Pomocnik Chelsea Londyn, która wczoraj wyeliminowała Barcelonę z Ligi Mistrzów, broni Lionela Messiego.
Po półfinałowym meczu Ligi Mistrzów z Chelsea, które wyeliminowało Barcelonę z rozgrywek, wygrywając 1:0 na Stamford Brigde i remisując 2:2 na Camp Nou, na Lionela Messiego spadła fala krytyki. Na początku drugiej połowy sędzia podyktował rzut karny dla Barcelony, po tym jak Drogba sfaulował Fàbregasa. Do piłki podszedł Argentyńczyk, jednak nie wykorzystał on swojej szansy, gdyż uderzona przez niego futbolówka trafiła w poprzeczkę. W obronie zdobywcy trzech Złotych Piłek stanął Florent Malouda.
"Trafił w słupek, w poprzeczkę. Nie powiodło mu się. Ale w tym sezonie strzelił mimo to ponad 60 goli! Ogólnie rzecz biorąc, Barcelona niezbyt lubi grać przeciwko nam", przyznał pomocnik. Malouda nie ukrywał, że Messi "w tym meczu mógł nam z łatwością strzelić dwa gole".
Argentyńczyka na pomeczowej konferencji prasowej bronił także Pep Guardiola. "Dotarliśmy tutaj dzięki temu chłopakowi, mój podziw w stosunku do jego osoby, nie ma sobie równych", mówił. "Będzie teraz przeżywał złe chwile, ale taki jest urok tego sportu. Trzeba zaakceptować, że inny zespół zagra w finale w Monachium".
Komentarze (104)