Dziesięciu piłkarzy halowych w dalszym ciągu pozostaje w grze i awansowało do półfinałów Mistrzostw Świata w Fustalu rozgrywanych w Tajlandii. Emocji nie brakowało i dwa z czterech spotkań musiało być rozstrzygniętych w dogrywce.
Przed wczorajszymi spotkaniami aż dziesięciu zawodników miało szansę znaleźć się pośród czterech najlepszych reprezentacji globu w rozgrywkach piłki halowej. We wszystkich trzech spotkaniach z udziałem piłkarzy Barcelony Intersport los nie był łaskawy dla zespołów, które jako pierwsze wychodzily na prowadzenie w spotkaniu.
Hiszpania – Rosja 3:2 (skrót spotkania)
Dla reprezentacji Hiszpanii był to pierwszy poważny sprawdzian w walce o złoty medal w turnieju najlepszych krajów na świecie. Rosjanie, którzy ulegli reprezentacji La Furia Roja 1:3 w finale Mistrzostw Europy na początku bieżącego roku chcieli zrewanżować się za tę porażkę. Sborna nie mogła wyobrazić sobie lepszego początku i już w pierwszej minucie wyszła na prowadzenie po golu Sirilo, ale Hiszpanie odpowiedzieli zaledwie dwie minuty później trafieniem Ortiza. Mistrzowie Europy kontynuowali ataki i przed przerwą trafili jeszcze dwa razy do siatki, a na listę strzelców wpisało się dwóch zawodników Barcelony Intersport – Fernandao i Lozano.
Pojedynek był bardzo zacięty i obfitował w wiele żółtych kartek. Rosjanie od samego początku drugiej części połowy ruszyli do zdecydowanych ataków i już w okolicach dziesięciu minut przed końcem meczu zdecydowali się na wstawienie zawodnika lotnego, co przyniosło efekt w postaci samobójczego trafienia Alemao w 33. minucie. Reprezentacja Sbornej nie ustawała w natarciu i jeszcze w końcówce meczu dwa razy ratował swój zespół hiszpański bramkarz Juanjo ostatecznie zapewniając awans do półfinału.
Portugalia – Włochy 3:4 (skrót spotkania)
W pojedynku reprezentacji z dwóch półwyspów europejskich widzowie byli świadkami niezwykłego dreszczowca i niebywałego zwrotu akcji. Mało kto spodziewał się, że po hat-tricku ustrzelonym przez Ricardinho, w zaledwie dziesięć minut pierwszej połowy Włosi, zdołają jeszcze się podnieść i wywalczyć korzystny rezultat.
Kluczowa dla meczu sytuacja miała już na początku drugiej połowy, kiedy to Cardinal otrzymał czerwoną kartkę. Nie dość, że Portugalczycy musieli przez dwie minuty grać w osłabieniu, to jeszcze zawodnik Barcelony –Saad Assis - wykorzystał rzut karny i dał impuls do odrabiania strat. Włosi starali się odrobić straty, ale Portugalczycy dzielnie się bronili. W 37. minucie gola na 3:2 zdobył Gabriel Lima i nowe siły wstąpiły w reprezentację Azurrich. 60 sekund przed końcem kolejna akcja w przewadze z dodatkowym piłkarzem lotnym ponownie zakończyła się golem i do rozstrzygnięcia potrzebna była dogrywka. Niedługo po rozpoczęciu kontratak swojej drużyny wykorzystał Honorio i to Włosi awansowali do najlepszej czwórki.
Argentyna – Brazylia 2:3 (skrót spotkania)
Podobnie jak w poprzednich dwóch spotkaniach, również tutaj drużyna, która jako pierwsza prowadziła w spotkaniu nie wyszła z pojedynku zwycięsko. Najpierw kontrę wykorzystał Maximiliano Rescia, a chwilę później, po indywidualnej akcji, trafił Cristian Borruto.
Brazylijczycy cały czas atakowali i starali się odrabiać straty, ale mieli wyjątkowego pecha trafiając albo w słupki, albo w bramce świetnie interweniował Santiago Elias. W końcu jednak, na osiem minut przed końcem kontaktowego gola zdobył Neto, a nieco ponad 60 sekund później do remisu doprowadził Falcao i do rozstrzygnięcia meczu potrzebna była dogrywka. Mecz utrzymywany był na wysokim tempie i zarówno Albicelestes, jak i Canarinhos raz po raz stwarzali sobie dogodne sytuacje do zdobycia gola. W 44. minucie gola na wagę awansu strzałem z dystansu zdobył Falcao, który już w trakcie meczu nie mógł opanować łez wzruszenia.
Półfinały w piątek
W czwórce najlepszych drużyn świata, obok dwóch reprezentacji ze Starego Kontynentu znalazła się kadra Kolumbii, która wyeliminowała Ukrainę (3:1) i w półfinałowym pojedynku zmierzą się z obrońcą tytułu Brazylią (13:30 – Eurosport 2). W drugim pojedynku o finał zmierzą się Hiszpanie i Włosi. Transmisja od 11:00 na antenie Eurosportu.
Komentarze (6)