Luty przyniósł dwie poważne wpadki „Dumy Katalonii”. Jedna z nich zakończyła się wczoraj klęską i wyeliminowaniem z Pucharu Króla. Sprawa awansu do ćwierćfinału LM odłożona na marzec.
Bramka i obrona
Ustawienia w lutym:
3.02.2013; 1:1 Valencia CF (Liga, wyjazd; 48 000 widzów): Valdés – Alves, Piqué, Mascherano |||| (55’ Puyol), Alba
10.02.2013; 6:1 Getafe CF (Liga, dom; 85 617): Valdés – Adriano (46’ Alves), Puyol (75’ Mascherano), Piqué, Alba
16.02.2013; 1:3 Granada CF (Liga, wyjazd; 21 000): Valdés – Alves, Piqué, Mascherano, Adriano
20.02.2013; 0:2 AC Milan (LM, wyjazd; 79 532): Valdés – Alves, Puyol (89’ Mascherano), Piqué ||||, Alba
23.02.2013; 2:1 FC Sevilla (Liga, dom; 57 629): Pinto – Alves ||||, Piqué, Mascherano ||||, Alba |||| (90’ Adriano)
26.02.2013; 1:3 Real Madryt (PK, dom; 95 002): Pinto – Alves, Piqué ||||, Puyol ||||, Alba
* (–) Zawodnik zmieniony przez piłkarza innej formacji
Zaczęta w meczu z Málagą (13.01) passa meczów ze straconym golem trwała cała luty.
Víctor Valdés Arribas – ocena: 6,90; na boisku: 5 meczów, 450 minut; 6 straconych goli
José Manuel Pinto – ocena: 6,00; na boisku: 1 mecz, 90 minut; 3 stracone gole
Po słabszej od swego zmiennika formie na początku roku, zobaczyliśmy w lutym Valdésa, jakiego chcielibyśmy oglądać regularniej i znacznie częściej. Pod względem jakości gry był to najlepszy miesiąc katalońskiego bramkarza od bardzo długiego czasu. W meczach z Valencią, Granadą i Sevillą wychowanek Barçy był wyróżniającą się postacią na boisku i dzięki jego świetnej postawie zespół zainkasował po nich 7 punktów. A nie o połowę mniej.
José Manuela Pinto oglądaliśmy na murawie tylko w Gran Derbi w ramach Pucharu Króla. Etatowy bramkarz Barçy w tych rozgrywkach puścił co prawda trzy gole, ale absolutnie nie ponosi odpowiedzialności za ten rozczarowujący dla drużyny wynik. Poza nietypowym jak na bramkarza sprintem z piłką w okolice 35. metra od własnej bramki, zanotował udany występ i może winić tylko swoich kolegów z obron, że nie przyniosło to zespołowi lepszego rezultatu.
Gerard Piqué Bernabéu – ocena: 5,50; na boisku: 6 meczów, 540 minut; 1 gol; 2x ||||
Daniel Alves da Silva – ocena: 5,92; na boisku: 6 meczów, 495 minut; 1 asysta
Carles Puyol i Saforcada – ocena: 4,25; na boisku: 4 mecze, 288 minut; 1x ||||
Javier Alejandro Mascherano – ocena: 6, 37; na boisku: 5 meczów, 252 minuty; 1x ||||
Jordi Alba Ramos – ocena: 5,70; na boisku: 5 meczów, 414 minut; 1 gol; 1 asysta
Adriano Correia Claro – ocena: 5,00; na boisku: 2 mecze, 81 minut
Martín Montoya Torralbo – ocena: 3,00*; na boisku: 1 mecz, 90 minut
*Ocena z 1 meczu
Gerard Piqué ani razu nie zszedł z boiska w lutym. Wliczając do tego 90 minut w pierwszym meczu ½ finału Pucharu Króla daje to 7 meczów z rzędu w pełnym wymiarze czasowym. I to by było na tyle, jeśli chodzi o jego formę w ostatnim meczu miesiąca. Najgorsze, że meczu otwierające marzec nikt nie wyobraża sobie bez Katalończyka (i jego skuteczności w powietrzu) w wyjściowym składzie. W odróżnieniu od stycznia, Puyol nie zanotował ani jednego wyróżniającego się występu w lutym, spisując się delikatnie lepiej (Getafe), gorzej (Milan) lub zupełnie przeciętnie (Valencia). Przez drugi miesiąc z rzędu rzucały się w oczy istotne problemy Kapitana z motoryką, które z każdym meczem chętniej wykorzystywali rywale. Okazując jak zawsze wielkie zaangażowanie, pod względem czysto sportowym Puyi spisał się katastrofalnie na San Siro i jeszcze gorzej w meczu z Realem. Za Puyolem najsłabszy miesiąc od lat i tylko od sztabu trenerskiego zależy, czy zostaną z tego wyciągnięte wnioski na pozostałą część sezonu.
Pomimo słabszego meczu z Valencią i nieskutecznej postawy z Milanem, dwa ostatnie mecze stycznia nie pozostawiają wątpliwości, że przynajmniej rozwiązał się trenerom problem na prawej stronie defensywy. Dani Alves był w obu najlepszym zawodnikiem swojej drużyny. Miał ogromną rolę w odwróceniu losów meczu z Rojiblancos - nie tylko mamy tu na myśli świetną asystę przy golu Davida Villi i wiele innych dobrych zagrań w przekroju 90 minut, lecz przede wszystkim odpowiedzialną postawę Brazylijczyka pod własną bramką i niezwykłą jak na ten sezon w jego wykonaniu mądrość i powściągliwość w wypadach poza linię środkową boiska. Tę samą skuteczną, odpowiedzialną, skoncentrowaną wersję byłego gracza Sevilli oglądaliśmy w starciu z Realem na Camp Nou. Wysiłki Brazylijczyka i parę wybitnych interwencji nie mogły przynieść pozytywnego rezultatu, skoro w tym meczu był jedynym efektywnym obrońcą swojej drużyny.
Wielkim poszkodowanym wzrostu formy swego rodaka jest oczywiście Adriano Correia. Po świetnej końcówce roku, w 13 meczach stycznia i lutego brazylijski defensor przebywał na boisku łącznie przez 264 minuty. Jak łatwo policzyć, nie daje to nawet 3 pełnych spotkań. Problemy ze ścięgnami, z powodu których wychowanek CFC Coritiba musiał przedwcześnie opuścić w meczu z Granadą i nie zagrał od tamtego czasu, na pewno nie poprawiają jego sytuacji w kontekście walki o pierwszy skład na pozostałą część sezonu.
Choć statystyki miesiąca są tu lekko mylące (252 minuty, niewiele mniej od Puyola), brak nominacji do wyjściowych jedenastek z Milanem i Realem wydatnie (syn.) wskazuje, że niezależnie od okoliczności Javier Mascherano też nie jest aktualnie postacią pierwszego składu. Najwyższa średnia nota w formacji defensywnej potwierdza równą formę Argentyńczyka w lutym. Być może otrzyma więcej szans na grę w kolejnych miesiącach, swoją aktualną dyspozycją na pewno na tu zasługuje.
Z 90 minutami z Sevillą na koncie, marginalną rolę w lutym odegrał Martín Montoya. Niska jakość ogólna tego meczu w wykonaniu wychowanka i sfuszerowana bramka sugerują, że w najbliższych tygodniach nie powinien liczyć na szczególny wzrost liczby minut.
Do końca zadowolony ze swoich występów w minionym miesiącu nie może też być Jordi Alba. Tegoroczny transfer ma co prawda inną rolę w drużynie niż jego młodszy kolega, ale przy intensywności sezonu FC Barcelony i liczby meczów rozgrywanych w grudniu, styczniu i lutym na arenie wszystkich rozgrywek - forma byłego gracza „Nietoperzy” przedstawia w ostatnim kwartale stałą tendencję spadkową; podobnie jak jego boiskowa wydajność. Na liczne zastrzeżenia zasługuje szczególnie postawa Alby w grze defensywnej. Spóźnienia i łatwość, z jaką w styczniu mijali go rywale na własnej połowie - nie cechowały w tak istotnym stopniu gry Katalończyka z początku sezonu klubowego.
Pomoc
Ustawienia w lutym:
3.02.2013; 1:1 Valencia CF: Busquets, Xavi (89’ Thiago), Fàbregas (72’ –)
10.02.2013; 6:1 Getafe CF: Song ||||, Thiago, Iniesta
16.02.2013; 1:3 Granada CF: Busquets, Thiago ||||, Fàbregas
20.02.2013; 0:2 AC Milan: Busquets ||||, Fàbregas (62’ –), Xavi
23.02.2013; 2:1 FC Sevilla: Song, Thiago, Iniesta (69’ Xavi)
26.02.2013; 1:3 Real Madryt: Busquets, Xavi (72’ Thiago), Fàbregas (59’ Villa)
Pomoc, czyli niemoc - główna przyczyna barcelońskich kłopotów w lutym.
Andrés Iniesta Luján – ocena: 5,83; na boisku: 6 meczów, 448 minut; 1 gol; 2 asysty
Sergi Busquets Burgos – ocena: 5,20; na boisku: 5 meczów, 372 minuty; 1x ||||
Francesc Fàbregas Soler – ocena: 3,75; na boisku: 4 mecze, 280 minut
Xavier Hernández Creus – ocena: 4,75; na boisku: 4 mecze, 271 minut
Thiago Alcântara – ocena: 5,62; na boisku: 6 meczów, 291 minut; 2 asysty; 1x ||||
Alexandre Song Billong – ocena: 8,00; na boisku: 2 mecze, 180 minut
Fundamentalny dla gry i wyników Barçy duet ofensywnych pomocników nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań w najważniejszych meczach lutego. Relatywnie lepsze wrażenie w potyczkach z Milanem i „Królewskimi” sprawił Andrés Iniesta, ale zdało się to tylko na jedną asystę w drugim ze wspomnianych meczów. Poza pojedynczą eksplozją z Getafe (gracz meczu), Iniesta rozczarowywał znacznie częściej (Valencia, Granada, Sevilla) niż w ostatnich miesiącach. Niższa aż o dwie pełne oceny średnia miesiąca w porównaniu ze styczniem - jest tego wymownym skutkiem.
Xavi rozegrał o 168 minut mniej od Iniesty przez cały miesiąc. Był oszczędzany na mecze z Milanem i Madrytem. W obu chwilach próby spisał się jednak znacznie gorzej od pomocnika rodem z prowincji Albacete. Xavi był jednym z najsłabszych aktorów obu widowisk, jakby jakaś figura z muzeum Madame Tussaud’s wdarła się na murawę i podawała się za swój pierwowzór. Żadnego z tych meczów Barça nie zdołała obrócić na swoją korzyść.
Zdecydowanie nie był to też miesiąc Cesca Fàbregasa, który poza bezradnymi wieczorami w Mediolanie i Pucharze Króla, zanotował też słaby występ na początku miesiąca z Valencią. W meczach z silnymi rywalami były gracz Arsenalu ewidentnie nie sprawdza się u boku Xaviego i Iniesty. Nie ma się co rozwodzić nad jego grą, bo wszystko na ten temat zostało już powiedziane, ale nie ma chyba przypadku w tym, że najbardziej okazałe zwycięstwo z Getafe drużyna odniosła, gdy Cesca nie było na boisku.
Trochę przekornie można stwierdzić, że na największego „wygranego” takiego stanu rzeczy wyrasta Thiago. Nie ma jeszcze doświadczenia i umiejętności Fàbregasa, ale gdy otrzymuje okazję do gry - nie schodzi poniżej pewnego poziomu i nie zdarzają mu się tak ewidentne i jałowe przestoje w grze, jak starszemu koledze. Thiago oferuje też największą przydatność na własnej połowie oraz mierzoną statystyką odbiorów wydajność w destrukcji ze wszystkich kreatywnych pomocników FC Barcelony, co po dwóch przegranych starciach wagi ciężkiej Blaugrany w lutym, staje się szczególnie wartościowym spostrzeżeniem. W kreacji z młodzieńczą werwą i nieprzewidywalnością szuka przestrzeni, na różne sposoby próbując wypracowywać dogodne okazje partnerom z ataku. Nawet podczas kwadransa, jaki otrzymał z Realem, sprawił pozytywne wrażenie i wykorzystał otrzymany czas najlepiej, jak mógł.
W okresie podwyższonego ryzyka, najsłabszy okres w sezonie przytrafił się Sergio Busquetsowi. Pivot FC Barcelony nie wyszedł przez cały miesiąc ponad ocenę 6,5, najgorszy swój mecz notując - jak cała drużyna - na San Siro. Ostatni raz gra Busquetsa wyglądała tak bezowocnie w 2008 roku. Dwucyfrowa liczba strat (Real) to też ewenement, którego u Busquetsa dawno nie oglądaliśmy.
Po udanym styczniu, oglądaliśmy jeszcze lepszą dyspozycję Aleksa Songa w lutym. Zarówno podczas pogromu Getafe (poziom trudności: łatwy), jak i w meczu z Sevillą (poziom trudności: hard) stanowił bardzo pozytywnie wyróżniającą się postać swojego zespołu i pewny punkt defensywy. Wydaje się, że po 7 miesiącach sezonu Kameruńczyk jest gotowy do wyzwań o większej randze niż ligowy i pucharowy plankton. Teraz ruch trenerów.
Atak
Ustawienia w lutym:
3.02.2013; 1:1 Valencia CF: Iniesta – Pedro, Messi; (72’ Villa)
10.02.2013; 6:1 Getafe CF: Sánchez (72’ Tello), Messi, Villa
16.02.2013; 1:3 Granada CF: Pedro (71’ Iniesta), Messi, Sánchez (62’ Tello)
20.02.2013; 0:2 AC Milan: Iniesta – Pedro, Messi; (62’ Sánchez)
23.02.2013; 2:1 FC Sevilla: Villa (79’ –), Messi, Sánchez (46’ Tello)
26.02.2013; 1:3 Real Madryt: Iniesta – Pedro (70’ Tello), Messi
Gdy bramki strzela praktycznie tylko jeden napastnik, za daleko się nie zajedzie.
Lionel Andrés Messi – ocena: 6,16; na boisku: 6 meczów, 540 minut; 5 goli; 1 asysta
Pedro Rodríguez Ledesma – ocena: 3,87; na boisku: 4 mecze, 319 minut
Cristian Tello Herrera – ocena: 6,50; na boisku: 4 mecze, 114 minut; 1 gol; 1 asysta
Alexis Alejandro Sánchez – ocena: 4,90; na boisku: 2 mecze, 206 minut; 1 gol
David Villa Sánchez – ocena: 6,00; na boisku: 4 mecze, 219 minut; 2 gole
Po festiwalu strzeleckim w Pampelunie, Leo Messi wyraźnie spuścił z tonu w ostatnich tygodniach. W lidze nie prezentował się przekonująco, notując mocno przeciętne, jak na swoje standardy występy z Valencią i Sevillą. Nie zbawił zespołu w kluczowych meczach miesiąca, ale taktyka zespołu na pewno nie ułatwiała mu zadania. W wielu momentach meczów z Milanem i Realem zwyczajnie nie miał z kim grać. Poza tym w miesiącu lutym Messi to ten sam przypadek, co Piqué - nie schodził z boiska. Argentyński magik odpoczywał po raz ostatni 24. stycznia w pucharowym rewanżu z Málagą. Przez całe osiem minut.
Po 5 zdobytych golach w styczniu, Pedro Rodríguez wrócił do swojej miernej, nieskutecznej dyspozycji, jaką prezentował jesienią. Przez 3,5 meczu nie zanotował ani jednej bramki ani asysty, a największym osiągnięciem kanaryjskiego skrzydłowego było zdobycie jedenastki, po której Messi trafił z Valencią. Poza tym słaby występ z Granadą, choć to przecież w takich meczach najbardziej liczy na niego drużyna i fani. Na koniec miesiąca zanotował katastrofę na San Siro i występ bez rewelacji w starciu z Realem o finał Pucharu Króla. Taki Pedro nie ma nic wspólnego z piłkarzem, który przebojem wdarł się do drużyny Guardioli.
Przy wysoce nieprzekonującej postawie wychowanka Barcelony, przynajmniej część jego minut mógł otrzymać David Villa. Niestety, w najgorszym możliwym momencie sezonu wyeliminowała go z gry dolegliwość zdrowotna, która w żaden sposób nie była związana z futbolem. Szczególnie szkoda szansy z Granadą, bo po bardzo udanym występie z Getafe mógł być pewien otrzymania wielu minut na stadionie Los Carmenes. Wrócił na Sevillę i ponownie został bohaterem drużyny. Pozostałe, gorsze, występy z Valencią i Realem sprawiają, że luty był dla Villi trochę miesiącem w kratkę - ale to ryzyko wkalkulowane w strategię, gdy tak wielki piłkarz dostaje tak nieregularnie szanse na grę od trenerów. Oby marzec okazał się miesiącem Davida Villi!
Wejście w roli strażaka na Real Madryt oznacza dla Cristiana Tello jedno: udanie wykorzystał swoje szanse w minionym miesiącu. Systematyczny rozwój Tello jako piłkarza sprawił, że lepiej wykorzystuje swoje naturalne atuty, gra bardziej drużynowo i odpowiedzialnie. Cechy, które wcześniej stanowiły powody do żartów z wychowanka, czyli zamiłowanie do dryblingu i oszałamiająca obrońców rywali szybkość, nagle stały się jednymi z głównych nadziei na „lepsze jutro” dla całej drużyny na resztę sezonu. Jeśli Tello będzie dalej ciężko pracował na treningach, powinien otrzymać wiosną znacznie więcej szans na grę niż 231 minut w styczniu i lutym.
W zgoła odmiennym humorze jest Wielka Nadzieja Chile. Po średniej nocie 4,50 w styczniu, Alexis Sánchez kończy luty na poziomie 4,90. Jak to mówią: słabo, ale stabilnie. Szkoda, że autentycznie świetny występ barcelońskiej „7” z Getafe nie miał swego ciągu dalszego.
Komentarze (72)