Dziś Víctor Valdés po raz pierwszy zagra na Camp Nou po tym jak dziesięć dni temu ogłosił, że nie przedłuży wygasającego w 2014 roku kontraktu. Uwaga kibiców jest skupiona na bramce, wszyscy zastanawiają się jak nasz portero zostanie przyjęty przez trybuny. Czterej legendarni zawodnicy - Antoni Ramallets, Salvador Sadurní, Miguel Reina i Pello Artola - poznali już smak tej presji, jaka spoczywa na bramkarzu, ale wszyscy szanują decyzję Valdésa.
Ramallets (384 meczów w latach 1947-1962) zawsze będzie wdzięczny kibicom: „Zawsze mnie wspierali. Gdy coś mi nie wychodziło, publiczność dodawała mi otuchy. Presja? Owszem, wiele piłek leci w twoim kierunku, któraś z nich może wpaść do bramki". Maracański Kot wspiera Víctora w stu procentach: „Podejrzewam, że dobrze to sobie przemyślał". Co do postawy kibiców, ma nadzieję, „że pomogą Víctorowi. Nasza publiczność zawsze pamięta, co się dla niej zrobiło".
Sadurní (331 meczów w latach 1961-1976) nie ukrywa swojego zdziwienia: „Mam nadzieję, że się dwa razy nad tym zastanowi, bo nie rozumiem jego decyzji. Ludzie go kochają, nie mają do niego zastrzeżeń. W Barcelonie gra Valdés i dziesięciu innych, ale presję odczuwają wszyscy. Ja zastępowałem Ramalletsa i Pesudo, dokładnie mi się przyglądali". Przyznał również, że publiczność była po jego stronie. „Nigdy nie czułem się samotny. W 1970 roku wygrywaliśmy z Saragossą 5:1. Ktoś lekko uderzył na bramkę, a piłka przeleciała pomiędzy moimi nogami. Chciałem się zapaść pod ziemię, ale kibice wsparli mnie oklaskami i mam nadzieję, że podobnie będzie z Víctorem", powiedział.
Bardziej sceptyczny jest Reina (154 meczów w latach 1966-1973): „Nie wiem jaka będzie reakcja, ale to jest dom Valdésa, jest tu kochany i dużo dał klubowi". W kwestii presji, różni się od Víctora: „Ja na tej bramce byłem najszczęśliwszy na świecie. Im więcej było ludzi, tym bardziej się cieszyłem. Nie wiem kogo to może deprymować".
Artola (248 meczów w latach 1975-1984) uważa, że „publiczność powinna powitać go jak zawsze, oklaskami i wsparciem, aby zagrał dobry mecz. Byłoby wielkim błędem krytykować go i wątpić w niego. Źle by to wpłynęło na cały zespół, a on na to nie zasłużył po tym wszystkim, co zrobił dla Barçy". Pello rozumie jego decyzję: „Gra tu od wielu lat i to normalne, że chce poszukać nowych motywacji. Presja na bramce Barcelony, w szczególności na Camp Nou, jest ogromna, ale on zawsze ją umiał dobrze znosić, a to nie jest łatwe".
Komentarze (44)