1. Barça nie rywalizowała
Wczorajsza noc była prawdopodobnie jedną z najgorszych w wykonaniu Barcelony w ostatnich latach. Drużyna bezdyskusyjnie poległa na własnym stadionie i to w dodatku z odwiecznym rywalem. Ten zespół przegrywał już ważne rywalizacje w Puchrze czy Lidze Mistrzów, ale nigdy nie kończył z poczuciem, że losy awansu bądź tytułu nie ważyły się do ostatniej chwili. Tak było choćby z Interem, Chelsea czy Sevillą w pucharowych dwumeczach. Wczoraj Barça nie walczyła jak równy z równym, była po prostu wyraźnie słabsza niż rywal. Dlaczego?
2. Brak reakcji po pierwszej bramce
Gol Cristiano Ronaldo na początku spotkania wytrącił Barcelonie z rąk wszystkie atuty. Ten wciąż otwarty przecież wynik 0:1 wyrządził w szeregach gospodarzy więcej szkody, niż można było się spodziewać. Być może rezultat 0:2 z Mediolanu zrodził w głowach piłkarzy poważne wątpliwości. Pytanie tylko - dlaczego? Drużyna zdolna do remontad w pierwszej części sezonu, teraz "siadła" psychicznie po stracie jednego gola, który w żadnym stopniu nie przesądzał losów rywalizacji.
3. Nie ma sposobu, aby zakończyć mecz z czystym kontem
To był 12. kolejny mecz ze straconą bramką. To nie przypadek, to stała tendencja, która zbiera swoje żniwo w rozgrywkach pucharowych, gdzie liczy się żalezna obrona. O ile udało się w Lidze z Granadą i Sevillą, o tyle Real Madryt bezlitośnie wykorzystał błędy Katalończyków i wychodząc na prowadzenie, nie pozwolił rywalowi odrobić strat. Dlaczego przeciwnik tak łatwo może strzelić Barcelonie gola?
4. Brak trenera
W pierwszej fazie po tym, jak świat dowiedział się o nawrocie choroby Tito Vilanovy, zespół zacisnął zęby i siłą rozpędu wygrywał bez trenera. Przyszedł jednak ciężki okres i ciężkie mecze, rywalizacja w Pucharze Króla i Lidze Mistrzów, które bez fizycznej obecności pierwszego szkoleniowca wyglądają mizernie. Mimo szczerych chęci Jordiego Roury, brak Tito Vilanovy w Barcelonie jest bardzo odczuwalny.
5. Znacznie mniej okazji strzeleckich
W trzech ostatnich spotkaniach (Milan, Sevilla i Real) Barça wykreowała znacznie mniej okazji strzeleckich niż poprzednio. Do tej pory Katalończycy zawsze byli drużyną, która stwarzała znacznie więcej szans bramkowych niż wskazywał na to rezultat meczu. Jeszcze pierwsze spotkanie z Realem Madryt w półfinale Pucharu Króla potwierdzało tę tezę. Teraz nie ma szans ani z ataku, ani z pomocy. Jeśli nie ma Messiego, nie ma Barçy. Dlaczego?
6. Barça już nie dominuje w meczach
Wciąż jesteśmy częściej w posiadaniu piłki niż rywale, ale już nie dominujemy i nie kontrolujemy spotkań. Zwarte szeregi obronne rywali, brak naszego pressingu przy wyprowadzaniu piłki, częste straty i kontrataki rywali są wystarczającymi argumentami, aby powstrzymać Barcelonę. Tak zagrał Milan, tak zagrał również wczoraj Real. Barça zgubiła swoją batutę i musi ją szybko odnaleźć.
Komentarze (231)