Drużynie udało się potwierdzić dobre odczucia po zwycięstwie w zeszłym tygodniu w Palau przeciwko CSKA i pokonać w Kijowie debiutanta w rozgrywkach Euroligi, Budivelnik Kijów 74:84, dzięki dobrej grze w obronie i kontroli tempa gry.
Dzięki tej wygranej, drużyna Xaviego Pascuala osiągnęła dodatni bilans w Eurolidze, po porażkach z Fenerbahçe i Nanterre, i nie straciła z oczu lidera ze Stambułu, który pozostaje niepokonany po wczorajszym zwycięstwie z Francuzami.
Ante Tomić z 18 punktami, przewodził grupie pięciu zawodników z dwucyfrową liczbą punktów, wliczając w to również Navarro (15) i Dorsey'a (16). Cały ich wkład w ataku miał również odpowiedź w postawie drużyny w obronie, dzięki której udało się zatrzymać przeciwnika w ostatnich dwóch kwartach. Darius Lavrinović z 21 punktami, był głównym problemem dla Barçy, szczególnie w pierwszej połowie, ale korekty w obronie dokonane po przerwie pozwoliły ograniczyć jego grę.
W rzeczywistości trend gry Ukraińców w całym meczu był, mniej więcej podobny do tego, co działo się w spotkaniu z CSKA w zeszłym tygodniu. Z byłym zawodnikiem Manresy, Micah Downsem, Lavrinoviciem oraz Summersem i również dobrą grą wewnętrzną, zespół Ainarsa Bagatskisa (były świetny strzelec, znany z gry na polskich parkietach w Bobrach Bytom i Pekaesie Pruszków), nigdy nie stracił twarzy i był w stanie zareagować na początkowe prowadzenie Barcelony w pierwszej części meczu (11:18, min. 7). Na koniec pierwszej kwarty rezultat 21:24 dawał nadzieję na wysoki wynik końcowy, jeśli obie drużyny byłyby w stanie utrzymać takie ofensywne nastawienie.
W drugiej kwarcie tempo wcale nie spadło, a Ukraińcy poprawili swoją grę, co pozwoliło im wyjść na prowadzenie (41:40). To był ten moment kiedy odpowiedzialność na swoje barki wziął Juan Carlos Navarro trafiając kilka razy do kosza i utrzymując drużynę przy życiu podczas wymiany ciosów z obu stron.
Po przerwie, która zakończyła się wynikiem 48:46, zespół zwiększył aktywność w obronie, która wkrótce miała przynieść dobre skutki. Po punktach Lavrinovicia na początku, Budivelnik nie trafił ani razu w ciągu następnych pięciu minut, co dało Barcelonie serial punktowy 0:8, będący sygnałem ostrzegawczym przed dalszą częścią gry. Wynik odnotowany w tej kwarcie, 8:16, zilustrował wyższość Barçy.
Z dobrą rotacją wewnętrzną i skuteczną defensywą Dorsey'a, zespół kończył akcje skutecznymi zagrywkami w pobliżu kosza. Nachbar również przyczynił się w ostatniej fazie do zabicia meczu na cztery minuty przed końcem (62:76). Budivelnik nie był w stanie już odwrócić losów tego spotkania. Warto tez podkreślić, że mecz sędziował Polak, Grzegorz Ziemblicki.
Budivelnik Kíev (21+27+8+18): Strelnieks (2), Minard (2), Downs (7), Summers (14) i Lavrinovic (21) -pierwsza piątka-; Ahearn (14), Salenga (10), Gorbenko (2), Anisimov (2).
FC Barcelona 24+22+16+22): Huertas (4), Navarro (15), Papanikolaou (4), Lampe (12) i Tomic (18) -pierwsza piątka-; Dorsey (16), Sada (2), Abrines (2), Hezonja (0), Nachbar (11).
Komentarze (4)