Messi i... ten drugi?

Eoren

13 września 2013, 15:26

The Telegraph

33 komentarze

Przez dwa lata Barcelona walczyła ze swoim najzacieklejszym rywalem, Realem Madryt, o podpis Neymara na klubowym kontrakcie. Jednak teraz kataloński klub czeka jeszcze większe wyzwanie. Jak sprawić by umiejętności kosztującego 57 milionów euro Brazylijczyka zaczęły współgrać z talentem najlepszego gracza świata, Lionela Messiego?

Rozgłos, który towarzyszył ostatniemu transferowi Realu Madryt, ściągnięciu Garetha Bale'a z Tottenhamu za 100 milionów euro, odciągnął uwagę od Neymara; jednak już jutro oczy wszystkich zwrócone będą na Camp Nou, gdzie Barça podejmie Sevillę, zaś Messi i Neymar będą przygotowywać się by po raz pierwszy w ligowym meczu na własnym stadionie wystąpić w tej samej wyjściowej jedenastce. Czy ten pełen dynamiki duet rozpali La Liga? Gracze o większym doświadczeniu i znaczeniu w światowym futbolu niż Neymar mieli problemy z odnalezieniem się w klubowej hierarchii oraz sztywnych dogmatach stylu gry, które przyświecają klubowi.

W wieku 21 lat nowa gwiazda Barçy jest o pięć lat młodsza od Messiego. Neymar jest graczem, którego można opisać jako potencjalnego spadkobiercę Argentyńczyka, który trafił do najbardziej podziwianego klubu ostatniej dekady w przełomowym dla niego momencie. Jego transfer został zrealizowany przez Barçę bardzo szybko. Trzykrotny zdobywca trofeum Ligi Mistrzów na przestrzeni ostatnich ośmiu lat poniósł druzgoczącą sumaryczną porażkę 0:7 w półfinałowym dwumeczu przeciwko Bayernowi Monachium. Widoczną składową barcelońskiej niemocy podczas tego półfinału był niegotowy do gry Leo Messi, którego ruchliwość po boisku była wyraźnie ograniczona. W ewidentny sposób Barça stała się uzależniona od jednego człowieka.

Neymar ma być dla Barçy kojącym rozwiązaniem problemu. Dzięki niemu klub ma mieć możliwość by zrezygnować czasem z usług Messiego, którego apetyt na rozegranie meczu w pełnym wymiarze czasowym niezależnie od jego formy, niezależnie od jego stanu zdrowia, jest po prostu nienasycony. Jednak to nie z tego powodu Neymar został zaproszony na Camp Nou. Neymar ma być bodźcem stymulującym i uzupełnieniem Messiego. Razem mają zaoferować alternatywę swojej drużynie, która wręcz dogmatycznie oddana jest ideologii tiki-taki, nawet wtedy gdy staje się ona przewidywalna i toporna, gdy Messi nie jest w stanie dodać jej błysku.

Wyzwaniem dla każdego nowicjusza w dzisiejszej Barcelonie, Barcelonie Leo Messiego, jest taktyka oraz pozycja. Większość kolegów Messiego ciężko pracuje na rzecz jego terytorium na boisku. Gracze tacy jak Gerard Piqué czy Cesc Fàbregas wydają się dysponować szóstym zmysłem, który pozwala im odgadnąć w jaki sposób Argentyńczyk operować będzie piłką, w jakie miejsce powinni zagrać do niego futbolówkę, gdzie i kiedy spodziewać się jej odegranej do nich przez Messiego z powrotem... Zaczęli oni grać z Messim w jednej drużynie gdy byli zaledwie nastolatkami, wspólnie rozpoczęli pracę w La Masíi, barcelońskiej akademii futbolu. Można dostrzec, że nadal opiekują się oni Leo, tak jak wtedy gdy był nieśmiałym, młodziutkim Argentyńczykiem, przechodzącym leczenie z powodu niedoboru hormonu wzrostu, chłopcem, którego nogi zwisały z ławki nie dotykając ziemi, ponieważ był tak mały.

Leo strzelał gole w drużynach kategorii młodzieżowych w tempie wręcz surrealistycznym. Później zaczął robić to samo w pierwszej drużynie Barcelony, zaś jego przestrzeń i wpływ, który wywierał na boisku, wspierany przez innych absolwentów La Masíi - Xaviego, Andrésa Iniestę, Fàbregasa, Sergio Busquetsa i Pedro - stały się rdzeniem strategii Barcelony.

Messi dał się poznać po raz pierwszy, przedwcześnie, jako skrzydłowy. Najpierw na lewej flance, potem na prawej w ustawieniu 4-3-3. Później pojawił się się Pep Guardiola, trener pod którego wodzą Leo rozkwitł najbardziej, i przydzielił mu bardziej centralną rolę.

Guardiola słuchał. Messi strzelił 248 bramek dla klubu na przestrzeni czterech lat. Jednak Neymar będzie także mądrzejszy o liczne doświadczenia innych graczy, w większości podobnych do niego, głośnych transferów, które szybko przygasły, ponieważ nie czuły się wygodnie w cieniu blasku Messiego.

Neymar z pewnością będzie świadom obserwacji Johana Cruyffa, którą Holender wygłosił tuż po transferze Brazylijczyka, na temat duetu Neymar-Messi. „Dwóch kapitanów na jednym statku oznacza problem" - powiedział Cruyff, były gracz i trener Barcelony, w którego krytyczne komentarze cały czas wsłuchuje się uważnie wielu barcelonistów. Być może Neymar wie także o wściekłości Zlatana Ibrahimovicia z drugiej połowy spędzonego w Barcelonie sezonu, wściekłości, której przyczyną był, jak wspomniał Ibrahimović w swojej autobiografii, status Messiego w klubowej hierarchii.

„Messi jest wspaniały, gra toczy się wokół niego co jest naturalne" - napisał Ibrahimović. - „Jednak przyszedłem ja i strzelałem więcej od niego. Leo poszedł do Guardioli i powiedział: 'Nie chcę już grać na skrzydle. Chcę grać na środku.' Czyli tam, gdzie grałem ja. Ale Guardiola go posłuchał i zaadaptował drużynę dla jednego faceta. Ja zostałem poświęcony". Ibrahimović, sprzedany do Milanu, mógł zostać uznany za akceptowalne poświęcenie, nawet mimo funduszy, które przez 12 miesięcy klub wydał na jego pensję. Podczas swoich ostatnich miesięcy w Barcelonie Szwed znalazł sojusznika w Henrym. Jednak Henry grając w linii ataku wraz z Messim miał jeszcze swoje przebłyski, jak w pamiętnym 6:2 z Realem na Bernabéu czy też w finale Ligi Mistrzów w Rzymie. Mimo to słychać było narzekania Francuza: „Jestem tylko facetem, który sterczy na lewym skrzydle".

Ibrahimović i Henry byli na Camp Nou oszałamiający i samotni. Ibrahimoviciowi, karierowiczowi-nonkonformiście, nie podobała się kolektywna lojalność wychowanków La Masíi, która sprawiała, że większość składu była dla niego irytująca. „Byli jak banda uczniaków wciąż kiwających głowami" - mówił. Jednak to coś innego, to bezpretensjonalny Messi, który nie tylko kiwał potakująco głową, ale także poprosił trenera o zmianę swojej roli na boisku, naprawdę wyprowadził Szweda z równowagi.

Samuel Eto'o, najlepszy środkowy napastnik katalońskiego klubu zanim Messi przedzierzgnął się w fałszywą dziewiątkę, także miał swoje chwile zazdrości. Kameruńczyk czuł, że nie obdarzono go taką wyrozumiałością, którą Messi zaskarbił sobie od razu. W jego ślady poszli Henry, Ibrahimović i David Villa, hiszpański snajper, który przyszedł do Barcelony z Valencii w 2010 roku, zaś niedawno opuścił klub przechodząc do Atlético Madryt. Ich obecność w klubie zbiegła się ze złotą erą La Masíi, która przeżyła swoją apoteozę w zeszłym sezonie, w chwili, gdy wraz z opuszczeniem boiska przez kontuzjowanego Daniego Alvesa [i zastąpieniem go przez Montoyę - przyp. Eoren], Barça miała na murawie jedenastu wychowanków.

Barcelona cieszy się długą i dumną historią, w trakcie której wychowała wielkich piłkarzy. Jednego jej jednak brakuje: rzadko La Masíę opuszczają urodzeni snajperzy. „To kolejny aspekt, który sprawia, że Messi jest unikatowy" - mówi Oscar García, były piłkarz Barcelony, który do 2012 roku trenował drużynę Juvenil, obecnie zaś zasiada na ławce Brighton. „Tradycją było, że styl gry ustalali pomocnicy z La Masíi ale wielkie gwiazdy linii ataku musiały być kupione. Kiedy grałem musiałem walczyć o miejsce z Romario i Stoiczkowem".

Tradycja Romario pomogła przyciągnąć do Barcelony Neymara, ostatniego w linii słynnych Brazylijczyków. Od młodego Ronaldo począwszy, poprzez Rivaldo, Ronaldinho, aż do Daniego Alvesa. To historyczne zamiłowanie dla brazylijskiego talentu jest plusem Neymara. Sandro Rosell, prezydent Barçy, przyznaje, że La Masía nie zawsze może być wystarczająco wydajna. Po raz pierwszy od pięciu lat Barcelona jest trenowana przez człowieka, który nie wyrósł piłkarsko w tym klubie. Tak jak Neymar pochodzi on z Południowej Ameryki, jest nowością w europejskim futbolu. Gerardo Martino po przybyciu do Barcelony wykazał się nie tylko skromnością ale także świadomością czekającego go wyzwania: zgrania na boisku yin i yang - Neymara i Messiego. „Jeśli nie będą dobrze współpracować będzie to odpowiedzialność trenera" - powiedział Martino. Obaj piłkarze po raz pierwszy wystąpili w tej samej jedenastce w La Liga podczas wyjazdowego meczu z Valencią, dwanaście dni temu. Wydawali się być ośmieleni. „Odrobinę się martwiliśmy, ponieważ w Superpucharze było widać mało interakcji między nimi. Ale w ciągu kolejnej doby jakoś to sobie poukładali".

Przeciwko Valencii Neymar brał udział w zwycięskim trafieniu ustalającym wynik na 3:2, trzeciej bramce, która jednocześnie dopełniła hattricka Messiego. „Miałem wrażenie, że po tym meczu powinienem go poprosić o autograf" - żartował Martino. Oczywiście nie mówił o Neymarze ale o Messim, wodzu naczelnym z Camp Nou.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (33)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze