnie spotkania sezonu 2011/2012 będą miały miejsce 12 i 13 maja, tak więc w przeciągu najbliższych 30 dni poznamy Mistrza Hiszpanii.

Ostatnią prostą sezonu Barcelona rozpoczyna meczem z Levante. Śmiało można mówić o końcówce rozgrywek, ponieważ ekipie ze stolicy Katalonii zostało do rozegrania dziewięć spotkań plus ewentualny finał Ligi Mistrzów, jeśli Messi i spółka zdołają wyeliminować Chelsea. Sześć meczów w lidze, dwa (lub trzy) w Lidze Mistrzów oraz finał Pucharu Króla. Każdy z tych meczów będzie najważniejszy, każdy z nich może zadecydować o którymś z tytułów bądź jego braku. Wiem, że brzmi to może dość osobliwie, ale nie możemy umniejszać meczowi z piątą obecnie drużyną Ligi BBVA. Dla niektórych kibiców bowiem priorytetem jest liga, inni wyżej cenią sobie rozgrywki Ligi Mistrzów. Dla piłkarzy Barçy każdy puchar jest niezwykle cenny, dlatego do każdego meczu podchodzą maksymalnie skupieni i nastawieni na walkę od pierwszej do ostatniej minuty.

Dzisiejszym rywalem Barcelony jest zespół Levante. Jak już wspomniałem, ekipa Juana Ignacio Martíneza Jiméneza zajmuje obecnie piątą pozycję w ligowej tabeli i ciągle znajduje się w grze o europejskie puchary, osiągnięcie których z pewnością jest marzeniem piłkarzy i kibiców klubu z Walencji. Warto przypomnieć kapitalny początek sezonu w wykonaniu Levante. Po dwóch wyjazdowych remisach (1:1 z Getafe i 0:0 z Racingiem) przyszedł czas na siedem kolejnych wygranych. Pierwsze z nich odniesione zostało w meczu z Realem Madryt i dzięki siedmiu kolejnym zwycięstwom Levante przez tydzień zasiadało na fotelu lidera ligi hiszpańskiej.

To jednak stare dzieje. Od tamtej passy minęło pięć miesięcy i walencka drużyna nie może ustabilizować swojej formy. Przykładowo pierwsze zwycięstwo w 2012 roku podopieczni Martíneza Jiméneza osiągnęli dopiero 25 lutego, pokonując na wyjeździe Espanyol 2:1. Mimo wszystko siedem wygranych z rzędu we wrześniu i październiku oraz kilkanaście punktów zdobytych w tym roku pozwoliło osiągnąć Levante wysokie piąte miejsce na sześć kolejek przed końcem ligi.

Podczas gdy Levante walczy o europejskie puchary, Barcelona pragnie zdobyć czwarty z rzędu tytuł Mistrza Hiszpanii. Łatwo nie będzie, ponieważ na razie prym wiedzie madrycki Real i tegoroczne mistrzostwo zależy głównie od postawy klubu ze stolicy Hiszpanii. Aby jednak zachować szansę na tytuł, gracze Guardioli muszą dzisiaj wywieźć trzy punkty z Estadio Ciudad de Valencia.

Dobrą wiadomością jest na pewno fakt powrotu do pełni zdrowia Ibrahima Afellaya. Klubowi lekarze dali już mu zielone światło na grę i Holender jest do dyspozycji Guardioli, który jednak zdecydował się nie powoływać byłego zawodnika PSV na dzisiejsze spotkanie. Do Walencji nie pojadą również kontuzjowani od dłuższego czasu Villa i Fontàs, operowany we wtorek Abidal oraz narzekający na drobny uraz mięśniowy Keita. Malijczyk ma zresztą cztery żółte kartki na koncie i indywidualne upomnienie w dzisiejszym meczu spowodowałoby przymusową absencję w Gran Derbi. W podobnej sytuacji jest Alexis, który znalazł się na liście powołanych.

Faworytem spotkania jest oczywiście FC Barcelona. Stawiając złotówkę na wygraną gości zyskać możemy jedynie dwadzieścia groszy. Za remis bukmacherzy płacą 6 zł, natomiast za poprawne wytypowanie zwycięstwa gospodarzy otrzymać można 12 zł.

W pierwszym spotkaniu obu drużyn Barcelona pewnie pokonała Levante 5:0 po dwóch golach Fábregasa oraz po jednym trafieniu Cuenki, Messiego i Alexisa. Nie mielibyśmy nic przeciwko, jeśli dziś nastąpiłaby powtórka z rozrywki i Barça zaaplikowałaby Levante pięć bramek, nie tracąc żadnej.

34. kolejka Ligi BBVA

14 kwietnia 2012, Estadio Ciudad de Valencia, 22:00

Levante UD – FC Barcelona

Sędzia: José Antonio Teixeira Vitienes (Kantabria)

Typy FCBarça.com

0:2 Kamil Barański
1:3 Makaj
0:3 Borek, IceMan
1:4 Szumi
0:5 Challenger
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (637)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy