Wszyscy w klubie wydają się być zgodni co do tego, że Jean-Marie Dongou jest jednym z tych młodych zawodników, którzy mogą sobie w przyszłości wywalczyć miejsce w pierwszym zespole. Tak przynajmniej zmiany w Barcelonie B oraz wypowiedzi tenerów odczytuje Oriol Domènech z Mundo Deportivo.
Rezerwy Barcelony rozpoczęły już przygotowania do nowego sezonu. Skład został uszczuplony o kilku kluczowych zawodników. Szczególna „wyrwa" powstała w ofensywie, ponieważ klub opuścili Deulofeu, Araujo oraz Luis Alberto. Trenerzy zdają się być jednak spokojni, a sam Eusebio podczas pobytu w Torremironie decyzję o zrezygnowaniu z usług Araujo tłumaczył tak: „Dongou musi się rozwijać, bardzo w niego wierzymy".
W minionym sezonie Kameruńczyk wywalczył sobie niewiele minut, co było spowodowane obecnością w składzie właśnie argentyńskiego snajpera oraz wspaniałą grą na pozycji fałszywej dziewiątki Luisa Alberto. W związku z tym dość regularnie musiał on występować na skrzydle, dzięki czemu nauczył się realizować nowe dla siebie zadania taktyczne. Łącznie wybiegł na boisko w 31 spotkaniach, często zmieniając kolegów w drugiej połowie, a jego licznik zatrzymał się na 6 bramkach. Teraz jednak wszystko wskazuje na to, że sytuacja uległa zmianie.
Wydaje się, że zarówno władze klubu jak i trenerzy mają bardzo duże zaufanie do młodego snajpera. Jego kontrakt dobiega końca 30 czerwca, a klub ma zamiar zaoferować mu nową, długą umowę. Dla osiemnastolatka będzie to już drugi sezon na Mini Estadi i nietrudno sobie wyobrazić, że już niedługo zawita na Camp Nou. Przy obecnej pozycji Leo Messiego sprowadzenie środkowego napastnika wydaje się niezbyt dobrym pomysłem. Oriol Domènech interpretuje zatem obecne zmiany w rezerwach Barcelony, jako stworzenie odpowiedniej atmosfery dla rozwoju takiego gracza w klubie - aby w sytuacji, kiedy zespół będzie potrzebował silnego zawodnika potrafiącego grać tyłem do bramki i walczyć o górne piłki, miał taką alternatywę.
Kandydat Tito na mecz z Lechią Gdańsk
Mundo Deportivo przypomina również historię młodego Kameruńczyka, który przybył do Barcelony dzięki fundacji Samuela Eto'o w wieku zaledwie 13 lat, zostawiając w kraju swoją rodzinę. Swój debiut Dongou zanotował w wieku zaledwie 16 lat, 3 miesięcy i 20 dni w meczu z Espanyolem w Pucharze Katalonii, stając się tym samym najmłodszym debiutantem w historii klubu. Jego rozwój przebiegał wyjątkowo dobrze i dziś ten silny napastnik, którego idolami są Ronaldo I Rooney, może być bliżej pierwszej ekipy, niż wszystkim się wydaje.
Na razie Jean-Marie trenuje wraz z drugą drużyną w L'Escala, gdzie rozegra swój pierwszy mecz presezonu. Wiadomo jednak, że Vilanova będzie musiał zabrać ze sobą kilku podopiecznych Eusebio do Polski na sobotnie spotkanie przeciwko Lechii Gdańsk. Notowania Dongou wydają się być wysokie i bardzo możliwe, że uda się on nad Bałtyk z pierwszą ekipą Barcelony.
Komentarze (62)