Nigdy więcej!

Łukasz Lewtak

24 lutego 2014, 18:00

Sport

116 komentarzy

O stylu gry Barçy Gerardo Martino i zmianach, jakie mają zajść po porażce z Realem Sociedad, pisze dziennikarz Sportu, Javier Miguel.

Jak to zwykle w życiu bywa, trzeba wyciągać pozytywy z porażek. „Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło", mówią. To odczucie towarzyszyło osobom związanym z Barçą po sobotniej przegranej na Anoeta.

Błąd Taty Martino był tak oczywisty i widoczny, że na pewno nie powtórzy się po raz drugi, przynajmniej do końca sezonu. Tak więc, w pozostałych do zakończenia obecnych rozgrywek 20 spotkaniach (licząc, że Barça zagra w finale Ligi Mistrzów w Lizbonie) argentyński szkoleniowiec powróci do DNA Barcelony, oczywiście bez rezygnowania z niezbędnych rotacji w celu uniknięcia wypalenia się zawodników. Jednak w ważniejszych meczach Martino będzie już stawiał na absolutnie podstawowych piłkarzy, jako priorytet stawiając kontrolę nad piłką przez większą część zawodów.

Bez piłki Barça niezwykle cierpi, co szczególnie uwidoczniło się w sobotę na Anoeta. Był to prawdziwy cios dla aspiracji Martino do rotowania składem. Sam trener musi być również bardziej uważny w swoich zachowaniach na ławce, gdyż jego ciągłe protesty wobec sędziów mogą obrócić się przeciwko niemu. Oczywiście można zgłaszać zastrzeżenia do pracy arbitrów, kiedy ma się wątpliwości co do słuszności ich decyzji, jednak nie wolno robić tego non stop, ponieważ mecz zamienia się wtedy w festiwal narzekań i skarg, co nie służy nikomu.

Najważniejsze jest to, że jest jeszcze pewien margines i Barça może odzyskać fotel lidera la Liga. Optymizmem nie napawa z kolei to, iż Tata zaprezentował swoje podstawowe wartości w futbolu, które nie do końca pokrywają się z filozofią Barcelony.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (116)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze