Po heroicznym boju FC Barcelona Regal doprowadziła do remisu w finale play-off pokonując w drugim meczu Real Madryt 72:71. Punkty z dwóch rzutów osobistych na wagę zwycięstwa rzucił Brad Oléson.
Wczorajszy mecz podopiecznych Xaviego Pascuala był bardzo ważny z punktu widzenia rywalizacji finałowej o mistrzostwo Hiszpanii. Pierwsze spotkanie zostało przegrane w ostatniej kwarcie, gdzie drużyna roztrwoniła bezpieczną przewagę i druga porażka mogłaby bardzo osłabić morale zawodników. Co więcej, dwa zwycięstwa Realu oznaczałyby, że w kolejnych dwóch meczach w Barcelonie mecze toczyłyby się o powrót do rywalizacji i decydujący, piąty mecz odbyłby się w Madrycie (przy założeniu dwóch zwycięstw Barçy). Na szczęście wczorajsza remontada (maksymalna strata czternastu punktów) odwróciła losy spotkania i teraz to Duma Katalonii znalazła się w miejscu faworyta. Przy stanie 1:1 Barcelona Regal może rozstrzygnąć rywalizację w następnych dwóch meczach w Palau Blaugrana.
Wolny początek
Obie drużyny zaczęły trochę ospale to spotkanie. Najpierw Real wyszedł na prowadzenie 8:0, ale odpowiedź Barcelony 2:11 sprawiła, że to Katalończycy prowadzili po pierwszej kwarcie 11:10. Dość powiedzieć jednak, że było w niej sporo błędów z obu storn.
W drugiej części pierwszej połowy oba zespoły ruszyły do zdecydowanego ataku, ale to gospodarze mieli lepszy bilans ogólny. Defensywę Barçy nękał Filipe Reyes i to głównie dzięki jego grze Madryt prowadził po drugiej kwarcie aż dziesięcioma punktami (36:26).
Barça nie odpuszcza
Po wznowieniu gry po przerwie zawodnicy Barcelony Regal pokazali, że łatwo się nie poddadzą. Za sprawą świetnej dyspozycji Juana Carlosa Navarro udało się zbliżyć do Realu na dwa punkty (39:37). Wczorajszy mecz i przewagę jednej bądź drugiej drużyny można byłoby rozrysować na sinusoidzie i gospodarze ponownie odpowiedzieli serią 14:2, która dała im dziewięciopunktową przewagę przed ostatnią kwartą (55:46).
Horror w finale
Podobnie jak w pierwszym meczu, tak i tym razem emocje w ostatniej kwarcie sięgnęły zenitu. Blaugrana ponownie zaczęła odrabiać straty po rzutach Navarro i Tomicia, by pięć minut przed końcem znaleźć się dwa punkty za Królewskimi (59:57).
Po kolejnych dwóch minutach i celnych rzutach za dwa i za trzy punkty Mavrokefalidisa zespół Xaviego Pascuala doskoczył na jeden punkt. Emocje w madryckiej hali podgrzał chwilę później Mirotić swoją fenomenalną „trójką”, po której Real znów odskoczył (71:67). Ostatnie słowo należało jednak do Barçy i najpierw trzy punkty rzucił Wallace, by za chwilę rywale popełnili błąd i na siedem sekund przed końcem meczu Oléson miał dwa rzuty osobiste. Amerykanin nie pomylił się i gospodarze nie zdołali już odpowiedzieć.
Stan finału wyrównany i teraz rywalizacja przenosi się do Barcelony. W następnych dwóch meczach, przy gorącym dopingu Palau Blaugrana może się wszystko rozstrzygnąć. Pierwszy pojedynek już w piątek o 22:00. Transmisja jak zawsze na antenie Sportklub Polska.
Więcej informacji o Barcelonie Regal znajdziesz w dedykowanym dziale poświęconym koszykówce.
Komentarze (98)