Mathieu: Chcę wygrać wszystko

Jan Kidawa

30 lipca 2014, 15:00

Mundo Deportivo

77 komentarzy

Dziś na łamach dziennika Mundo Deportivo ukazał się wywiad z nowym nabytkiem Barcelony, obrońcą Jérémym Mathieu. Zawodnik był pytany m.in. o pierwsze wrażenia w nowym klubie, odczucia i oczekiwania przed nadchodzącym sezonem, a także o... palenie papierosów. Zapraszamy do lektury.

Z bliska Jérémy Mathieu jest wielkoludem. Jego 192 cm robią wrażenie. Barça ma w posiadaniu zawodnika wysokiego, ale także skromnego i będącego pod wrażeniem wszystkiego, co go otacza w nowej szatni. Introwertyk, ale szczery i ambitny. Wie, że przed nim ogromna szansa i nie zamierza jej zaprzepaścić. I nieważne, co mówią. On wybrał Camp Nou.

Jak mijają ci pierwsze dni na zgrupowaniu w Anglii?
Bardzo dobrze. Czuje się komfortowo w szatni z nowymi kolegami i jestem zadowolony z pracy, jaką wykonujemy.

Byłeś już na jednym obozie przygotowawczym z Valencią. Ten jest drugi.
Zgadza się, ale nie czuję zmęczenia. Czuje się całkiem dobrze. Nie odczuwam tego wysiłku.

Dostrzegasz różnice pomiędzy pracą w Valencii a w Barcelonie?
Nie ma ich wiele. Być może sama jakość. Ale Valencia też ją posiada i dużo pracuje z piłką. Tylko tyle.

Jesteś zaskoczony poziomem, jaki prezentuje Barça?
Tak, zdecydowanie. Nigdy nie myślałem, że przyjdzie mi trenować z piłkarzami posiadającymi taką jakość w grze i na treningach. Niesamowita jest szybkość, z jaką krąży piłka.

Rozmawiałeś już z Luisem Enrique o tym, jakie ma wobec ciebie oczekiwania?
Niewiele. Nie rozmawialiśmy bezpośrednio. W tych dniach on raczej przemawia do całej drużyny, na boisku. Nie prosiłem jeszcze o żadne konkretne wskazówki taktyczne.

A jak on cię widzi?
Myślę, że tak samo jak przed podpisaniem kontraktu. Wtedy chwilę porozmawialiśmy. Powiedział mi, że będziemy grać dwoma albo trzema środkowymi obrońcami.

Odegrał kluczową rolę w podjęciu przez ciebie decyzji?
Tak, chciał, żebym przyszedł do Barcelony, i zrobił wszystko co w jego mocy, aby tak się stało.

Wymieniłeś się wrażeniami z Piqué?
Nie zagłębialiśmy się w temat. Ja jestem introwertykiem, wolę słuchać i patrzeć. W szatni staram się rozmawiać ze wszystkimi i się uczyć.

Aż taki z ciebie introwertyk?
No tak, ciężko to zmienić, chociaż teraz rozmawiam więcej niż kiedyś. Kiedy kogoś poznaję, to jest dużo lepiej. Potrzebuję czasu.

Trzeba poprawić grę w obronie?
Ciężko o tym mówić, tu nie chodzi tylko o poprawę gry obronnej, a o pracę całej drużyny. Ważne jest też wsparcie napastników i pomocników.

Granie trzema obrońcami nie będzie łatwe.
Tak, ale jestem przygotowany do takiej gry.

Ciężko przeżyłeś okres przed podpisaniem kontraktu z Barçą?
Tak, źle to wspominam. To były trudne chwile, gdyż negocjacje były skomplikowane. Prezydent Valencii utrudnił trochę sprawę, ale rozumiem go, gdyż bronił interesów klubu. Dla mnie to niesamowita szansa.

Co mu mówiłeś, kiedy miałeś okazję z nim porozmawiać?
Niewiele, głównie to, że chcę grać w Barcelonie i zrobić krok do przodu w mojej karierze.

Czułeś wsparcie ze strony Barcelony?
Tak, cały czas mnie wspierali. Obdarzyli mnie zaufaniem, którego potrzebowałem. Powiedzieli, że na pewno mnie zakontraktują, ale potrzebna była zgoda Valencii.

Tym, czego pragniesz, są trofea?
Tak, to normalne. Prawda jest taka, że jak do tej pory nie udało mi się zdobyć wielu tytułów i chcę, żeby to się zmieniło. Na koniec kariery patrzysz do swojej gabloty i chcesz móc pochwalić się wieloma trofeami.

Na któryś z tytułów masz szczególną ochotę?
Chcę wygrać wszystko. Bardzo lubię rywalizację, aczkolwiek Liga Mistrzów jest szczególnie ważna dla każdego piłkarza.

Wystarczy spojrzeć na Abidala!
Oj tak, pamiętam to.

Wiele mówi się o tych 20 milionach, które Barça za ciebie zapłaciła.
Nie chcę w to wchodzić, nie wiem, ile jestem wart. Słyszę, że dużo mówi się o decyzji Barçy i o cenie. Ja wiem tylko, że to na mnie spoczywa odpowiedzialność zapłaconych pieniędzy, biorę ją na siebie i postaram się dać z siebie to co najlepsze.

Obchodzi cię to, co się o tobie pisze?
Obojętne mi to. To, co mnie interesuje, to boisko, drużyna i klub.

Nie będzie łatwo zastąpić Puyola, który oczywiście bardzo cię chwalił.
Przyjście po takim zawodniku, żywej legendzie nigdy nie jest niczym łatwym. Jednak ja mam swoją jakość, którą zamierzam pokazać, i udowodnię, że się nie pomylono.

Cieszysz się na grę u boku Messiego?
Tak, to normalne, będę grał u boku najlepszego na świecie. Ale nie tylko z Leo, jest też Neymar, Luis Suárez… To niesamowite. Mam już doświadczenie w futbolu, ale kiedy otwierasz drzwi od szatni i widzisz tylu świetnych piłkarzy, zdajesz sobie sprawę, że cieszysz się jak dziecko. Ja nie czuję się „crackiem”, ale jestem bardzo zadowolony.

Lepiej nie kryć Messiego, sam coś o tym wiesz.
To prawda, trudno jest go pokryć. To zawodnik z „topu”.

Tak jak Iniesta.
Tak, teraz próbuję patrzeć i się uczyć. Andrés też, podobnie jak ja, wiele nie mówi. Bardziej słucha.

A jaką radę dał ci Jordi Alba?
Zanim przyszedłem wyobrażałem sobie szatnię pełną gwiazd o różnych osobowościach. Jordi powiedział mi: „Sam zobaczysz, że to spokojna, ambitna i zjednoczona szatnia”.

W Barcelonie wiele się zmieniło, przyszły nowe gwiazdy, za które zapłacono duże pieniądze. Rywale, jak Real czy Atlético, też bardzo się wzmocniły.
Tak, wiele się zmieniło, ale my mamy drużynę, która będzie walczyć o tytuły. Faktem pozostaje, że są ekipy, które bardzo się wzmacniają.

No i przychodzi Luis Suárez.
To dobry transfer. To świetny napastnik, jest bardzo silny.

Wyobrażałeś sobie już swój debiut na Camp Nou?
Nie, jak na razie o tym nie myślę. Bardziej skupiam się, aby wypracować siłę i dobrą formę.

Mówiłeś, że znajdujesz się w swoim najlepszym momencie.
Tak, jestem w najlepszym momencie w mojej karierze, ale nie ostatnim. Mam jeszcze czas. Mam nadzieję wypełnić wszystkie lata kontraktu.

Ciekawostka. Masz wytatuowanego nietoperza, tego z herbu Valencii. Herb Barçy też sobie wytatuujesz?
Nie, to coś innego. Dla mnie Valencia oznacza niesamowity etap mojego życia, biorąc pod uwagę to, jakim jestem człowiekiem. Jestem zamknięty w sobie i udało mi się zdobyć szacunek wszystkich w Valencii, obdarzono mnie ogromnym zaufaniem. Na tyle wielkim, że powierzono mi nawet rolę kapitana.

Z czasem podobnie może być w Barcelonie. Podejmiesz się tego?
Tak, mam nadzieję, że tak.

Czyli jesteś szczęśliwy w Barcelonie.
Oczywiście.

Ostatnie pytania zadaję ci, gdyż wiele pisze się na portalach społecznościowych, że jesteś palaczem, pojawiło się także twoje zdjęcie z papierosem.
To trochę osobista sprawa. Nie jestem z tych palaczy, którzy wypalają paczkę dziennie. Teraz np. już od 15 dni nie paliłem. Raz mnie przyłapano, przyznaję się, ale nie palę każdego dnia. Wiem, że zostało to opublikowane, ale to bez znaczenia.

Zabolało cię to?
To są osobiste sprawy. Tym, co się liczy, jest boisko. Ja biegam i bronię barw klubu, a ludzie to widzą.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (77)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze