Dzisiejszego wieczoru o godzinie 20:45 w rewanżowym spotkaniu półfinałów Ligi Mistrzów FC Barcelona na Camp Nou podejmie Bayern Monachium. Ekipa z Bawarii w pierwszym meczu rozgromiła Barçę aż 4:0
Klęska w Monachium
Przed pierwszym meczem większość zakładała, że obydwa zespoły mają takie same szanse na awans do finału, natomiast już po tym spotkaniu właściwie niewielu zdroworozsądkowych pasjonatów futbolu wierzy w to, że Dumę Katalonii zobaczymy w finale. A to dlatego, że po pierwsze, przegrana różnicą czterech bramek w pierwszym meczu to bardzo niekorzystny rezultat, wręcz nie do odrobienia, a po drugie, ewentualne trafienie Bayernu zmusza ekipę Vilanovy do strzelenia aż 6 bramek.
Messi buduje formę
W zeszłotygodniowym meczu widzieliśmy jedynie cień piłkarza, do którego zdążyliśmy się przyzwyczaić. Ewidentnie uraz jeszcze mu dokuczał, a do tego jego przymusowe rozbraty z futbolem mają na niego zły wpływ. Snuł się po boisku szukając dla siebie miejsca, którego nie udało mu się znaleźć przez całe spotkanie. No i ta statystyka – Argentyńczyk przebiegł najmniej z całej drużyny. To znak, że nie był w pełni gotowy do gry na takim poziomie, a sztab szkoleniowy ślepo wierzył, że Messi grający nawet na pół gwizdka zrobi różnicę. Niestety tak się nie stało, a skutki widzieliśmy po końcowym gwizdku. Barcelona jedynie raz zagroziła bramce Neuera, a atakującym był środkowy obrońca – Marc Bartra.
W Bilbao Leo pokazał się za to z zupełnie innej strony. Wyglądało to tak, jakby stary dobry Messi powrócił. Przeprowadził fenomenalny rajd, po którym Cesc aż złapał się za głowę – dodajmy – rajd zakończony bramką. Taka dyspozycja może wlać nadzieję w serca kibiców, którzy ze względu na miłość do swojego klubu będą go wspierać do ostatniej minuty.
Zmiany w składzie
Wiemy, że na pewno nie zobaczymy na boisku Jordiego Alby. Jego miejsce powinien zając Adriano, a skład obrony najprawdopodobniej będzie składać się jedynie z trzech piłkarzy. Tutaj nie ma co kalkulować i ustawiać zespołu tak, żeby eliminował zagrożenie ze strony przeciwnika. Trzeba zaatakować, tak jak w rewanżowym spotkaniu z Milanem. Ale tam wystarczyły trzy bramki. Teraz trzeba strzelić manitę. Dlatego Tito powinien ustawić zespół ultraofensywnie. W środku pomocy zobaczymy pewnie trójkę Song, Xavi, Iniesta. Nie wykluczone, że znajdzie się również miejsce dla Cesca, natomiast w ataku desygnowani będą do gry David Villa i ustawiony za nim Leo Messi. Niewiadomą jest jednak pozycja skrzydłowego i piłkarz, który ją zajmie. Sztab szkoleniowy będzie wybierał z trójki Alexis, Pedro, Tello.
Dokonać niemożliwego
Już wiemy, że stadion piłkarzy będzie wspierał po raz kolejny. Kibice szykuję przepiękną mozaikę, a piłkarze muszą dać z siebie wszystko. Nikt nie wymaga od nich odrobienia strat. Ale właśnie grając z mniejszą presją są w stanie na stadionie stworzyć magiczną noc. Taką, która przez niejednego kibica zostanie zapamiętana na wiele lat. W piłce nożnej wszystko jest możliwe. I z tym przeświadczeniem każdy powinien wyczekiwać pierwszego gwizdka sędziego.
Komentarze (570)