Rezerwy Barcelony tylko zremisowały na własnym boisku 1:1 z bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie się w Segunda División - ekipą Mirandés. Jedyną bramkę dla gospodarzy zdobył w pierwszej połowie Edu Bedia, a goście odpowiedzieli trafieniem Igora Martíneza.
Stało się już tradycją, że przed każdym meczem Barcelony B możemy rozważać, jak tym razem ustawi swoich zawodników Eusebio. Nie inaczej było i dziś, ponieważ za kartki musiał pauzować kluczowy pomocnik Espinosa, a do pierwszej drużyny powołany został Dongou. Trenerzy Barçy B nie mogą też liczyć na Sanabrię, który oczekuje na transfer do Romy, a także kontuzjowanego Sandro. W tej sytuacji przesunięty na pozycję fałszywej „9" został Denis Suárez, a na skrzydłach znalazło się miejsce dla Daniego Nieto oraz coraz odważniej poczynającego sobie w tej ekipie Adamy.
Bedia trafia, Martínez odpowiada
Już pierwszych kilka minut meczu zwiastowało, że będziemy dzisiaj oglądać sporo bramek. Oba zespoły prezentowały otwarty futbol, długimi fragmentami zapominając o obronie. Ostatnie podania nader często były jednak niecelne, a skuteczność napastników również pozostawiała wiele do życzenia. Aktywny na prawym skrzydle był Adama, ale jego dośrodkowania mijały znajdujących się w polu karnym kolegów. Widoczny był brak klasycznego środkowego napastnika, który mógłby wyjść do prostopadłego podania.
Dopiero w 25. minucie Edu Bedia wykorzystał zamieszanie w polu karnym i silnym strzałem wyprowadził rezerwy Barcelony na prowadzenie. Niestety radość nie trwała długo, ponieważ niespełna trzy minuty później Igor Martínez wygrał walkę w polu karnym z Planasem i uderzeniem głową doprowadził do remisu. Podopieczni Eusebio chcieli szybko odpowiedzieć, ale do przeszywającego pole karne podania Nieto nie zdołał dojść Suárez. Ostatnie minuty przebiegły pod dyktando gospodarzy, ale bramka nie padła i sędzia odesłał oba zespoły do szatni.
Druga połowa... się odbyła
Po przerwie dominacja Barcelony B stała się jeszcze bardziej widoczna. Waleczny Suárez skutecznie napędzał akcje zespołu, a szybki Adama nadal próbował znaleźć któregoś z kolegów podaniem ze skrzydła. Goście skutecznie się jednak bronili, od czasu do czasu szukając szczęścia w kontratakach. W 69. minucie Eusebio zdecydował się zmienić zupełnie niewidocznego w drugiej połowie Nieto, wprowadzając za niego Joana Romána. Nie było jednak skoku jakościowego, a kolejne akcje zdawały się być rozgrywane w coraz wolniejszym tempie.
Dopiero w ostatnich kilku minutach meczu gospodarze zdecydowali się odważniej zaatakować, ale bez środkowego napastnika i z mizerną dokładnością trudno było oczekiwać zmiany rezultatu. Ostatecznie mecz zakończył się remisem, z którego tak naprawdę żadna z ekip nie może być zadowolona. Podopieczni Eusebio pomimo tego, że zajmują dopiero 16. lokatę, wciąż liczą się w walce o czołówkę ligi. Rywalizacja jest bowiem niezwykle wyrównana - wystarczy powiedzieć, że Barcelona B ma obecnie tylko siedem punktów przewagi nad ostatnią Castillą, jednocześnie tracąc zaledwie sześć oczek do trzeciego Las Palmas.
FC Barcelona B: Ortolà, Planas, Sergi Gómez, Ilie, Patric, Samper, Edu Bedia, Babunski (min. 83, Pol Calvet), Dani Nieto (min. 69, Joan Román), Denis Suárez oraz Adama.
Bramki:
1:0, Edu Bedia (25')
1:1, Igor Martínez (28')
Komentarze (0)