Cel Tito: 2:0 do przerwy

Eoren

30 kwietnia 2013, 14:23

Mundo Deportivo

169 komentarzy

Tito Vilanova jest przekonany, że Barça jest jeszcze w stanie dotrzeć na Wembley. W meczu na Allianz Arena brakowało iskry Leo Messiego, która jutro będzie Barcelonie konieczna.

Mimo że sztab trenerski udzielił wczoraj zawodnikom dnia wolnego, Tito i Roura zjawili się w Ciutat Esportiva by przeanalizować formę zawodników, mocne i słabe strony Bayernu oraz taktykę, która pozwoli marzyć o finale.

Trener przekazał także swoim podopiecznym dwie podstawowe wytyczne. Po pierwsze nie mogą ulec obsesji na punkcie wyniku 4:0. Celem nie jest 4:0 po końcowym gwizdku ale 2:0 do przerwy, tak jak miało to miejsce w przypadku rewanżu z Milanem. Jest to kwestia psychologiczna, ponieważ łatwiej uwierzyć w strzelenie dwóch bramek niż czterech. Prócz tego Vilanova wymaga od swoich zawodników by zagrali po prostu dobre spotkanie i wygrali je. Jeśli zakwalifikują się do finału to dzięki dobrej grze a nie chęci rozegrania meczu, który przejdzie do historii.

Odbiór piłki blisko pola karnego

Komfortowa sytuacja w lidze, którą Barça zapewniła sobie już w pierwszych miesiącach sezonu nieświadomie mogła wypłynąć na zmniejszenie się presji ciążącej na ekipie, a w konsekwencji pogorszenie rytmu, tempa i intensywności rozgrywanych przez nią spotkań. Po porażce 0:2 na San Siro Barça naładowała baterie i wróciła do ostrego pressingu, który zaowocował wynikiem meczu. Wysoki odbiór piłki był jedną z kluczowych kwestii. Drugi gol Messiego padł po tym, jak Iniesta odebrał piłkę Ambrosiniemu, zaś trzecie trafienie autorstwa Villi miało miejsce dzięki temu, że Mascherano przewidział zagranie Boatenga.

Wykończenie strzałów

Manuel Neuer, jeden z najlepszych bramkarzy na świecie, tylko raz musiał interweniować podczas meczu w Monachium. Zatrzymał nieśmiały strzał Marca Bartry posłany z pola karnego. Barça jeszcze dwukrotnie zdołała stworzyć większe zagrożenie, jednak nie wymagało ono interwencji niemieckiego bramkarza: kolejny strzał Bartry powędrował prosto w chmury, zaś centrę Alvesa, która mogła trafić do dobrze ustawionego Messiego sparował na korner Dante.

Tito, tak samo jak uczynił to Roura przed meczem Barça - Milan, zwrócił swoim zawodnikom uwagę by lepiej wykańczali akcje, próbowali strzelać z dystansu i posyłali centry w pole karne nawet wtedy, gdy szanse na zamknięcie podania są minimalne. Neuer powinien mieć zdecydowanie więcej pracy.

Utrata bramki będzie fatalna w skutkach

Choć dzięki wynikowi 4:0 to, że Milan nie strzelił bramki na Camp Nou okazało się ostatecznie nieistotne, to jednak awans do ćwierćfinałów Ligi Mistrzów Barça zyskała właśnie dzięki solidnej postawie defensywy w tamtym spotkaniu. Postawie tak różnej od tej, którą obrona Barçy prezentowała w trzech ostatnich meczach, tracąc co najmniej jedną bramkę w każdym.

Barça ma jakiekolwiek szanse dotrzeć na Wembley tylko przy zachowaniu czystego konta. Jeden jedyny gol Bawarczyków sprawi, że Blaugrana będzie musiała strzelić sześć bramek. Defensywa powinna być skoncentrowana także na tym, by uniknąć rzutów rożnych i błędów na bokach obrony. Jeśli Bayern znów będzie mieć dwanaście kornerów to sprawa będzie przesądzona.

Odzyskać iskrę Leo

Trenerzy, lekarze, fizjoterapeuci i cały sztab odpowiedzialny za przygotowanie fizyczne po porażce w Monachium mieli tylko jeden cel: przywrócić do zdrowia najlepszą wersję Messiego. Zdaniem Vilanovy jedną z przyczyn bawarskiej goleady na Allianz Arena był zły stan fizyczny Leo, który cierpiał z powodu urazu mięśniowego, co sprawiło, że Bayern nie musiał się przejmować zatrzymaniem Argentyńczyka.

Na San Mamés Messi zaprezentował już kilka ze swoich firmowych zagrań, takich jak wyrównująca bramka. W niedzielę Argentyńczyk pracował na siłowni, zaś wczoraj, w dniu wolnym drużyny, także pojawił się w Ciutat Esportiva, by w środę być w najwyższej formie. Tito jest przekonany, że z najlepszą wersją Messiego wszystko jest możliwe.

Bronić się z piłką przy nogach

Barça zdając sobie sprawę z przewagi fizycznej Bayernu i złego stanu zdrowia Leo za cel na Allianz Arena postawiła sobie utrzymanie się w posiadaniu piłki większe niż kiedykolwiek. Udało jej się to. Vilanova był zadowolony z gry drużyny w pierwszej połowie i po obejrzeniu tego spotkania kilkakrotnie, po raz ostatni wczoraj, doszedł do wniosku, że wszystko posypało się po bramce na 3:0.

Zdaniem trenera zminimalizowanie okazji bramkowych bawarskiej drużyny można uzyskać dzięki kontroli nad piłką i, co najważniejsze, nie traceniu jej w niebezpiecznej strefie, gdzie Ribéry, Robben i Müller mogą zagrozić Barcelonie kontrą.

Szatnia wierzy

Dani Alves, tak jak reszta jego kolegów z szatni, nie rzuca ręcznika przed spotkaniem z Bayernem. Poprzez Twitter rzuca za to wyzwanie Bawarczykom i przekonuje resztę zawodników Barçy, by grali o wszystko. „'Niemożliwe' to słowo, którego używają jedynie ludzie słabi, by łatwiej było im żyć na tym świecie z tym, co im dano, zamiast próbować znaleźć siłę na to, by go zmienić. 'Niemożliwe' to nie fakt, to opinia. 'Niemożliwe' to nie deklaracja, to wyzwanie. 'Niemożliwe' nie jest pewne. 'Niemożliwe' przemija. Nic nie jest 'niemożliwe'!!".

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (169)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze