Wrócić na właściwe tory

n00stress

20 kwietnia 2014, 11:20

332 komentarze

Zawiedli oczekiwania milionów kibiców. Odpadli z Ligi Mistrzów, ulegając Atlético, porażką z Granadą stracili niemal całkowicie szanse na mistrzostwo Hiszpanii, nie będąc już zależnym wyłącznie od siebie, a w środowy wieczór gol Garetha Bale'a zakończył marzenia o przynajmniej jednym trofeum. Zawiedli również samych siebie, ale dzisiaj jest już kolejny dzień i kolejny mecz, który trzeba wygrać. Na Camp Nou przyjeżdża Athletic Bilbao, prowadzony przez Ernesto Valverde, kandydata na następcę krytykowanego Gerardo Martino.

To nie był łatwy tydzień dla kibica Barcelony. To było jak podróż z nieba do piekła bez powrotu. Jeszcze kilka tygodni temu byliśmy świadkami wielkiej Barçy, zdolnej odwrócić losy ligowego El Clásico, zwycięstwa po fascynującym widowisku nad Realem Madryt 4:3. Jeszcze kilka tygodni temu w Messim widzieliśmy piłkarza, który po raz kolejny w pojedynkę może poprowadzić zespół do sukcesów. Niestety w ostatnim tygodniu wszystko rozsypało się jak domek z kart, a piłkarze przegrali wszystko, co było do przegrania. To symboliczne, że właśnie na Estadio Mestalla rozpoczął się cykl wielkiej Barcelony Pepa Guardioli. To w Valencii Duma Katalonii, zdobywając Puchar Króla, rozpoczęła marsz po kolejne tytuły. Najlepsza drużyna na świecie, mówiono. Dream Team, powiadano... W środowy wieczór na tym samym stadionie coś się skończyło. Pewien etap, którego już nie ma. Tamta Barcelona to przeszłość. Meczem z Athletikiem trzeba zacząć coś nowego.

Co sprawia, że pojedynki tych dwóch drużyn są tak wyjątkowe? Przede wszystkim historia i regiony, z których pochodzą. Barcelona to Duma Katalonii, natomiast Athletic jest najbardziej znanym przedstawicielem Kraju Basków, którego motto jest czymś wyjątkowym: „Z wychowankami i lokalnym wsparciem nie potrzeba obcokrajowców". Kibiców obu klubów na pewno łączy wspólny wróg - jest nim stolica Hiszpanii, a co za tym idzie, przede wszystkim Real Madryt. Katalonia i Kraj Basków od lat najgłośniej mówią o swojej niepodległości i odrębności, a separatystyczne poglądy sprawiają, że starcie Barcelony i Athletiku jest czymś unikalnym.

Nieciekawa sytuacja kadrowa

Gerardo Martino po finale Copa del Rey może mieć mały ból głowy co do wyjściowej jedenastki. W kadrze na spotkanie z Athletikiem Bilbao zabraknie oprócz Víctora Valdésa również Carlesa Puyola, który odczuwał lekki ból w prawym kolanie. Barcelona będzie sobie musiała radzić również bez Sergio Busquetsa, gdyż pomocnik musi pauzować za nadmiar żółtych kartek. Z tego powodu otwiera się kolejna szansa dla Aleksa Songa, kolejnego piłkarza, którego dni w Katalonii są raczej policzone.

Do kontuzjowanego Gerarda Piqué dołączyli po meczu z Realem Madryt Neymar i Jordi Alba, których prawdopodobnie już w tym sezonie nie zobaczymy. Dobrą wiadomością jest natomiast powrót do pełnej sprawności Marca Bartry. To Hiszpan razem z Javierem Mascherano stworzy duet środkowych obrońców. Z zespołu rezerw powołanie otrzymał Sergi Gómez, który będzie alternatywą dla Argentyńczyka i Hiszpana.

Wrócić na właściwe tory i wygrać

Spotkanie z Athletikiem Bilbao to idealny moment do powrotu na właściwe tory. Barcelona znalazła się w kryzysie, jakiego nie widziano w Katalonii od dekady. Mistrzowie Hiszpanii przegrali trzy kolejne oficjalne spotkania pierwszy raz od czasów Joana Gasparta, do których żaden kibic nie chce wracać. W styczniu 2003 roku Barça zaliczyła trzy porażki z rzędu z Valencią, Celtą Vigo i Atlético. Fatalna seria zakończyła się wówczas zmianą trenera. Obecnie dni Gerardo Martino również wydają się być policzone. Już mało który kibic Barcelony wierzy, że Argentyńczyk jest zdolny prowadzić takiego giganta. Ciężko nie zgodzić się ze słowami Michaela Coxa, który po klęsce w finale Pucharu Króla powiedział o trenerze z Rosario, że jest niezdolny do wyciągania wniosków z poprzednich porażek. Gerardo Martino uparcie stawiał na Iniestę i Neymara, grających na nienaturalnych dla siebie pozycjach, wszystko po to, żeby znaleźć miejsce dla Cesca Fàbregasa. Czy Gerardo Martino w końcu wyciągnie wnioski? Spotkanie z Baskami, jak żadne inne, może zweryfikować, czy jest on zdolny prowadzić taki klub jak Barcelona.

Dzisiejszy ligowy pojedynek na Camp Nou będzie również ciekawy przez wydarzenia pozafutbolowe. Kibice najpierw mają wyrazić wsparcie dla Leo Messiego, który po trzech klęskach stał się kozłem ofiarnym, odpowiadając według katalońskiej prasy za słabą postawę całego zespołu. Chwilę potem cały stadion zademonstruje niechęć do obecnego zarządu. Warto jednocześnie dodać, że Gerardo Martino zmierzy się dzisiaj z Ernesto Valverde, który... jest głównym faworytem do zastąpienia argentyńskiego szkoleniowca.

Nadzieja umiera ostatnia, powiadają. Kibice Barcelony do samego końca będą wierzyć w mistrzostwo Hiszpanii, a żeby te marzenia utrzymać, potrzebne jest zwycięstwo z Lwami z Bilbao. Ostatni tydzień to już przeszłość. Czas skupić się na przyszłości!

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (332)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze