Korzystając z obecności Carlesa Puyola na finale MŚ w Brazylii na Maracanie, portal FIFA.com zadał mu kilka pytań, dotyczących między innymi jego decyzji o zakończeniu kariery, planów na przyszłość oraz oceny sytuacji w La Roja. Zapraszamy do lektury.
Od 15 lat cieszył się grą w piłkę na najwyższym poziomie, zarówno z FC Barceloną, z którą zdobył wszelkie możliwe trofea, jak i z reprezentacją Hiszpanii, z którą wygrał mistrzostwo świata oraz mistrzostwo Europy. Jednak jego kolana powiedziały „basta" i w maju tego roku Carles Puyol zdecydował się zawiesić buty na kołku.
Puyol był częścią jednej z najbardziej udanych generacji w historii hiszpańskiego futbolu i nikt lepiej od byłego kapitana Azulgrany nie jest w stanie ocenić końca złotej ery La Roja i nieuchronnie zbliżającej się renowacji po niespodziewanie wczesnym odpadnięciu z mundialu w Brazylii. Korzystając z obecności Carlesa w Brazylii, gdzie zjawił się on, by przekazać trofeum mistrzostw świata przed wielkim finałem na Maracanie, portal FIFA.com zapytał Puyola o kilka spraw, m.in. o trudną decyzję o zakończeniu kariery, jego przyszłość oraz przebudowę, która czeka jego ukochany klub.
FIFA.com: Panie Puyol, Hiszpania była, wbrew oczekiwaniom, jedną z niespodzianek mundialu w Brazylii. Jak można wyjaśnić tak słabą postawę drużyny?
Carles Puyol: Odpadnięcie było bolesne, ponieważ mieliśmy nadzieję, szczególnie w moim przypadku, będąc zmuszonym oglądać to z zewnątrz, przeżyłem to jeszcze gorzej, ponieważ nie możesz wtedy pomóc i czujesz się bezradny. Małe czynniki były decydujące. W pierwszym meczu z Holandią mogliśmy podwyższyć na 2:0, ale zamiast tego oni wyrównali na 1:1 i to zaważyło. Oni byli lepsi w drugiej połowie, ale jeżeli to zagranie zakończyłoby się inaczej, moglibyśmy teraz rozmawiać w innym tonie. I po tak wysokiej porażce (1:5) zawsze ciężko jest zagrać kolejne spotkanie i nie zdołaliśmy pokonać Chile, zespołu, który od dawna gra bardzo dobrze.
Nie widzę problemów z motywacją. Dla wielu mógł to być ostatni mundial, a kogo nie motywują mistrzostwa w Brazylii? Pierwszymi, którzy chcą wygrać, są zawodnicy, ale czasami nie wszystko idzie zgodnie z oczekiwaniami. Ponadto niektórzy wracali po kontuzjach, inni rozegrali wiele spotkań w sezonie i to koniec końców zaważyło.
Wszystko wskazuje na to, że nadszedł koniec pewnego cyklu. Jak pan postrzega przyszłość La Roja?
Nie jestem zwolennikiem rewolucji. Prawie zawsze się ich oczekuje, kiedy po wygraniu wielu trofeów nadchodzi rok, w którym to nie następuje, ale doświadczenie z tego, co dotychczas osiagnięto, jest bardzo ważne. Odnowę należy przeprowadzić ze spokojem, nie niszcząc tego, co się do tej pory zrobiło. Jak mówimy w Katalonii, należy zachować „seny" (zdrowy rozsądek). Mamy wspaniałych zawodników i to prawda, że dla niektórych mógł to być ostatni wielki turniej, ale muszą to przemyśleć zarówno oni, jak i selekcjoner, nie podejmując pochopnych decyzji. Ja nadal uważam, że obecna reprezentacja jest bardzo dobra, mamy wielu zawodników o ogromnej jakości w nadchodzących pokoleniach. Musimy być silni, patrzeć do przodu i uczyć się na własnych błędach.
Pewien etap zakończył się nie tylko w reprezentacji Hiszpanii, ale także w pana karierze. Kiedy podjął pan decyzję o przejściu na emeryturę?
W ostatnich dwóch sezonach próbowałem wszystkiego. Poddawałem się wielu operacjom, próbowałem różnych zabiegów... ale kolana powiedziały „basta" i zakończenie kariery było najlepszą, choć bardzo trudną decyzją. To frustrujące patrzeć, jak część twojego ciała przestaje reagować. Tym bardziej z moim stylem bycia, trenowania, dawania z siebie zawsze stu procent. Przychodzi ból, złość, bezsilność... ponieważ chcesz, a nie możesz. Koniec końców musisz być uczciwy wobec siebie i wobec innych. Zapłaciłem cenę za wysiłek, za dwa ostatnie lata ciągłych nacisków, nadwyrężania kolana do maksimum możliwości... Teraz przechodzę przez kolejne leczenie, ale nie z myślą o grze, tylko o prowadzeniu normalnego życia, ponieważ teraz dużym wysiłkiem jest dla mnie nawet zejście po schodach.
We wrześniu rozpoczyna pan nowy etap kariery w sekretariacie technicznym Barçy. Jak się pan na to zapatruje?
Wiele osób mówiło mi, że mogę być trenerem, ale do mnie to nie przemawia. Najlepsza oczywiście jest gra w piłkę, ale z tym wszystko już skończone. Musisz odnaleźć swoje miejsce i koniec końców skupić się na tym, co umiesz robić. Barcelona dała mi tę szansę i jestem jej bardzo wdzięczny. Na początku będzie to okres nauki, bez podejmowania decyzji, podchodzę do tego z takim samym zapałem i nadziejami jak w ciągu całej mojej kariery. Z biegiem czasu będę starał się przekazać wszystko, czego futbol nauczył mnie przez te 19 lat.
Choć nie podejmuje pan jeszcze decyzji o transferach, jak ocenia pan zakontraktowanie Luisa Suáreza, pomijając incydent na mundialu, oraz poszukiwania obrońcy, który mógłby pana zastąpić?
Zachowania Suáreza nie można usprawiedliwić, ale są chwile, w których wiele wokół ciebie się dzieje i coś podobnego może się zdarzyć. Tak czy inaczej, wyraził skruchę. To wspaniały zawodnik, bardzo konkurencyjny, łowca goli. Myślę, że może wiele wnieść do linii ataku, która z kolei już teraz posiada ogromną jakość. Z Luisem będziemy jeszcze silniejsi.
Co do obrony, Barça od dłuższego czasu poszukuje stopera, podobnie jak pół Europy, zatem nie jest to łatwe. Tym bardziej dla nas, przez nasz styl gry. Aby grać w Barcelonie, poza wysoką jakością i umiejętnością wyprowadzania piłki, musisz być szybki, ponieważ bronimy z dala od bramki. Dlatego czasami, jeżeli spojrzysz za siebie i zobaczysz tak długi dystans do przebiegnięcia, może cię to przyprawić o zawroty głowy.
To czas wielkich zmian w Barcelonie, odchodzą wielcy zawodnicy, przynajmniej zaś dwóch jej kapitanów: Víctor Valdés i pan. Jak będzie wyglądał ten nowy etap w klubie?
Odeszli zawodnicy, którzy tworzyli historię, ale takie jest prawo życia. Przychodzi pewien moment, czy to kontuzja, jak w moim przypadku, czy też decyzja o zmianie klimatu, jak w przypadku Víctora. Kiedy my przyszliśmy, inni odchodzili, i teraz dzieje się to samo. Najważniejsze jest, aby zespół był zawsze ważniejszy od poszczególnych zawodników.
Komentarze (70)