Wywiad FCBarca.com: Maciej Lampe

Jan Kidawa, Tomek Jędrzycki

21 grudnia 2013, 12:47

216 komentarzy

Zapraszamy do lektury wywiadu z Maciejem Lampe, który udało się przeprowadzić naszemu redaktorowi podczas pobytu w Barcelonie. 

Maciej Lampe ma 28 lat i urodził się w Łodzi, jednak jako 5-latek wraz z rodzicami przeprowadził się do Szwecji i tam rozwijał się jako koszykarz. Podczas swojej 12-letniej kareiry występował m.in.: w Realu Madryt, New York Knicks, Houston Rockets czy Chimki Moskwa. W tym roku podpisał dwuletni kontrakt z FC Barceloną. 

Jak podoba ci się w Barcelonie.
Bardzo mi się podoba. Przyjeżdżam tutaj od lat i zawsze chciałem tu grać.

Co znaczy dla ciebie być drugim Polakiem w historii Barçy?
Mówili mi o tym, gdy byłem latem w Polsce..., że jeśli tutaj zagram, to będę drugi. Miałem nadzieję być pierwszy (śmiech). A tak poważnie to nie ma to dla mnie wielkiego znaczenia.

Byłeś już na jakimś meczu na Camp Nou? Interesujesz się trochę piłką nożną?
Tak, byłem na kilku meczach, m.in na El Clásico. Fajnie jest się przejść kilka razy, ale na dłuższą metę piłkę nożną wolę oglądać w telewizji. No i na stadionie nie ma powtórek. Ale wrażenie robi.

Jak układa ci się współpraca z trenerem Pascualem? Czego od ciebie wymaga?
Dużo wymaga. Gram na dwóch pozycjach. Na 4 i teraz trochę więcej na 5. Muszę się uczyć systemów gry na dwóch pozycjach. Jest tego dużo. Zagrywki i inne rzeczy. Jednak te dwie pozycje się trochę różnią i to kosztuje sporo wysiłku. Z trenerem współpracuje mi się dobrze. Nie gramy co prawda jeszcze takiej koszykówki, jaką chcemy grać, ale pracujemy ciężko. Z każdym dniem znamy się lepiej i rośniemy w siłę jako drużyna.

Nawiązując do tego, o czym już wspomniałeś, na której pozycji czujesz się lepiej, na 4 czy 5?
Chyba na 5. To zależy od kilku rzeczy. Jak ja grałem w tamtym roku na 5, to ważyłem ok. 124-122 kilo. Teraz ważę ok. 120-119. Z kolei wcześniej jak grałem na 4, to ważyłem 116 i ta różnica jest odczuwalna na boisku. Szczególnie po ostatnim roku w Caja Laboral, gdzie więcej grałem na 5. Tutaj musiałem się trochę dostosować. W kadrze też czasami występowałem na 4, ale nie wychodziło to dobrze. Mam nadzieję, że tutaj będzie lepiej. Trener wie, jak mnie wykorzystywać w różnych sytuacjach, tak żebym czuł się komfortowo. Dlatego prawdopodobnie będę wchodził jako 5 i jeśli uda nam się zdobyć przewagę, to będę przechodził na 4.

A co sądzisz o rotacjach w Barcelonie? Oprócz ciebie są jeszcze Tomić, Dorsey, Nachbar, Lorbek, Todorović. Uznane nazwiska w Europie, oprócz młodego Todorovicia, który z kolei jest jednak bardzo utalentowany. Raczej każdy z tych zawodników byłby pierwszoplanową postacią w większości europejskich zespołów. Nie za dużo graczy na dwie pozycje?
Hmm... sądzę, że nie. Marko jest jeszcze młody. Lorbek przechodzi przez okres kontuzji. Tomić gra teraz jako pierwsza opcja na centrze. Potem wchodzę ja i Dorsey, zależy od dnia i od tego, jak wygląda mecz. To jest wielka drużyna, wielki klub i to normalne, że jest wielu zawodników na jedną pozycję. My musimy umieć czerpać z tego korzyści.

Co musicie poprawić w waszej grze, aby zacząć regularnie zwyciężać?
No np. w meczu z CSKA nic nam nie wpadało. Musimy poprawić trochę grę w ataku, myślę. Mamy dużo nowych zawodników, cały czas uczymy się ze sobą grać. Xavi wymaga od nas bardzo dużo koncentracji oraz pracy nad taktyką. My musimy się umieć dostosować i wiedzieć, czego od nas oczekuje. Sezon dopiero się zaczął, dopiero walczymy o TOP16, wciąż mamy szanse na 2. miejsce w grupie. Musimy pracować dalej.

Myślisz, że jesteście w stanie w tym sezonie powalczyć ze świetnym Realem?
Na pewno. Tak jak już mówiłem, to dopiero początek długiego sezonu. Dla każdego przychodzi słabszy moment. My musimy starać się utrzymać stałą, zwyżkową formę i mam nadzieję, że to nam się uda.

W tym sezonie do drużyny dołączyło wielu nowych zawodników. Jaka jest atmosfera w szatni? Jest podział na starych i nowych?
To prawda, jest wielu nowych. Każdy próbuje odnaleźć swoją rolę w zespole. Ale atmosfera jest dobra. Wszyscy mamy ten sam cel.

Przez 12 lat kariery grałeś w 11 klubach na 3 kontynentach. Czy nadszedł czas, żeby osiąść na dłużej w Barcelonie?
Podpisałem kontrakt na dwa lata i chcę go wypełnić. Potem zobaczymy.

A dlaczego kariera w NBA się nie powiodła? Czego zabrakło?
Byłem jeszcze młody, niedoświadczony. Miałem wtedy 18 lat. Wiele błędów, które popełniłem, wynikało z młodości i braku doświadczenia. Miałem szansę zostać, ale chciałem grać i dlatego wybrałem Rosję. Teraz moja kariera toczy się w Europie, a jeśli jeszcze kiedyś drzwi NBA się przede mną otworzą, to może wrócę. Zobaczymy.

Miałeś okazję grać z takimi gwiazdami jak m.in. Chris Paul, Steve Nash, Tracy McGrady, którzy zarabiają miliony dolarów. Czy dało radę nawiązać z nimi zwykłą przyjacielską relację, czy budują wokół siebie status gwiazdy?
Dało radę. Chris był bardzo fajnym facetem. Był prawdziwym liderem naszego zespołu. Podobnie Steve. Obydwaj rozgrywający. Z kolei jak byłem w Houston, to McGrady nie grał zbyt wiele z powodu kontuzji i prawie nie rozmawialiśmy, bo nie przychodził na treningi. Ale Chris i Steve to naprawdę fajni goście.

Wielu sportowców decyduje się na zakończenie kariery w swojej ojczyźnie. To dla ciebie jeszcze zapewne odległy moment, ale myślałeś już może o tym, żeby zakończyć karierę w Polsce? A może w Szwecji?
Póki co mam nadzieję, że tutaj uda się coś wygrać i że po tym kontrakcie może trafi się jeszcze jakaś ciekawa oferta. Jeśli chodzi o Polskę, ja nigdy tam nie grałem. Wychowałem się w Szwecji. Tam się nauczyłem grać w koszykówkę. W klubie, który nazywa się Polisen Basket. Występują teraz w drugiej dywizji. I mamy taki plan z chłopakami z rocznika 85' i 84', żeby wrócić do klubu i pomóc im w powrocie do pierwszej ligi. A jak będzie z Polską to zobaczymy.

Czy hiszpańskiej lidze koszykówki najbliżej z lig europejskich do NBA?
Chyba tak. Tutaj jest największa konkurencja między drużynami. Jest to najsilniejsza liga w Europie. Jest wiele drużyn, z którymi możesz przegrać.

Znasz od środka zarówno Barcelonę, jak i Real Madryt. Jak byś porównał te dwa kluby? I miasta?
Miałem 15 lat jak byłem w Madrycie. Byłem ich takim pierwszym, można powiedzieć, eksperymentem. Wzięli młodego zawodnika z innego kraju, uwierzyli w mój potencjał. Podpisałem wtedy bardzo długi, bo aż 8-letni kontrakt. Nie wszystko odbywało się tam wtedy bardzo profesjonalnie czy też elegancko, jakby się można było tego spodziewać po takim klubie jak Real Madryt. Tutaj z kolei jestem już jako profesjonalista. Jeśli chodzi o miasto, Barcelona jest mniejsza. To się odczuwa. Wszyscy w klubie są bardziej razem. Np. po przegranej z CSKA poszliśmy cała drużyną na obiad. Nie wiem, jak jest teraz w Madrycie, ale odnoszę wrażenie, że tutaj atmosfera jest bardziej rodzinna.

Rozmawiał: Jan Kidawa

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (216)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze