W historii rezerw Barcelony było wielu środkowych napastników, którzy mieli szturmem zdobyć miejsce w wyjściowej jedenastce pierwszej drużyny. Tak dobrze rokujących jak Sergio García było jednak zaledwie kilku. Dziesiątki efektownych i ważnych bramek w rezerwach i młodzieżowych reprezentacjach Hiszpanii, wiele asyst, przykładna waleczność i... kariera jakich wiele.
Nie każdy musi zdawać sobie sprawę z tego, jak wielka kariera była wróżona urodzonemu w mieście Gaudiego napastnikowi. Znajdą się również osoby, dla których umieszczenie Sergio wśród niespełnionych nadziei będzie przesadą. Wszak Real Saragossa, Levante, Betis czy Espanyol to jak najbardziej profesjonalne kluby, a była gwiazda Barcelony B dobrych „kilka" bramek w barwach tych ekip nastrzelała. Trudno jednak mówić w jego przypadku o spełnieniu oczekiwań, skoro dobrych 10 lat temu mówiło się o Manchesterze United, Liverpoolu, Tottenhamie czy Milanie.
Specjalista od pięknych bramek
Urodzony 9 czerwca 1983 roku Sergio García de la Fuente bardzo szybko trafił do La Masíi, bo już w wieku 11 lat. Po kilku sezonach jego talent na dobre zwrócił uwagę trenerów, a awans w wieku 17 lat do Barcelony C był tego najlepszym dowodem. Młody snajper radził sobie nadal doskonale - 11 bramek w 22 spotkaniach i awans do Barcelony B. Quique Costas zaufał Sergio, a ten odwdzięczył się znakomitą skutecznością i już w pierwszym sezonie zdobył 19 bramek, dodając do nich wiele asyst. Co ciekawe - niemal każda z bramek zdobytych przez Sergio odznaczała się szczególną urodą.
Wzorowo przebiegała również kariera reprezentacyjna wychowanka Barcelony - w 36 meczach juniorskich kadr Hiszpanii Sergio zdobył aż 20 bramek, będąc ważnym zawodnikiem każdej z drużyn narodowych. A konkurencję miał poważną - w reprezentacji U-19 towarzyszyli mu między innymi Iniesta, Torres, José Antonio Reyes czy Dani Jarque. Z tak doborowym składem udało się kadrze U-19 zdobyć mistrzostwo Europy w 2002 roku. Sergo García był ważnym zawodnikiem kadry, choć pozostawał trochę w cieniu Fernando Torresa, który został królem strzelców rozgrywanego w Norwegii turnieju. W 2003 roku był już jednak wraz z Andrésem Iniestą siłą napędową reprezentacji U-20, która dopiero w finale Mistrzostw Świata U-20 przegrała z Brazylią.
Pierwszy zawód i nowa rzeczywistość
Kiedy szkoleniowcem Barcelony został Holender przychylnym okiem patrzący w stronę wychowanków, wydawało się, że kariera Garcíi będzie nadal zmierzać we właściwym kierunku. Zgodnie z oczekiwaniami Frank Rijkaard bez wahania sięgnął po największe gwiazdy reprezentacji U-20. Konkurencja była jednak ogromna - Ronaldinho, Eto'o, Giuly, Luis García, Patrick Kluivert, Quaresma, Overmars, a także mogący grać w linii ataku Luis Enrique. Nic zatem dziwnego, że w odróżnieniu od dobrze rokującego Iniesty, Sergio García szybko przepadł, rozgrywając zaledwie 254 minuty w sezonie 2003/04.
Kolejny sezon snajper spędził na wypożyczeniu w Levante, gdzie co prawda wywalczył sobie znacznie więcej minut i zdobył siedem bramek, ale sezon zakończył na 18. pozycji w tabeli La liga, co oznaczało spadek do Segunda. W tym czasie w Barcelonie następowały poważne zmiany - kadrowe przetasowania nie zmieniły jednak sytuacji Sergio. Eto'o, Larsson, Ronaldinho, Messi, Maxi López, Giuly stanowili wystarczającą obsadę formacji ofensywnej, a transfer Santiego Ezquerro ostatecznie zamknął drogę powrotu Garcíi do Barcelony. Zainteresowane usługami napastnika w poprzednich latach Manchester czy Milan już nie widziały w nim potencjalnego wzmocnienia i tak Sergio trafił do Realu Saragossa, za 1.5 miliona euro.
Kariera w nowej skali
Wielkie marzenia bardzo szybko musiały ustąpić miejsca ciężkiej pracy. Saragossa okazała się być doskonałym miejscem, by odbudować swoją markę. W ciągu trzech sezonów Sergio zdobył co prawda tylko 14 bramek, ale jego gra mogła się podobać. W efekcie w 2008 roku Betis Sewilla postanowił zapłacić za wszechstronnego napastnika całkiem poważną sumę 10 milionów euro. Jak się później okazało - Andaluzja była tylko kolejnym przystankiem przed powrotem Garcíi do stolicy Katalonii. W Sewilli udało mu się dopisać do swojego ligowego dorobku 21 trafień i w 2010 roku zgłosił się po niego Espanyol. Niespełna dwa miliony euro wystarczyły, by przekonać Betis Sewilla do sprzedaży swojego snajpera.
Dziś przyglądając się grze Sergio Garcíi, wciąż trudno oprzeć się wrażeniu, że to zawodnik niepotrafiący wykorzystać w pełni swoich możliwości. Być może właśnie dlatego zamiast gry w FC Barcelonie, walczy on o miejsce w pierwszym składzie Espanyolu, a zamiast występów w pierwszej reprezentacji Hiszpanii zdobywa bramki dla kadry Katalonii. A mowa o zawodniku, który jako junior przyćmić potrafił Andrésa Iniestę.
Rezerwy Barcelony wypromowały wielu znakomitych zawodników, jednak nie każda gwiazda Barçy B później odnosiła sukcesy w poważnym futbolu. W tym cyklu wrócimy na chwilę do przez wielu już zapomnianych historii piłkarzy, których kariery skończyły się dużo wcześniej niż prognozowano, bądź też biegły bardzo krętymi ścieżkami.
Komentarze (44)