Abidal: Jestem cudem

Looky

21 września 2013, 15:52

Sport

40 komentarzy

Éric Abidal udzielił wywiadu francuskiemu dziennikowi Le Monde, w którym mówił o zmaganiach z chorobą i przeprowadzce do Monako. Francuski obrońca nieomieszkał wspomnieć o Barcelonie jako wciąż najlepszej drużynie na świecie.

- Powrót do Monaco był przezwyciężeniem trudności. Debiutowałem tu mając 19 lat. Chciałem zwrócić Monaco wszystko to, co ten klub dał mi 13 lat temu. Myślę, że to był mądry wybór na zakończenie mojej kariery. I jestem także szczęśliwy ze względu na rodzinę: do Barcelony nie jest daleko, a życie w Monako niewiele różni się od tego w Katalonii.

- Miałem szczęście, nie zaprzeczam. Klubowi lekarze Ricard Pruna i Daniel Medina nieustannie towarzyszyli mi w trakcie rekonwalescencji. To było bardzo ważne, ale przede wszystkim liczyła się moja pasja do futbolu, pragnienie, aby ponownie wybiec na murawę. Byłem profesjonalistą, bo zawsze pomagałem drużynie i poświęcałem się dla dobra grupy. Z pewnością jestem cudem jeśli wziąć pod uwagę to, co przezwyciężyłem. Amerykański chirurg wyjaśnił mi, że miałem wielkie szczęście, że to był cud. I ja mu wierzę.

W niedawnym wywiadzie dla Catalunya Radio, Abidal ujawnił, iż Dani Alves zaoferował mu swoją wątrobę. Teraz został zapytany o tę kwestię. - Ten przypadek z Danim trochę podsumowuje to, co przeżyłem w trakcie 19 lat swojej kariery. Dlatego dziękuję kolegom z boiska, klubowi, trenerom i wszystkim ludziom, którzy mi pomogli. Bez nich nie byłbym w stanie wyzdrowieć. Nawet w wielkich klubach wszyscy są równi, nawet tam gdzie grają wielkie gwiazdy. Kiedy się wygrywa, wygrywają wszyscy. Gdy przegrywasz, jest tak samo. Zawodnicy zrobili wszystko, aby zdobywać trofea i żeby pomóc mi być lepszym. I to samo dotyczyło Tito Vilanovy. To siła grupy.

- W Barcelonie jest większa presja niż w innych klubach. To dla mnie wciąż najlepsza drużyna na świecie. Daje ci możliwość gry w wielkich meczach, daje ci możliwość zdobywania wielu trofeów, a to daje ci mnóstwo doświadczenia. Teraz to wszystko służy mi, aby pomóc mojej drużynie być na topie. Moim najlepszym wspomnieniem z Barçy jest finał Ligi Mistrzów 2011. Byłem bardzo zaskoczony, że mogłem zagrać w tamtym meczu. A później założyć kapitańską opaskę i podnieść w górę trofeum. To był przywilej!

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (40)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze