FC Barcelona Regal w ramach 5. kolejki fazy Top 16 elitarnej Euroligi w Fernando Buesa Arena po wielkim meczu pokonała Caja Laboral Vitoria w stosunku 90:79 i wysłała klarowną wiadomość do koszykarskiego świata, odnośnie swojej dyspozycji i umiejętności. Dzięki temu zwycięstwu Katalończycy przerwali serię 17 kolejnych zwycięstw we wszystkich rozgrywkach zespołu Zana Tabaka i dopisali do bilansu czwarte zwycięstwo w grupie F Euroligi.
Drużyna Xaviego Pascuala od początku roku 2013 pogrążała się w przeciętności, przeplatając mecze zaledwie przeciętne ze słabymi. W krajowej ACB tylko dzięki wielkiemu szczęściu zakwalifikowała się do turnieju o Puchar Króla, przeżywała niezwykłe katusze w spotkaniach z zespołami w teorii o dwie klasy słabszymi. Z pewnością drużynie nie pomagała nieobecność wielkiego Juana Carlosa Navarro, który zmagał się z urazem, jednak poza wszelkimi problemami, w najważniejszych spotkaniach, Katalończycy potrafili zagrać wielką koszykówkę. Pod koniec roku 2012 ograli niepokonany wówczas Real Madryt, następnie pokonali mistrzów Euroligi - Olympiakos, dziś odnieśli wielki triumf na jednym z najmniej przyjaznych obiektów w całej Europie, zatrzymując Caja Laboral, które wygrywało nieprzerwanie od siedemnastu meczów.
Przed spotkaniem w monumentalnej Fernando Buesa Arena do składu mistrzów Hiszpanii powrócił Juan Carlos Navarro, co z pewnością wlało sporo pewności w serca pozostałych graczy. Sam wracający po kontuzji La Bomba zdobył jedenaście punktów i to wystarczyło, że ponownie przejść do historii, jako najlepszy strzelec w historii Euroligi - ponadto stał się jedynym graczem w dziejach, który przekroczył barierę 3 000 punktów w tych rozgrywkach. Patrząc wyłącznie z perspektywy dzisiejszego spotkania bohaterem był Pete Mickeal (23 punkty, 5 zbiórek, 1 przechwyt, 0 strat, 10/11 2FG) - Amerykanin po początkowych problemach z emocjami, w drugiej części meczu opanował nerwy i był po prostu fantastyczny.
Przebieg meczu
Milko Bjelica rzucił pierwsze cztery punkty w meczu, na co odpowiedział celną trójką Mickeal. Sędziowie mieli bardzo wrażliwe gwizdki, przez co szybko po dwa faule złapali Ante Tomić i Víctor Sada. W takich okolicznościach od początku spotkania świetnie prezentował się pod koszem Polak - Maciej Lampe (w meczu 21 punktów, 11 zbiórek, 3 asysty, 35 evaluation). Faworyzowani gospodarze przy wsparciu 15 tysięcy kibiców szybko objęli 7-punktowe prowadzenie (8:15), a następnie, mimo trójki Navarro, jeszcze je powiększyli dzięki złym decyzjom rozzłoszczonego Mickeala (11:19), który zaraz usiadł na ławce. Wtedy do gry włączył się Ingles, który w krótkim odstępie czasu trafił dwa rzuty trzypunktowe i doprowadził do remisu (23:23). Ostatecznie po niesamowitej kanonadzie w pierwszej kwarcie minimalnie lepsi okazali się podopieczni Tabaka, którzy prowadzili 28:27.
FC Barcelona Regal nie pozwoliła oddalić się rywalowi tylko dzięki świetnej skuteczności zza łuku (5/7 3FG), gdyż w grze wewnętrznej Katalończycy niemal nie istnieli (2/6 2FG). Na szczęście zmieniło się to w drugiej kwarcie - na ławkę usiadł Maciej Lampe, natomiast lepiej zaczął grać Tomić. Drużyna Xaviego Pascuala wyszła na prowadzenie w tym spotkaniu (35:34), kiedy Joe Ingles zanotował dwa przechwyty i dwie akcje coast-to-coast zakończone layup'ami pod rząd. Chwilę później prowadzenie do pięciu oczek podwyższył CJ Wallace piękną trójką (44:39). Na przerwę obie drużyny schodziły przy wyniku 50:47 dla Barçy Regal oraz przy widocznej poprawie gry wewnętrznej Katalończyków (10/17 2FG).
Po przerwie Barçę Regal dobrze w mecz na nowo wprowadził Juan Carlos Navarro rzutem trzypunktowym (55:49). Następnie dzięki dobrej grze przede wszystkim Mickeala i Jawaia koszykarze z Katalonii osiągnęli aż 13-punktowe prowadzenie (67:54), jednak od tej pory rozpoczęły się problemy. Gospodarze zanotowali serial 6-punktowy i mimo dobrego zakończenia kwarty przez Sarasa (69:60), to od początku czwartej odsłony meczu pogoń kontynuowali gracze Caja Laboral. Po trójce Bjelicy zmniejszyli nawet straty do trzech oczek (69:66), jednak Barcelonę z kryzysu wydźwignął Pete Mickeal zdobywając cztery punkty z rzędu, a następnie odblokował się na dystansie Lorbek (78:70). Na kolejną pogoń gospodarzy już nie było stać, zwłaszcza, że skutecznie zniechęcał ich do tego Mickeal, który trafiał dosłownie wszystko, z każdej pozycji - w tym popisał się piękną akcją rewersową. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wielkim triumfem Barçy Regal w stosunku 90:79.
Caja Laboral (28+19+13+19): Heurtel (2), Oléson (6), Nocioni (9), Lampe (21), M. Bjelica (11) – wyjściowa piątka - Cook (6), N. Bjelica (11), San Emeterio (14), Pleiss (0), Causeur (2), Cabezas (0).
FC Barcelona Regal (27+23+19+21): Sada (9), Navarro (11), Mickeal (23), CJ Wallace (3), Tomić (11) – wyjściowa piątka - Jawai (8), Huertas (2), Ingles (12), Lorbek (9), Jasikevicius (2), Rabaseda (0).
Komentarze (5)