Barcelona nie zamierza czekać pięciu dni, które jej przysługują na podjęcie decyzji w sprawie wotum nieufności wobec prezydenta Sandro Rosella.
We wtorek zostaną dostarczone dokumenty z podpisami. Sprawa wniosku nieufności wobec prezydenta oraz trzech wiceprezydentów klubu wkracza w decydującą fazę, jednak, jak mówi członek katalońskiego klubu, wciąż nie wiadomo, czy inicjatorzy będą potrzebowali 5, czy 15% głosów poparcia. W drugim przypadku socios Joan Arnés i Jordi Cases musieliby zebrać ok. 18 000 podpisów.
Sekretarz generalny organizacji l'Esport de la Generalitat Ivan Tibau potwierdził jednak, że Barcelona musi zastosować się do regulacji, o której jest mowa w dekrecie 58/2010. Zawarta w nim liczba głosów potrzebnych do zainicjowania wotum nieufności wynosi 15%, a nie 5%, o którym była mowa w starym dekrecie, na którym opierają się obecne statuty. W wypowiedzi dla radia RAC1 Tibau potwierdził, że Barcelona konsultowała się z organizacją wyjaśniając, że klub nie zastosował się do zaleceń dekretu, co powinien był uczynić przed dniem 2 czerwca, daty narzuconej przez urząd wydający dekret.
Celem dyrekcji Blaugrany było przyjęcie regulacji, która mówi o 5% głosów potrzebnych do przyjęcia wotum nieufności. Jednak groźba ze strony organizacji, która mówi: „wystarczy jeden socio, który wniesie skargę, aby cała procedura została anulowana", sprawiła, że Barca zadecydowała się zmienić początkowe plany.
Pomimo że ma na to 5 dni, klub już w ten wtorek zamierza dostarczyć karty z ok. 36000 głosami, czyli dwa razy więcej, niż jest to wymagane.
Komentarze (21)