Dziś wieczorem o godzinie 20.00 rezerwy Barcelony zmierzą się na Miniestadi z ekipą Hérculésa Alicante w ramach 27. kolejki spotkań Segunda División. Będzie to doskonała okazja do przerwania niechlubnej serii trzech porażek z rzędu, która spowodowała znaczący spadek w tabeli na dopiero 9. lokatę. Rywale będą natomiast walczyć o punkty, które pozwolą w niedalekiej perspektywie wydostać się ze strefy spadkowej.
Jeszcze miesiąc temu wydawało się, że podopieczni Eusebio ustabilizowali formę i na dobre zadomowili się w ścisłej czołówce Segunda División. Niestety trzy kolejne porażki jedną bramką z Sabadell (2:3), Guadalajarą (0:1) oraz Ponferradiną (2:3) pokazały, że poważne błędy w defensywie i organizacji gry nadal rzutują na końcowe rezultaty. Wciąż nie udało się także wyeliminować przestojów w grze, które nader często skutkują utratą bramek. Dzisiejsze spotkanie z walczącym o utrzymanie Hérculésem Alicante to bardzo dobra okazja, by dorobek punktowy wreszcie poprawić, ale trzeba być bardzo ostrożnym. Goście w ostatnich sześciu meczach zgromadzili bowiem aż jedenaście punktów, co stanowi niemal połowę ich całego dorobku.
Bez Deulofeu, ale z Muniesą
Niestety Eusebio znów nie będzie mógł skorzystać z usług wszystkich swoich zawodników. Wciąż nie wyleczli się jeszcze Lobato, Agostinho Cá oraz Juste, natomiast po obejrzeniu czerwonej kartki w końcowych minutach pojedynku z Ponferradiną pauzować musi najlepszy strzelec drużyny, Gerard Deulofeu (15 bramek). Są jednak również dobre wieści - do składu po długiej przerwie wraca Marc Muniesa, a do gry gotowy jest także kluczowy dla funkcjonowania linii środkowej, Sergi Roberto.
Jak te zmiany w kadrze wpłyną na grę zespołu? Trudno przewidywać. Na pewno bez Gerarda oraz Lobato siła ofensywna drużyny się zmniejszy. Wciąż jednak można liczyć na Araujo i Luisa Alberto, którzy potrafią nie tylko zdobywać bramki, ale także kreować sytuacje dla kolegów. Na swoją szansę mogą liczyć Dongou i Kiko Femenía, a w razie potrzeby jest przecież także Joan Ángel Román.
Goście również osłabieni
Uczciwie trzeba też przyznać, że i rywale mogą narzekać na sytuację kadrową. Quique Hernández będzie musiał się bowiem obejść bez Javito, Pamarota, Gilvana, Sergio Díaza oraz Braulio. Na stare śmieci wróci natomiast Mario Rosas. Filigranowy ofensywny pomocnik to wychowanek Barcelony mający na swoim koncie aż 103 występy w Barcelonie B, w których zdobył 31 bramek. Już 32-letni zawodnik w pierwszym zespole wystąpił jednak tylko raz w 1998 roku, a później rozpoczął tułaczkę po Hiszpanii, występując między innymi w Alavés, Salamance, Numancii, Cádiz, Gironie, Murcii i Huesce.
Zapowiada się naprawdę ciekawe widowisko, w którym żadna z drużyn nie zadowoli się podziałem punktów. Miejmy nadzieję, że brak Deulofeu nie wpłynie negatywnie na poziom gry zespołu. A może wręcz przeciwnie - mniej będzie indywidualnych rajdów, a więcej ciekawych akcji zespołowych, z korzyścią dla całej ekipy. Przekonamy się już wieczorem.
Komentarze (9)