Pech Valdésa

Makaj

3 kwietnia 2013, 17:40

Sport

120 komentarzy

Víctor Valdés był jednym z najlepszych piłkarzy swojego zespołu we wczorajszym spotkaniu z PSG. Bramkarz gości miał jednak pecha, który dał o sobie znać w postaci dwóch goli dla paryżan.

Chociaż dwukrotnie wyciągał wczoraj piłkę z siatki, Valdés wczorajszy mecz może zaliczyć do udanych. To już trzeci świetny mecz w jego wykonaniu w stolicy Francji. Pierwszy miał miejsce w finale Ligi Mistrzów w 2006 roku, gdy bramkarz Barcelony był koszmarem Thierry’ego Henry. Kolejny wielkie spotkanie  Víctora w Paryżu to mecz sprzed tygodnia, gdzie jego doskonała dyspozycja pozwoliła reprezentacji Hiszpanii zdobyć trzy ważne punkty.

31-letni bramkarz mógł wyciągać piłkę z siatki już po pięciu minutach gry, jednak z pomocą przyszedł mu Sergio Busquets, który w ostatniej chwili wybił futbolówkę spod nóg Lavezziego. Dziesięć minut później Valdés – na raty – obronił bardzo mocne uderzenie Javiera Pastore zza pola karnego.

Chwilę po tej akcji bramkarz Barçy z najwyższym trudem wybił na rzut rożny piłkę po bombie Ibrahimovicia z rzutu wolnego, który miał miejsce tuż przed szesnastką.

Jeśli chodzi o drugą połowę, mnóstwo pracy miał Valdés zwłaszcza w ostatnich 20 minutach meczu. Najpierw pewnie złapał piłkę po strzale Maxwella z ostrego kąta, a później kapitalnie zatrzymał Zlatana Ibrahimovicia, który w doskonałej sytuacji nie był w stanie pokonać bramkarza Barçy.

Przy obu akcjach bramkowych Valdés nie miał nic do powiedzenia. Pierwszy gol Ibry to mocny strzał z kilku metrów w sam róg, zaś bramka Matuidiego to szczęśliwy strzał, po którym piłka odbiła się od Bartry, kompletnie myląc będącego już na ziemi bramkarza.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (120)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze