W ostatnich spotkaniach Barçy, szczególnie w meczu z Rayo, widoczna była chemia pomiędzy Leo Messim i Davidem Villą. To świetna wiadomość, mając na uwadze emocjonującą końcówkę sezonu.
Obaj piłkarze skupiają się na wygraniu mistrzostwa z niespotykaną dotąd przewagą nad madryckim Realem oraz celują w kolejny finał Ligi Mistrzów na Wembley. Messi, który niemal zawsze występuje w roli głównego bohatera, tęsknił niewątpliwie za współpracą z Villą. Podobnie rzecz się ma z Pedro Rodríguezem, który jako jeden z nielicznych skorzystał z manewru Pepa Guardioli. Poprzedni trener klubu ustawił Messiego na pozycji fałszywej dziewiątki, co okazało się niezwykle celnym posunięciem.
Nierozłączni na drogach sukcesu, Messi i Villa mieli udział we wszystkich bramkach Barcelony w niedzielny wieczór. Ich współpraca układa się tak dobrze jak dwa sezony temu, gdy razem z Pedro zdobyli dla Barcelony prawie 100 bramek. El Guaje, dla którego sezon 2010/2011 był najlepszym w barwach blaugrana, strzelił wtedy 23 bramki w 52 oficjalnych spotkaniach (średnia 0,44). Obecnie, dwa miesiące przed końcem sezonu, może pochwalić się jeszcze lepszą średnią (0,45), bowiem w 31 meczach zdobył 14 goli. Co ciekawe, Villa tylko był na murawie od pierwszej minuty tylko w 18 spotkaniach. Pewnym handicapem był dla niego również ośmiomiesięczny okres, w którym leczył kontuzję.
Najlepszy Villa wraca w momencie, gdy Leo Messi gra w zasadzie "normalnie". Piszę o tym w cudzysłowie, ponieważ wielu przyzwyczajonych do sukcesów Messiego kibiców nie zdaje sobie sprawy z wielkości tych liczb. Dziesięć kolejek przed końcem ligi Argentyńczyk ma na swoim koncie 42 gole i jest na najlepszej drodze do tego, by pobić ubiegłoroczny rekord 50 bramek. Do tego należy dodać przyprawiającą o zawrót głowy statystykę 18 kolejnych meczów z przynajmniej jednym golem. Jeśli 73 bramki w klubowych barwach wydaję się wynikiem nie do poprawienia, Leo ma w tej chwili 55 trafień, o cztery więcej niż rok temu na tym etapie rozgrywek.
Współpraca Villi z Messim zamyka usta wszystkim krytykom. Tylko w tym sezonie razem zdobyli 69 spośród 126 bramek Barcelony (54,7%). Imponująco przedstawia się również ich współpraca jeśli chodzi o klasyfikację asyst. W całej swojej karierze na Camp Nou Villa zanotował 14 asyst i 9 z nich trafiło do Mesiego. Argentyńczyk wie jak się odwdzięczyć i 12 razy otwierał Villi drogę do bramki rywala. W tej klasyfikacji lepsi są tylko Pedro (14) oraz Samuel Eto’o (Messi asystował mu 15 razy). W pierwszym sezonie Villi w Barcelonie (2010/2011) El Guaje zdobył 9 spośród 23 bramek (39%) właśnie po podaniach Leo Messiego.
"Nie rozdaję zbyt wielu asyst, więc taki mecz jak ten sprawiają, że czujesz się doceniony" – powiedział Villa po niedzielnym meczu z Rayo, dodając: "Biorąc pod uwagę formę fizyczną, to mój najlepszy okres po wyleczeniu kontuzji".
Czy ktoś jeszcze wierzy w plotki o napiętej sytuacji pomiędzy Messim i Villą?
Komentarze (64)