Tito planował odejść

Looky

11 czerwca 2013, 18:52

Sport

142 komentarze

Wiadomość, jaka pojawiła się tuż przed Bożym Narodzeniem w 2012 roku, wstrząsnęła klubem. Nawrót choroby Tito Vilanovy sprawił, że zarząd stanął przed trudną decyzją. Jeszcze przed wyjazdem do Nowego Jorku, trener spotkał się z kierownictwem klubu, oddając się do dyspozycji Sandro Rosella.

Vilanova postawił wtedy sprawę jasno: uznał, że jego sytuacja stwarza ryzyko, iż niekorzystnie wpłynie na postawę zespołu, dlatego stwierdził, że jeśli zarząd podejmie decyzję o znalezieniu jego zastępcy, on sam doskonale to zrozumie. Podobna rzecz miała miejsce kilka miesięcy później, pod koniec maja, po zdobyciu mistrzowskiego tytułu la Liga. Tito przekazał Rosellowi podobną wiadomość, wiedząc, że jego sytuacja jest wyjątkowa. Zdawał sobie sprawę, że podjęcie męskiej decyzji o zakończeniu współpracy byłoby naturalną konsekwencją procesu, który rozpoczął się wraz z wykryciem u niego nowotworu ślinianki jesienią 2011 roku.

W obu tych przypadkach, w styczniu i w maju, odpowiedź zarządu była podobna: "Jeśli lekarze pozytywnie oceniają proces leczenia i czujesz się na siłach, chcemy, abyś był trenerem tego zespołu". Wiadomość ta tchnęła w Tito nową siłę, ale decyzdująca była opinia lekarzy nadzorujących proces leczenia Vilanovy. Ani ci z kliniki Vall d'Hebron, gdzie pod koniec grudnia przeszedł operację, ani ci z Nowego Jorku, pod których opieką pozostawał przez kilka długich tygodni, nie stwierdzili, że powinien opuścić zajmowane stanowisko.

Sport pisze, że wszyscy wiedzą, jaką radość sprawia Tito codzienna praca w Ciutat Esportiva i mówi się nawet, że pozbawienie go pełnionej obecnie funkcji mogłoby pogorszyć jego stan zdrowia. Krótko mówiąc: praca pomaga mu wrócić do zdrowia. Vilanova pytał lekarzy o to, jak stres związany z prowadzeniem FC Barcelony może wpłynąć na jego zdrowie. Sport dodaje, że doktorzy wydali zgodę na jego dalszą pracę, więc opinię tę podzielił również Sandro Rosell.

W klubie zdają sobie jednak sprawę, że choroba trenera to nie żart i wiedzą, że może zdarzyć się kolejny jej nawrót.  Obie strony zdecydowały się jednak podjąć pewne ryzyko, co wydaje się najbardziej naturalnym rozwiązaniem problemu. Wypada wierzyć, że w przyszłym sezonie drużyna będzie miała swojego szkoleniowca w każdym tygodniu ciężkej pracy.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (142)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze